<
+ Odpowiedz w tym wątku
Strona 65 z 65 PierwszyPierwszy ... 15 55 63 64 65
Pokaż wyniki od 641 do 650 z 650

Wątek: Sny...

  1. #641
    Zegix Awatar Zegarmistrz
    Dołączył
    Jan 2007
    Płeć
    Posty
    3,648

    Domyślnie Odp: Sny...

    Kilka lat temu, czego ślady są nawet w tym temacie, zainteresowałem się świadomym śnieniem. Trochę poczytałem, dość długo zapisywałem sny, próbowałem stosować różne techniki. Obecnie już tego nie robię, jednak od tamtego czasu, częściej lub rzadziej, zdarza mi się odzyskać świadomość podczas snu, a samych snów zapamiętuję o wiele więcej, pomimo tego, że już się nawet nie staram. Ogólnie bardzo polubiłem ten stan rzeczy, polecam każdemu, bo do tej pory "zmarnowane" godziny na sen, teraz stały się dla mnie ciekawym, pół-interaktywnym filmem-doświadczeniem, w żaden sposób nie męczonym i nie zobowiązującym, bo po chwili zwykle zapominanym. Nie wiem, jak to określić, ale to jest jak zwykły sen, tyle, że lepszy. Brzmi nieco groźne, ale to nie jest tak, że ciągle jestem świadomy i czuję się jakbym nie spał (można by zwariować...), a po prostu... Nie tylko śpię, ale i przy okazji śnię.

    W każdym razie do tej pory zawsze odzyskiwałem świadomość już podczas snu, nieraz (na początku przygody głównie) zastosowanymi technikami testów rzeczywistości przeprowadzanymi na określony bodziec, teraz częściej "przypadkiem". Nigdy nie potrafiłem uzyskać pełnej kontroli nad snem, ten mi się "rozpadał" (ale nie tak, jak w tym znanym filmie), gubiłem się i traciłem kontrolę. Czasami po kilka razy przypominałem sobie, że to nadal sen. Ale wciąż było fajnie, wciąż można było poeksperymentować, doświadczyć czegoś fajnego. Ciekawostka: na początku najłatwiejszym sposobem, by się obudzić, było "umrzeć", niczym w Pałacu Snów, skoczyć w jakąś przepaść, wyjść na przeciw kogoś, kto chce nas zaatakować, generalnie doznać jakiegoś silnego bodźca, szoku. Teraz to już mniej działa, więc chyba organizm się przyzwyczaił i wie, że budzić się nie trzeba, prawie jak u mojej babci, gdzie spałem w pokoju z zegarem, wybijającym każdą pełną godzinę odpowiednią ilość razy (sic!) i każdą połówkę raz... Po kilku dniach ten, dość głośny, w nocy bardzo głośny, dźwięk przestaje być słyszalny. Teraz, by się obudzić, zwykle mocno skupiam się na jakiejś części ciała i staram się nią ruszyć, co wiąże się z...

    Paraliżem sennym. Jest to chyba jedno z najciekawszych uczuć, którego każdy może doświadczyć niemal codziennie. Gdy pierwszy raz byłem świadomy i nie mogłem się w ogóle poruszyć, to nie tyle przestraszyłem się, bo czytałem o tym zjawisku przecież i wiedziałem, że jest całkowicie normalne, co... Hm, no nie wiem jak to określić nawet. Zląkłem jakby, choć to też złe słowo. To jest uczucie, jakie mamy, gdy doświadczamy czegoś bardzo intensywnego, bardzo odmiennego od wszystkiego, co do tej pory poznaliśmy. Lekko przerażające, mimo, że zdajemy sobie sprawę z braku powodu do strachu. Po prostu leżysz sobie i mimo chęci i wysiłku, nie możesz poruszyć żadnym mięśniem. Handluj z tym . A było to już po "skończeniu" zabawy ze świadomym snem na poważnie, potem doznałem paraliżu jeszcze co najmniej kilkukrotnie, ale już znałem ten stan, choć wciąż był on nieco niepokojący.

    No i w końcu dochodzimy do dzisiejszego dnia. Wróciłem po szkole do pokoju, a że byłem zmęczony, położyłem się i przeglądałem głupoty w internecie. Gdy poczułem senność, postanowiłem się zdrzemnąć, wcześniej nastawiając budzik na godzinę do przodu. W pewnym, dość późnym momencie zasypiania, ale jeszcze nie śpiąc, wróciła mi świadomość. I chyba automatycznie, jak podczas snu, nie pozwoliłem się sobie budzić do końca, tylko podtrzymywałem tę świadomość jak najdelikatniej, nie wybijając się z zasypiania/śnienia. To był stan już dość znany, taki świadomy półsen, w którym zdawałem sobie sprawę z leżenia w łóżku i jednocześnie moje myśli już formowały coś na kształt marzeń sennych. Ale to, co nastąpiło potem, było czymś totalnie odjechanym...

    Omamy hipnagogiczne, lub po prostu hipnagogi. (tak to słowo zapamiętałem, ale w słowniku nie ma, natomiast na portalach tematycznych się pojawia) To coś na miarę wyżej opisanego paraliżu, jeśli chodzi o nietypowość doznania. Oczywiście sam paraliż również był obecny, ale nim się nie przejmowałem, bo go już znałem. Drugie zjawisko zaś było dla mnie zupełnie nowe. Prawda, też o tym czytałem wcześniej i nawet próbowałem zachować świadomość do tego momentu zasypiania, ale jak się okazuje, wcześniej mi się to nigdy nie udało. No i leżę sobie taki sparaliżowany, na granicy snu i jawy majaczą mi jakieś myśli, obrazy bardzo zbliżone do snów, a tu nagle jak się nie pojawią te hipnagogi! Nie sposób opisać tego zjawiska. Wszystkie definicje i tłumaczenia działają tylko w jedną stronę, zupełnie jak opisy mętów ciała szklistego albo doświadczenia psychodelicznego. Możesz czytać najdoskonalsze opisy i wyjaśnienia, ale to wszystko na nic, dopóki tego nie doświadczysz. Dopiero wtedy wspomniane opisy pozwalają jedynie stwierdzić, że to było to. Rozumiesz te opisy dzięki poznaniu zjawiska, a nie odwrotnie. Bardzo wyraźne obrazy, plamy, nic konkretnego, ale za to bardzo intensywne, przeistaczają się, przemieniają, tworzą i znikają... Do tego po chwili dochodzi ten dźwięk, jakby ucisk na uszach, szum, z którego wyłaniają się głosy (bo to próbuje mózg wychwycić, to zna), jakieś śmiechy, nie wiadomo cholera co, wszystko bardzo niekonkretne, a do tego nagle ciało zaczyna mi się skręcać, czuję, jak mięśnie w nogach i rękach mi się kurczą, mam wrażenie, że się zwijam... Nieodparte wrażenie, że noga powoli porusza się po łóżku, co raczej było nieprawdą, chociażby ze względu na paraliż senny, poza tym taki bodziec pewnie by mnie wybudził (ale do końca pewny to nadal nie jestem...). To było cholernie przerażające. Ale i cholernie fajne, bo w głowie mam "o, to te hipnagogi!". Już nie wiem dokładnie jak to było, ale bardzo możliwe, że ze dwa razy "cofałem" ten stan minimalnie się wybudzając, bo to było takie dziwne, takie nietypowe... Pamiętam, że szum w uszach przychodził co najmniej dwa razy, czyli tak jakby zaczynało się minimum dwa razy, a chyba w ogóle to trzy.

    No i, załóżmy za tym trzecim razem, gdzie odczucie było najsilniejsze, w końcu zasnąłem, i doświadczyłem najciekawszego, najintensywniejszego świadomego snu do tej pory. Nie chodzi o tematykę, ale stan. Nie traciłem za bardzo kontroli, eksperymentowałem, udawało mi się trochę, ale nie do końca niestety, wpływać na świat, latać (!), potem spadać ()... Po prostu jedno wielkie łał. Było to wszystko tak bardzo odmienne od tego, co znałem do tej pory. Sen trwał bardzo długo, właśnie pewnie przez to, że nie traciłem kontroli, nie traciłem płynności. Potem zadzwonił budzik, a każda dziewięciominutowa drzemka była jak kolejna godzina tego szalonego snu. Gdy się w końcu obudziłem, byłem jeszcze w szoku przez kilkanaście kolejnych minut, to wszystko było tak realne, a zarazem tak dziwne, że... Świadomy sen świadomemu snu nierówny, zdecydowanie nie.

    Oczywiście, niestety, samego snu już prawie w ogóle nie pamiętam. Bo tak działa mózg, zapamiętywanie snów to efekt uboczny, i szybko ta pamięć jest "wykasowywana".

    W skrócie, dla ogarniających temat: Bawiłem się w LD kilka lat temu, ale do tej pory uzyskiwałem wyłącznie MILDa, a dzisiaj udał mi się WILD, a zasypiając miałem hipnagogi. Kosmos.

    I wiem, że czytając takie dziwactwa można mieć wrażenie, że to jakaś bujda, parapsychologia, telekineza, wychodzenie z ciała i w ogóle. Sam, gdy pierwszy raz natrafiłem na ten temat, byłem sceptyczny, przeczytałem, ale nie przyjmowałem wszystkiego za pewnik ani też nic od razu nie odrzucałem. Bo brzmiało racjonalnie, w odróżnieniu od niektórych innych wynalazków jak przewidywanie przyszłości itd. Dopiero jednak, jak po kolei doświadczałem kolejnych stanów, miałem pewność, że można być świadomym snu, że można odczuć paraliż senny, w końcu dzisiaj, że hipnagogi rzeczywiście istnieją i są cholernie dziwne. I tak każdej nocy...

    Trochę boję się dzisiaj zasypiać.

  2. #642
    Zagorzały Fan FNiN Awatar Dziobal
    Dołączył
    Jun 2009
    Płeć
    Wiek
    25
    Posty
    1,341

    Domyślnie Odp: Sny...

    Richard Feynman (fizyk, noblista) opisywał w swojej autobiografii świadome sny. Co ciekawe on nauczył się tego po to, żeby napisać referat na filozofię(sic!), bo... nie usłyszał, jaki ma być temat. Jedyne co zapamiętał, to "blebre... STRUMIEŃ ŚWIADOMOŚCI".

    Potem we śnie badał zależność między bodźcami (widzę gwóźdź. Mogę go dotknąć - czuję. A czy mogę widzieć, a nie czuć? Nie widzieć, a czuć? Mogę!). Było to w latach 30', więc mogłem spokojnie uwierzyć na słowo. Facet wymyślił świadome śnienie, nawet o tym nie wiedząc.

    Ja sam zawsze zazdrościłem takiego skilla. Nigdy nie mogłem się zdobyć na trening, a przecież kontrolowanie snu to coś, co nie może się równać z żadnym tandetnym VR (przynajmniej z opowieści).

    Tak czy inaczej, zauważyłem u siebie ciekawe zjawisko - faza REM, podczas której, podobno, przytrafiają się nam sny, zaczyna się w którejś minucie spania. A przecież chyba każdy z nas przysnął kiedyś na lekcji/wykładzie na minut... pięć może?... i odleciał (ja tak miałem). "Wizje", które mam na takich wykładach we wszystkim przypominają sen, a jednak wskoczyć w nie mogę w ciągu minuty.

  3. #643
    Zainspirowany FNiN Awatar Asiorek
    Dołączył
    Apr 2013
    Płeć
    Wiek
    21
    Posty
    124

    Domyślnie Odp: Sny...

    Czasem miewam tak, że ciężko mi zasnąć. Wtedy długo leżę i właśnie mam coś jak hipnagogi. Gdy otworzę oczy zapominam, co dokładnie widziałam. Czasem są to straszne twarze, nie mogę jednak określić, jak wyglądają. Otwieram wtedy oczy i na szczęście znikają. Czasami słyszę jakieś śmiechy albo fragmenty rozmów, albo widzę jakieś miejsca. Słyszałam gdzieś, że hipnagogi powstają, gdy mózg nie odbiera żadnych bodźców z otoczenia.

  4. #644
    Zainspirowany FNiN Awatar _Fninka_
    Dołączył
    Dec 2013
    Płeć
    Wiek
    29
    Posty
    102

    Domyślnie Odp: Sny...

    Ostatnio w moich snach często pojawia się motyw biegania. Nie do końca potrafię określić, o co z tym bieganiem chodzi. Raz kogoś gonię, raz uciekam, a najczęściej co chwila się to zmienia. W sennikach nie znalazłam nic pomocnego na ten temat, właściwie to nie ufam żadnym sennikowym tłumaczeniom. Tylko ten motyw staje się już uciążliwy...
    "Słowo problem nie istnieje to tylko przykra interpretacja wyrażeń nietypowe wyzwanie czy może mało pomyślna możliwość."


    Czasami w tekście po prostu trzeba kogoś zabić. Tak profilaktycznie, żeby potem nie biegać z nożem po mieście.

  5. #645
    Zegix Awatar Zegarmistrz
    Dołączył
    Jan 2007
    Płeć
    Posty
    3,648

    Domyślnie Odp: Sny...

    Śniło mi się, że byłem w domu i chciałem przekonać mamę, że to sen. Niestety testy nie zadziałały, wszystko było bardzo rzeczywiste. Oddychanie przez zaciśnięty nos jednak "działało", ale nie udało mi się mamy do tego przekonać. Potem mi się śniło, że muszę tę ciekawą sytuację opisać na reddicie o świadomym śnieniu i żeby mi pomogli następnym razem przekonywać innych, że to sen.

  6. #646
    Zainspirowany FNiN Awatar Asiorek
    Dołączył
    Apr 2013
    Płeć
    Wiek
    21
    Posty
    124

    Domyślnie Odp: Sny...

    Ostatnio śni mi się winda jadąca w dół tak szybko, że odrywam nogi od ziemi i jest mi niedobrze.

  7. #647
    Zaciekawiony FNiN
    Dołączył
    Oct 2014
    Płeć
    Wiek
    17
    Posty
    11

    Domyślnie Odp: Sny...

    Kilka lat temu miałam bardzo dziwny sen. Mam pokój z moją młodszą siostrą, która cały czas słucha Kubusia Puchatka więc pewnie dlatego był taki.

    Najpierw szłam przez pola z jakimś chłopakiem do mojego domu. Prawdopodobnie z Krzysiem z tej bajki. W domu mam taki ekranik na którym widać przód domu. Ten ekranik jest czarny a w moim śnie był drewniany. Przeszłam do salonu i popatrzyłam na balkon na którym był rower. Na rowerze siedział prosiaczek (Nie taki jak z bajki, tylko prawdziwy) i chihuahua. Chciałam zrobić zdjęcie ale sen opadła zasłona więc mi się nie udało. Znowu podeszłam do ekraniku i też próbowałam zrobić zdjęcie ale aparat się wyłączył.

    Miałam też sen, który nie zapamiętałam. Pamiętam tylko to, że byłam Niką. Często tez mi się śni, że latam w gokarcie nad pięknym wodospadem i Dżunglą. O koszmarach nie chcę wspominać ale... Gdy byłam mała, często mi się śniło, że przebiegam przez ulicę. Samochód jedzie a ja jestem na środku i nie mogę dalej biec, sprawia mi to trudność. W ostatniej chwili skaczę na murek.
    Straszne.

  8. #648
    Dawniej MC_LEE Awatar Lee
    Dołączył
    Jul 2008
    Płeć
    Wiek
    27
    Posty
    738

    Domyślnie Odp: Sny...

    Jako że mamy z bratem jeden samochód, którym obaj musimy dojechać na zajęcia, często zdarza mi się poczekać kilka godzin od rana na swoje zajęcia. Tego dnia, dokładnie w piątek tydzień temu, byłem tak zmęczony, że w samochodzie usnąłem... A oto efekt:

    Jestem na imprezie w klubie uczelnianym (btw, tego dnia właśnie tam szedłem na imprezę) i nagle tracę władzę nad wszystkimi kończynami i nie mogę oddychać (godny uwagi jest fakt, że to nie pierwszy taki sen...), co skutkuje wywaleniem się zupełnie bez gracji na podłogę. Widzę ludzi wokół i cholernie mi wstyd, bo pomyślą sobie że się naprałem a ja tu serio mam problemik.

    W każdym razie, gdy atak mija wychodzę z klubu, a do akademika (który w realu jest 0,5km prostą jak strzała i płaską jak 10-latka drogą) wiodą gigantyczne schody... po których napierniczają w tę i nazad motocykliści. Ale cóż, nie dziwi mnie to i powoli zaczynam się wspinać. W trakcie wspinaczki łapie mnie kolejny atak, więc lecę do tyłu, gdy wtem jakiś motocyklista skacze z motoru, łapie mnie za rękę, a ja łapię motor. Po krótkiej serii podziękowań wzajemnych, każdy odchodzi w swoja stronę.

    Dostawszy się do akademika, konstatuję bez mrugnięcia okiem, że stary dom studenta zamienił się w kurort basenowo-łaźniowy. Wszędzie kolorowe, jakby cyrkowe, namioty i moi znajomi chodzący w szlafrokach. Rozmawiam z jedną z dziewczyn z mojej organizacji studenckiej, a w tym czasie łapie mnie kolejny atak (tak piszę 'kolejny atak, kolejny atak...' ale to jest cholernie traumatyczne, uwierzcie mi, to był jeden z najbardziej przerażających snów jakie miałem), a ona stwierdza, że zna profesora farmakologii, farmakognozji, i jeszcze wielu farmo-cośtam i ona może pomóc. Myślę sobie, leków nie biorę więc na co mi ona, ale ostatecznie idę z nią.

    Pani profesor okazuje się być wredną bibliotekarką z mojego liceum i zaczyna się dopytywać o różne rzeczy, pyta czy biorę leki. Ja na to że nie, ale wtedy wpada mój naprany brat i wieszając się na mnie, bełkotliwym głosem, zawzięcie tłumaczy profesor-bibliotekarce, że codziennie jestem nafaszerowany jak pieczeń barania. Farmaceutka myśli, myśli i w końcu stwierdza że są to przedkliniczne stany padaczkowe (nawet nie wiem czy jest coś takiego). Myślę sobie, przerąbane, padaczka w wieku 22 lat... No nic, pytam czy to ma związek z tym że palę papierosy. A na to pani robi wielkie oczy i CZEMU PAN NIE POWIEDZIAŁ?!

    Wtem czuję pod prawą ręką hamulec ręczny, pod lewą kierownicę i budzę się z przeświadczeniem, że mam padaczkę wywołaną fajkami... I jest 15 minut do zajęć.

    //Lee, bez przekleństw, plz.//Jasti
    Ostatnio edytowane przez Jasti ; 18-10-14 o 19:58

    Soldiers of hate, nazi leaders and civilians
    I will take them to where they belong
    For I've seen many wars,
    Heard a hundred calls to arms
    Salvation is my name

  9. #649
    Zaciekawiony FNiN Awatar Trybik543
    Dołączył
    Oct 2014
    Płeć
    Posty
    5

    Domyślnie Odp: Sny...

    Mój dom przemienia się w jakiś szary zamek i żeby go ocalić muszę stoczyć walkę z Kubusiem Puchatkiem. Pluszaki mają więcej siły niż się wydaje. Kubuś wyrzucił mnie za okno i się obudziłam.

  10. #650
    Zaciekawiony FNiN Awatar FeliksP
    Dołączył
    Jan 2016
    Płeć
    Posty
    35

    Domyślnie Odp: Sny...

    Ostatnio śniło mi się że jestem Felixem i wraz z Niką i Netem biegniemy w stronę stacji metra. Wejście to wyglądało jak typowe wejście do berlińskiego metra. Znajdowało się też na moście przypominającym most Poniatowskiego w Warszawie. Miałem też tablet na którym wyświetlał się komunikat "wymienić homograft". Zbiegamy schodami, a tam stacja wygląda jak metro w świecie B800. Przyjeżdża pociąg, który wyglądał normalnie. Wsiadamy pośpiesznie i sen się kończy.

    Jak wpisałem teraz w google ten homograft, to wyszło mi że to nie jest nic związanego z techniką, tylko to jest...zastawka aortalna.

+ Odpowiedz w tym wątku
Strona 65 z 65 PierwszyPierwszy ... 15 55 63 64 65

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

     

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
Odwiedź nas na Google+!
wspiera nas:
©FNiN.eu 2006-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Developed by: Hern.as

Strona korzysta z plików cookies. Jeśli nie chcesz,
by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku
zmień ustawienia swojej przeglądarki.