<
+ Odpowiedz w tym wątku
Strona 287 z 378 PierwszyPierwszy ... 187 237 277 285 286 287 288 289 297 337 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 2,861 do 2,870 z 3772
  1. #2861
    Zaciekawiony FNiN Awatar excepto3
    Dołączył
    May 2021
    Płeć
    Wiek
    19
    Posty
    0

    Domyślnie Odp: ZS2 Irregular Christian Camp

    Julien, dużo się teraz dzieje, może część z tego jest dziwna, ale to co się dzieje w tobie nie jest dziwne... chyba u każdego przychodzi taki moment, że nagle nie wiedzą kim są, kim byli dokąd zmierzają, dokąd mają zmierzać, dokąd chcą... chyba...? Nic jednak z tego nie powiedział, tylko ruszył naprzód.
    Trzymał się blisko półprzezroczystej ściany, cały czas mając ją z lewej strony. Nie zdawała się mieć końca, a też... chyba trochę zakręcała? Podzielił się tym spostrzeżeniem z Julienem, ten jednak nie był w tym momencie w nastroju na naukowe dociekania na temat ściany, bariery? Nie wiedział nawet do końca jak to nazwać. Idąc starał się trochę eksperymentować, kopał i rzucał kamyczkami w barierę, te się po prostu odbijały jak od zwykłej ściany. Kiedyś trzeba to będzie dokładniej sprawdzić, ale teraz przede wszystkim klasztor.
    Szli w ciszy, czasem tylko mówiąc coś o drodze lub barierze. Po dłuższej chwili doszli do skraju lasu. Dalej ciągnęły się pola. Jak się przyjrzał, mógł stamtąd już dojrzeć wieżyczkę klasztoru.
    - Powinniśmy chyba iść skrajem lasu, albo trochę głębiej, tak na wszelki wypadek. Na polach będzie nas widać jak na dłoni - zasugerował. Julien tylko pokiwał głową. To otwarcie się sprzed prawie godziny nie pomagało na skupienie się teraz na ich misji. Ewidentnie obaj o tym myśleli, ale żaden nie wiedział jak, albo czy wracać do tematu. Weszli z powrotem do lasu, teraz jednak trzymali się całkiem blisko krańcu lasu, bo wcześniej zdołali jakimś cudem skręcić na północ, zamiast trzymać się blisko drogi.

    ***

    Po kolejnej około godzinie znów doszli do skraju lasu. Klasztor był tylko ze dwieście metrów od nich, a też nie było innej trasy, gdzie mogliby się lepiej kryć w drzewach. Starając się nie robić za dużo hałasu skierowali się do klasztoru, starając kryć się przed kimkolwiek kto mógłby wyglądać z okien klasztoru. Obeszli dookoła budynek szukając jakiś alternatywnych wejść i starając opracować się jakiś plan. Coś jednak ten plan się nie kleił. Przecież nie wiedzieli jak klasztor wygląda od środka, nie wiedzieli nawet czego lub kogo się tam spodziewać, a przecież wystarczyło, żeby jedna osoba ich zobaczyła, a nawet jakby ich nie złapali, to coś mogłoby się stać Poli... im wszystkim.
    Po obejściu całego klasztoru skierowali się z powrotem ku jakimś krzakom przy dziedzińcu by schować się i obmyśleć dalsze kroki. Wtem jego uwagę zwrócił chrzęst żwiru. Fuck, zobaczą nas. Zwrócił się w kierunku dźwięku, zamiast jakiejś patrolującej zakonnicy ujrzał dwie. Zdawały się kogoś wlec.

    Nie Nie Nie Nie

    Pierwsze co zobaczył to ciągnące się po ziemi martensy, ledwo utrzymujące się na stopach właścicielki. Potem
    jego wzrok znalazł się na rudej burzy włosów, tylko że... jej głowa bezwładnie zwisała w dół.

    Nie Nie Nie Nie

    Stanął jak wryty, mógłby przysiąc, że jego serce także stanęło. Co te kurwie jej zrobiły? Ona... przecież nawet nie może stać. *****, nic z tym nie zrobiłem, tylko gubiłem się po lesie z Julienem... a ona... nawet nie wiem przez co przeszła. Czemu to się dzieje? *****, nie rozumiem, CZEMU TO SIĘ DZIEJE.
    Zakonnice wrzuciły Polę do samochodu jak worek kartofli, a następnie same zaczęły wsiadać do samochodu, odpalać silnik.
    Zrób coś.
    Zrób coś.
    Zrób coś!
    Zrób COŚ!
    ZRÓB COŚ!

    Puścił się biegiem za samochodem. Być może Julien próbował go powstrzymać, może za nim krzyczał, może starał się go powstrzymać siłą. Nie wiedział. Wszystko co się liczyło to Pola. Pola i wyrwanie jej z łap tych psychopatów, pojebów. Żwir głośno chrzęścił pod jego nogami.
    Już myślał, że zdoła dobiec do samochodu, zatrzymać go, cokolwiek zrobić, jakkolwiek.

    pięćdziesiąt metrów

    czterdzieści metrów
    Silnik zawarczał. Chyba poczuł zapach benzyny.

    trzydzieści metrów
    Koła zachrzęściły na żwirze, wyrzucając w powietrze salwę małych kamyczków. Chyba poczuł wiele małych rzeczy uderzających go po nogach.

    dwadzieścia metrów
    Samochód toczył się prosto w do bramy stale nabierając prędkości. Jego oddech przyśpieszył, ciało robiło swoje by pozwolić mu na ten bieg. Jeszcze mógł dogonić ten samochód, tylko te kilka metrów... Jego serce biło jak szalone, najwyraźniej już bijąca w dzwon adrenalina pobudziła już całe ciało. I tak czuł lekkie mrowienie w palcach,

    piętnaście metrów...

    piętnaście metrów...

    piętnaście metrów...

    dwadzieścia metrów
    Jego oddech robił się coraz cięższy, łapał powietrze głośnymi haustami.

    trzydzieści metrów
    Odzywały się jego kolana jego mięśnie. Nie Nie Nie Nie

    pięćdziesiąt metrów
    Samochód nieubłaganie się oddalał. Jego ciało zgodnie śpiewało Nie Nie Nie Nie, ale przecież nie mógł się teraz zatrzymać. Nie mógł. Nie teraz.
    Nie. Nie. Nie. Nie.
    Zaczynało mu jednak brakować tchu. Nie mógł tak dalej biec. To było niemożliwe. Powoli zwalniał, jednak się nie zatrzymywał.
    No to co, kolejne konto? Może do trzech razy sztuka?

  2. #2862
    Zaciekawiony FNiN Awatar Julien
    Dołączył
    May 2021
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    1

    Domyślnie Odp: ZS2 Irregular Christian Camp

    Czy ja...
    Myśli krążyły intensywnie przez głowę Juliena, nie dając jednak rady przebić się głosem. Nagle nie były tak głośne, nagle mimo ich żwawości nie były tak silne, by wzbudzać w nim cokolwiek mocniejszego. Świat nagle spowolnił, jakoby wraz z nim, przelatując przez oczy, uszy, nos, nie mogąc zatrzymać się na dłużej. Taki ograniczający stan, a... Taki miły. Taki przyjemny.
    Czy ja...
    Chłopak nie miał siły na zagadki logiczne związane z barierą. Nie miał siły na ponawianie tematu. Nie miał siły, ale... Nie dlatego, że nie chciał.
    Czy ja... Jestem teraz po prostu rozluźniony? Czy ja po prostu się teraz relaksuję, nie chcąc nic zrobić? Wszystko idzie tak gładko, tak... Czy ja to kiedykolwiek robiłem? Czy przestawałem cokolwiek czuć i myśleć? Oh, Oli, czy to wynik czystej rozmowy? Czystego wylania tego, co czuję? To chciałeś, tak?
    Z zamyślenia wyrwał go nagły ruch Andrzeja ku samochodu, odjeżdżającego z terenu klasztoru. Samochodu. Z Polą wewnątrz. Aleks znikający za budynkiem. Przyspieszający blondyn.
    Nogi swobodnie, lekko i szybko rzuciły chłopaka ku większemu koledze.
    Czy ja... Po prostu robię co czuję, że powinienem zrobić? Nie myślę o tym, czy to ciało, czy stres, czy ja sam... Cóż za dziwny stan...
    Ostatnio edytowane przez Julien ; 08-06-21 o 09:48

  3. #2863
    Zaciekawiony FNiN Awatar excepto3
    Dołączył
    May 2021
    Płeć
    Wiek
    19
    Posty
    0

    Domyślnie Odp: ZS2 Irregular Christian Camp

    Dalej biegł, mimo że kręciło mu się w głowie, że paliły go płuca, że całe ciało się buntowało. Musiał biec. Nie mógł się zatrzymać.
    Powinienem był tam być. Być przy wyjściu, cały czas czekać. Wtedy mógłbym ich powstrzymać, uwolnić Polę. I po co szedłem na ten obchód dookoła klasztoru. Głupi. Jakbyś tylko wcześniej się zebrał, jakbyś tylko krócej siedział z Julienem w tym lesie, jakbyś szedł szybciej. Jakbyś tylko nie stał jak ten pieprzony słup soli, tylko się ruszył od razu, to by już nie jechała tym samochodem z tymi pingwinami.
    Co oni jej zrobili?
    Co oni jej zrobili?

    Powstrzymał mdłości, nie wiedział czy od biegu, czy od strachu, co mogli zrobić Poli.
    Zawiodłeś ją...
    Nic nie zrobiłeś tylko gubiłeś się po lasach...
    Zawiodłeś znowu...
    No to co, kolejne konto? Może do trzech razy sztuka?

  4. #2864
    Zaciekawiony FNiN Awatar Julien
    Dołączył
    May 2021
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    1

    Domyślnie Odp: ZS2 Irregular Christian Camp

    Bieganie z ojcem i Oliwierem opłaciło się szybkim dogonieniem blondyna, kosztem potężnej zadyszki.
    - An-Andrzej! Nie biegnij już! - Ręce Juliena złapały go za ramiona, delikatnie, lecz stanowczo. Płuca ledwo nadążały z wymianą powietrza, mimo to mówił dalej. Musiał mówić. Chciał mówić. Skoro Andrzej był przy nim... To i on będzie dla niego. Czemu moje myśli, i czyny, i emocje są tak klarowne? - Błagam cię, stój. Pewnie wracają z nią do obozu, będzie bezpieczna, a jeśli nie, to i tak wrócimy, i tak odbijemy! Jak tylko wrócimy w grupie, obiecuję ci!

  5. #2865
    Zaciekawiony FNiN Awatar Na pewno nie Keit
    Dołączył
    May 2021
    Wiek
    22
    Posty
    0

    Domyślnie Odp: ZS2 Irregular Christian Camp

    - Aleks! Amigo! Zaczekaj! - Krzyczał, brunet jednak zdawał się go nie słyszeć. Spiął mięśnie i przyspieszył. Czuł, że jak tylko dogoni chłopaka wszystko wróci do normy. Jego ręce przybiorą normalny kolor a świat powróci do naturalnych rozmiarów... albo lepiej, obudzi się wtulony w Juliena i Aleksa, a ten szalony dzień potoczy się zupełnie inaczej. Na pewno tak będzie.
    W końcu udało mu się zbliżyć dostatecznie do chłopaka. Spiął ciało raz jeszcze i skoczył, po czym wczepił się pazurami w nogawki czarnych szortów. Nadzwyczaj szybko wspiął się po jego plecach, chwycił się ramienia i nachylił się nad uchem ciemnowłosego.
    - ALEKS, CZY TERAZ MNIE SŁYSZYSZ?
    Proszę, powiedz że tak. Proszę, niech to się skończy...
    ***
    Aleks nie był pewien, co właśnie się wydarzyło. Coś niewielkiego uczepiło się jego spodni, wbiegło po plecach i wylądowało mu na ramieniu. Nim zdążył się odwrócić, to samo stworzenie wydarło mu się do ucha, wydając z siebie ni to syk, ni to skomlenie.

  6. #2866
    Zaciekawiony FNiN Awatar Efen2
    Dołączył
    May 2021
    Płeć
    Wiek
    19
    Posty
    0

    Domyślnie Odp: ZS2 Irregular Christian Camp

    Odkąd zobaczył Andrzeja wybiegającego z lasu i, chwilę później, goniącego go Juliena, przyspieszył. Kiedy jakieś zwierzę zaczęło wydawać dźwięki do jego ucha, nagłość sytuacji przeważyła nad sympatią do natury. Złapał dziwną fretkę możliwie delikatnie za ciało i schylając się, wypuścił ją na trawę i posprintował w stronę drzew. Dogonił kolegów, będąc jednak schowany za drzewami. Nie wiedział czy ktoś ich zauważył. Nie mógł tego ryzykować. Wychylił się zza linii lasu i syknął odpowiednio w stronę chłopaków, starając się zwrócić ich uwagę.
    - Schowajcie się, do cholery - oby go usłyszeli.
    Usłyszał dźwięk silnika w oddali, ale jadący w ich stronę samochód nie należał do zakonnic. Poruszał się dziwnie powoli, pewnie zobaczył Andrzeja i Juliena na środku drogi i zwolnił. Zaraz, chyba rozpoznawał kierowcę...

    ***

    Kiedy Izydor zobaczył jadące auto, chciał je jakoś zatrzymać dopóki nie zorientował się, że w środku znajdowały się zakonnice. Gdyby one wiedziały, co się stało, on też byłby już o tym poinformowany. Nieco spięty wyminął auto, ale wszystko poszło jak z płatka.
    Niedługo później dostrzegł dwa ludzkie kształty oddali. Zbliżenie się do nich ujawniło ich tożsamość. To tamci z domku, którym miał się zająć. Co robili tak blisko klasztoru, na środku drogi? Zirytował się. Nawet, gdyby prowadził lepiej, dzieciaki szwendające się na środku drogi tylko przeszkadzają w jego planach. Zatrąbił głośno, by ich odstraszyć i pojechał dalej prosto. Nadal jechał wolno. Śmierć przez czołowe zderzenie z niewidzialną ściana nie miała miejsca w jego planach. Przez chwilę złapał kontakt wzrokowy z innym chłopakiem, który stał w połowie ukryty za drzewami. Jeszcze czego, więcej ich. Ale to nie jego problem.
    Miał ważniejsze sprawy.

  7. #2867
    Zaciekawiony FNiN Awatar Na pewno nie Keit
    Dołączył
    May 2021
    Wiek
    22
    Posty
    0

    Domyślnie Odp: ZS2 Irregular Christian Camp

    Disculpe, qué carajo?
    Nie możliwe żeby mnie nie usłyszał. Nie poznał mnie? I dokąd tak biegnie?
    Francisco wyraźnie zirytowany pognał za brunetem, wyciągając krótkie nogi.

    Excuse me, what the fuck?

  8. #2868
    Zaciekawiony FNiN Awatar mimbla.tres
    Dołączył
    May 2021
    Płeć
    Wiek
    21
    Posty
    0

    Domyślnie Odp: ZS2 Irregular Christian Camp

    Głowa Poli podskakiwała na wertepach. Za każdym razem, kiedy to się działo, Pola pragnęła przestać istnieć.
    Na poprzednim koncie przebiłam Kage w postach w opku, więc będę się teraz tym flexować.

  9. #2869
    Zaciekawiony FNiN Awatar excepto3
    Dołączył
    May 2021
    Płeć
    Wiek
    19
    Posty
    0

    Domyślnie Odp: ZS2 Irregular Christian Camp

    Nie chciał się zatrzymać. Nie mógł przecież. Musiał biec. Dobiec. Dogonić samochód.
    Ręką na ramieniu. Julien? Skąd on tu się znalazł? Jak mnie dogonił? Ręka delikatnie, lecz stanowczo ciągnęła. To bez sensu. Nigdy nie dogonię tego samochodu. Zatrzymał się, nie patrząc na Juliena.
    - Widziałeś ją? Widziałeś co jej zrobili? Ona tam nie jest bezpieczna. Ona tam nie może być bezpieczna.
    Zbliżający się silnik. Czyżby zawrócili? Może jeszcze może zatrzymać samochód? Prawie się przed niego rzucił, ale zorientował się, że to nie ten sam samochód... I tam za kierownicą nie ma zakonnic, a ten chłopak, z którym grał w drużynie... Izydor. Nie chowal się nawet do lasu, nic nie mogło to dać. Chłopak za kółkiem na pewno go zauważył.
    Dopiero jak samochód go minął przyszło mu do głowy, że można by go przejąć. Ale tego też nie dogoni.
    Znowu...

  10. #2870
    Zaciekawiony FNiN Awatar Julien
    Dołączył
    May 2021
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    1

    Domyślnie Odp: ZS2 Irregular Christian Camp

    - Zamilknij, grzesznico! - Zakrzyknęła głośno Roberta, wznosząc w górę ciężki, drewniany krzyż, okuty na końcach żelazem. - Przyjęliśmy cię, karmiliśmy, pozwoliliśmy wyjść z problemu, a ty tak się odwzajemniasz? Nie, nie pozwolimy na to, byś nawoływała innych dalej do grzechu! Gabrielu, wymierz jej karę!
    Janek uśmiechnął się szeroko. Cała jego twarz emanowała czystą rozkoszą, przechodzącą w satysfakcję, gdy tylko wznosił raz za razem kościane berło. Ciosy ciężko padały na ciało nagle przewróconej, w skowycie oznajmiającej cierpienie.
    - AUUU! - Zakrzyknął chłopak, celując głowicą w górę. Słońce odbijało się od odebranej krwi, ku przerażeniu zebranych.
    - Musicie zrozumieć, że to dla waszego dobra! - Roberta zwróciła się w stronę obozowiczów. - Wiemy, że się boicie, że to coś nowego, ale prosimy, zrozumcie! Uwierzcie! Nie słuchajcie demonów!
    - Spokojnie, siostro. - Szepnęła Magda, kładąc rękę na jej ramieniu. - Dziękuję za wsparcie. Pozwól jednak, że ja też przemówię.
    - Dziecko... Matko, powinnaś odpoczywać. - Zająknęła się zakonnica.
    - Dam radę.
    Kobieta spuściła wzrok, pozwalając jednak dziewczynie przejść bliżej. Nowa,
    złoto-błękitna szata sunęła za nią, okrywając bezpiecznie znacznie większy brzuch, wprawiając w konsternację zebranych nawet mocniej. Magda spojrzała to na nich, to na leżącą imienniczkę, zbierającą wybitego zęba z piasku.
    (Żałosne.) Biedna dziecina, która się zagubiła. Lecz... Oni patrzą. Wyczekują odpowiedzi na nagłą przemoc. To ferwor w oczach kapłanki. Więc to ten moment. Pierwsza chwila, gdy odkryję swą rolę światu. Pierwsza chwila ich wyboru. Pierwsza chwila zwątpienia. Pierwsza chwila niewierności. Mimo to pokonam przeciwności, Synu. Stworzę dla ciebie nowe miejsce. Nowe królestwo. Wszystko dla celu.
    - Wiem, że to dla was coś nowego, tak jak rzekła nasza wielebna siostra. Coś strasznego. Coś niespodziewanego, wybijającego z rytmu obozu. Wiem, że to ja niosę to zagubienie. - Dziewczyna mówiła spokojnie i harmonijnie, donośnie jednak intonując głos, składając zarazem ręce do modlitwy. - Powiadam wam jednak, że przynoszę również radość, choćby z ciepłej strawy dnia wczorajszego. Światło wiedzy. Ból grzesznikom.- Wskazanie na imienniczkę. Chwałę wiernym. - Wskazanie na obozowiczów. - Chwałę wam, mam nadzieję. Wam, gdyż jesteście pierwszymi, którzy mogą zgodnie przekazać wszystkim: "Oto Matka Najwyższego".
    Ich rozbiegane spojrzenia rzucały się, to na jej twarz, to na ranną zakonnicę, to na brzuch, otulony szatą, szepcząc w akompaniamencie szumu drobnych fal, pchanych wiatrem.
    Myślą. Zastanawiają się. Nie chcą jeszcze uwierzyć, lecz są gotowi mnie słuchać.
    - "Bluźnierstwo! Herezja! Puszczalska szmata!". Te słowa zapewne cisną się niechętnym do ust. I DOBRZE. - Zagrzmiała nagle, rozkładając ramiona, by zaraz pomasować nabrzmiałe ciało. - Bardzo dobrze. Dzięki temu poznacie, że mówię prawdę. Doskonale mnie widzieliście. Szczupła. Idealna. Lecz nagle brzemienna. Czyż to nie jest znak sam w sobie? Sam Bóg Ojciec pragnie, by jego Syn przybył jak najszybciej.
    Silniejszy szelest ich słów. Czyżby zapowiedź wierności? Warga Magdy delikatnie podniosła się, szybko jednak wracając na natchniony wyraz twarzy.
    - Klęknijcie ci, którzy wierzą.
    Część zebranych, głównie z jej kręgów, padła na ziemię, tuż za Robertą, niemalże przechodzącą w pozycję krzyża. Było ich jednakże za mało.
    Jak dobrze, że jesteś po mojej stronie, Boże. Jak dobrze, że mam ze sobą twego Orędownika...
    - Gabriel zwiastował Maryi dwa tysiące lat temu, czyż nie? Tym razem jednak... - Dziewczyna podeszła do Janka, chwytając go za dłoń, przeplatając palce. Uśmiechnął się i wzniósł berło w górę, pozwalając krwi spływać wzdłuż trzonu. - Tym razem jednak jest on przy mnie. Przyjął formę naszego ukochanego Janka, by oznajmiał poczęcie Syna, by chronił nas, by był przy nas! Sam Pan dał mu możliwości... Które zaprezentuje.
    - Z przyjemnością. - Blondyn puścił dłoń dziewczyny i odsunął się. Dobrze wiedział co ma zrobić. Przećwiczyli to chwilę przed rozmową z Robertą. Troszkę teatralny efekt, ale... Z jego pleców, w mgnieniu oka, wystrzeliła biała substancja, twarda, sztywna, błyszcząca na słońcu. Wśród krzyków przerażenia zebranych kości wydłużały się, zginając się przy chrząstkach. Kilka momentów starczyło, by za chłopakiem pojawił się szkielet skrzydeł, szeroko rozłożonych, kiwajacych się na wietrze.
    - Cud! Cud! Anioł! - Krzyczała Roberta, to wznosząc się z pozycji krzyża, to opadając z opuszczoną głową.
    - Tak! Anioł zwiastował, anioł pozostał, anioł będzie chronić! I to nie sam... - Magda ponownie ruszyła w stronę obozowiczów, wyciągając w ich stronę ręce. - Jeszcze dwójka przybędzie, by spełnić swą rolę. Archanioł Michał i Rafał przybędą w swym czasie, by w nowej Trójcy zabezpieczyć Matkę i tych, którzy przy niej pozostaną. Klęknijcie zatem ci, którzy wierzą! - Zakrzyknęła głośniej.
    Osoby bez skaz, lecz nie znających jej za bardzo, padły na kolana. Trzęsie nimi strach, czy nowo rozbudzona wiara? Nawet jeśli to przerażenie... To rak łatwo może przerodzić się ono w miłość. Pozostali jednak ci pokroju recydyw. Ci, którzy mieli dostać karę. Ci, których złamać można tylko terrorem.
    Wybacz Synku, że musisz to wiedzieć. To jest jednak potrzebne. Udowodnię im, co się stanie każdemu, kto przeczy mej woli. Wszystko dla celu.
    - Jeśli wątpiący dalej widzą tylko kłamstwa siostry Magdaleny lub swych spostrzeżeń... Niech spojrzą na wiatr. Na fale. Na ćwierkające ptaki. Na swoje ręce. Widzicie jak wszystko rusza się w żwawości, pełne energii, pełne witalności. To dzieło naszego Pana! To on był Pierwszym Poruszycielem naszego stworzenia, to on ma moc działania! Ale i... zatrzymania. Tylko on jest zdolny wprawić w ruch cały świat, ale i zamrozić go w czasie, ku własnemu kaprysowi. Nie zrobił tego... Aż do teraz. - Magda podeszła do imenniczki, patrzącej na nią przez łzy. - Tak jak nasz przyjaciel posiadłam dar, znacznie jednak przewyższający anielskie błogosławieństwo. Tylko ktoś równy Bogu mógłby posiąść tę umiejętność. Tylko Matka jego Syna mogłaby zatrzymać to, co poruszył, poruszyć to, co zatrzymał! Wątpiący, patrzcie, jeśli nie wierzycie! Wierzący, umocnijcie swą wiarę! Wiedzcie, że Matka jest wśród was! Wiedzcie, że Jezus jest z nami! Wiedzcie, że...
    Ręka już wzniosła się, by spaść na leżącą, gdy nagle brunetka zauważyła samochód na terenie obozu, i wyciąganą przez zakonnicę rudowłosą... Z przedwczoraj. Wróciła z klasztoru. Nieważne. Ręka powoli opadała w stronę siostry, gdy nagle zmieniła swój kierunek, pchana nagłą myślą ku nowoprzybyłej.
    - ... Że tym razem Ojciec, Syn I MATKA, niosą ze sobą nie tylko miłosierdzie... Ale i karę dla tych, którzy są przeciwko Królestwu Niebieskiemu. Za mną, ci, którzy wierzą. Ci, którzy wątpią. - Magda postąpiła pierwszy krok w stronę auta.
    Jak mogłabym zmarnować tak piękny dar władzy nad pędem przez karanie i nagradzanie... Gdy zarazem mogę powstrzymać demony. Mogę powstrzymać grzech. Mogę powstrzymać każdego Antychrysta, zrodzonego z obrzydliwości, niesubordynacji, chaosu. Zrobię przykład jego mocy i MEGO stanowiska.
    - Za Boską Matką! - Krzyknęła Roberta, wstając z kolan.
    - Za Magdą! - Ryknął Janek, patrząc na niechętnych, zarazem głaszcząc swą broń.
    Wszystko dla celu, Synku. Wszystko dla nas.

    ***

    Syknięcie i słowa zwróciły uwagę Juliena, reakcyjnie ustawiającego głowę w stronę dźwięku. Aleks. Jeden z klasztoru. Bezpieczeństwo...?
    Bliskość...+
    Nie, ta sytuacja jest teraz ważniejsza, niż to, co wiruje w moim wnętrzu.
    - Tch, Andrzej. Idziemy! Szybko, już i tak nas zauważą, musimy to przegadać z Aleksem, znaleźć jeszcze Frana i blondynę...
    +Witalność. Szybkość. Wytrzymałość. Siła.+
    Oczy błysnęły purpurą.
    Oddech się uspokoił, biorąc jednak większe hausty. Mięśnie mocniej napięły się, zwiększając zarazem swą gęstość i objętość. Ręce Juliena znacznie mocniej złapały Andrzeja za ramiona, wręcz zmuszając go do ruchu.
    - Przepraszam, ale idziemy! Szybko! Ty nie pozwoliłeś mi na moją spiralę, to i ja nie pozwolę na twoją!
    Tak łatwo przychodzi mi działanie... Myślenie... Czucie... Tak łatwo, tak miło dla mnie, nieważne co...
    Ostatnio edytowane przez Julien ; 09-06-21 o 12:06

+ Odpowiedz w tym wątku
Strona 287 z 378 PierwszyPierwszy ... 187 237 277 285 286 287 288 289 297 337 ... OstatniOstatni

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 2 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (1 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

  1. Freud

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
Odwiedź nas na Google+!
wspiera nas:
©FNiN.eu 2006-2021. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Developed by: Hern.as

Strona korzysta z plików cookies. Jeśli nie chcesz,
by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku
zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Rekomendacje: Quizado.com - Symulator Familiady, zorganizuj swoją własną Familiadę