<

Zobacz wyniki ankiety: Ulubiony "zespół" Machlojki, czyli jakich akcji ma być najwięcej.

Głosujących
11. Nie możesz głosować w tej sondzie
  • Nika & Regina

    9 81.82%
  • Iza & Eda

    4 36.36%
  • Karolowa ekipa

    7 63.64%
  • Nowe dzieciaki

    3 27.27%
  • Iza & piekiełko

    4 36.36%
Ankieta wielokrotnego wyboru
+ Odpowiedz w tym wątku
Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 25
  1. #1
    Fan FNiN Awatar Kage-Sama
    Dołączył
    Sep 2010
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    757

    Domyślnie Sierociniec św. Machlojki 5 - Dziedzictwo

    Gah. No umrem no...
    Ten projekt miał powstać w całości w Twine, z czterema grywalnymi postaciami, ale #kagezaleniwa. No to mata. Od razu z góry zaznaczam, że miesiące przerwy między kolejnymi odcinkami nie będą niczym dziwnym, a jedynym sposobem na danie mnie weny jest popędzanie, komentowanie itp.
    Jak ktoś nie czytał poprzednich, to tu linki:
    1 - http://forum.fnin.eu/showthread.php/...N-by-Kage-Sama
    2 - http://forum.fnin.eu/showthread.php/...9Bw.-Machlojki
    3 - http://forum.fnin.eu/showthread.php/...-po-raz-trzeci.
    4 - http://forum.fnin.eu/showthread.php/...ast%C4%99pstwo
    Jednopartówka - http://forum.fnin.eu/showthread.php/...%C3%B3wka-FNiN
    Także tego.

    W życiu każdego człowieka, dziecka, czy zakonnicy w którymś momencie zupełnie nagle pojawia się dysonans poznawczy pomiędzy "chcieć" a "móc".
    Dawno, dawno temu, gdy poszukiwała własnej tożsamości, ktoś powiedział jej, że biblia zawiera odpowiedzi na dręczące ją pytania. Dobrze pamiętała ten dzień, gdy razem z siostrą przełożoną siedziały w celi, do której przyjął ją zakon. Słowa przeoryszy, z początku naiwne, z czasem nabrały sensu. I pojawiła się biblia. Czarna książeczka, która, przynajmniej na początku, prowadziła ją przez nowe życie. Dotąd lektura tej książeczki dawała jej spokój ducha, pewność, że będzie lepiej… Jednak w obliczu życia wiara nie rozwiązuje wszystkich problemów.
    - Strzeżcie się mamony... - mruczała pewna zakonnica łażąc po swojej kaplicopodobnej kwaterze z biblią w dłoni i starając się nie zerkać na podświetlone złowrogo biurko - Panie, ty zawsze wiedziałeś co dla nas najlepsze... Z dala od mamony, bo to zło. Święta prawda!
    - Eda! - spokój pomieszczenia zakłóciła Iza wkraczając do środka. Z jej ramienia fioletowy kot Beton ciężkim wzrokiem ogarniał okolicę - Wypełniłaś już tego PIT-a, czy nie?!
    - No, kurna, mówiłam, że nie umiem, no! - odkrzyknęła pseudozakonnica miotając książeczką podłogę i z irytacją wskazując zawalone papierami i pustym PIT-em biurko - Ty zawsze to robiłaśâ€Ś!
    - Koniec dobroci dla pingwinów - ucięła dziewczyna - Nie oddam ci szlugów, póki nie wypełnisz tych śmieci, jasne?
    - Niewdzięcznicę wychowałam... Krucyfiks ci w oko!
    Pała została przegięta. Iza sięgnęła do swych znoszonych dresów, a z przepastnej niczym polska dziura budżetowa kieszeni wyjęła pistolet na wodę. Z mlekiem. Szybkim strzałem obsiurała zakonnicę, a drugą rękę, tę z fioletowym kotem, wyprostowała bezpośrednio wskazując ofiarę.
    - Beton, bierz ją.

    Życie w sierocińcu św. Machlojki toczyło się własnym, leniwym rytmem. Libacje, wizytacje, imprezy, surrealistyczne odpowiedniki edukacyjnych zajęć… To wszystko było codziennością dla tej rozwydrzonej, ale mającej swój specyficzny urok bandy przedsiębiorczych i wyluzowanych (albo lepkorękich i upalonych/pijanych/obżartych pierniczkami) dzieci i nastolatków.
    Minęło już koło roku, odkąd do plemienia trafiła Nika "Medium" Mickiewicz. Dzięki nadprzeciętnej błyskotliwości i słabej głowie szybko zjednała sobie innych, zyskała przyjaciół, a nawet taką jedną gotkę.
    Która to aktualnie doprowadziła ją do szewskiej pasji.
    - Regina, do jasnej cholery!!!
    Mrocznowłosa podniosła wzrok znad kotła, który rozstawiła na samym środku pokoju, a z którego dobywała się złowróżbna para, o eklektycznym zapachu nie wspominając.
    - Co to, kurczątko pieczone, jest?!
    - To eliksir, który zwiększy mą moc! - zakrzyknęła gotka z właściwym sobie wewnętrznym spokojem - Będę niepokonana!!!
    - Gaś i wylewaj ten syf! Śmierdzi...
    - Powietrza się nie czuje, póki ktoś go nie popsuje, co? - tamta uśmiechnęła się - No dajże spokój... Skończę gotować, dolejemy do wódki, będzie fajnie..
    - Ja nie piję.
    Regina spojrzała na Medium, Medium na Reginę i obie wybuchły śmiechem.
    - Ale serio, jak to niby zadziała? - Nika uspokoiła się jako pierwsza
    - Nie wiem. Na końcu przepisu pisało żeby się skontaktować z księdzem lub zakonnicą...
    - Brzmi legalnie, ale Eda odpada. Więc ty pierwsza pijesz.
    - Karoool!!! Medium mi grooozi!!! - wystarczył ten jeden krzyk, by chłopak zjawił się w drzwiach
    - Hodor - oznajmił zrezygnowanym głosem
    - Medium nastaje na mą wolność osobistą! - poskarżyła Regina
    - Znowu wygrałaś zakład w "kto więcej wypije"...? - Nika ledwie obrzuciła nowoprzybyłego wzrokiem, na co tamten odpowiedział kolejnym "hodorem" - Regina, rozmawiałyśmy już przecież o zasadach kultury względem warstw niższych, tak?
    - Założył się, jego wina - gotka podbiegła do Karola, zaciągnęła go na środek pokoju, ustawiła pomiędzy kotłem a Niką i zaśmiała się triumfalnie - Nie masz tu żadnej władzy, Gandalfie Rudy! Karol, powiedz jej!
    - Hodor - chłopak posłał Nice tak błagalne spojrzenie, że ta niemal padła ze śmiechu
    W pionie utrzymały ją resztki gniewu na współlokatorkę i zapewne cała sprawa zakończyłaby się po męsku (tzn. bitwą na poduszki, fochem i wspólnym piciem), gdyby nie wizyta posłańca z góry.
    - Ave, bachorzątka - Eda wmaszerowała do apartamentu budząc tym faktem powszechne zdumienie. Dotąd niezwykle rzadko zniżała się do osobistego odwiedzania ofia... To jest, podopiecznych. No ale odkąd do steru władzy dorwała się Iza... Cóż, sprawy przybrały niespodziewany obrót - Medium, do gabinetu pozwól...
    Nika westchnęła teatralnie, posłała Reginie uniwersalny gest "widzę cię i nie podoba mi się to, co widzę", po czym grzecznie udała się za matką. Korytarz do pustych nie należał, w końcu piątek, imprezy, te sprawy, ale nie powstrzymało to rozmowy. Nieoficjalnie każdy wiedział, że Nika jest córką pseudozakonnicy. I nikt nie miał z tym problemu, ba, po wyjściu na jaw nietypowych zdolności rudej takie pochodzenie uznano za powszechnie ochronne dla okolicy. Głównie ze względu na Reginę.
    - Mamo, weź nie mów do mnie "Medium", co...? - zaczęła Nika - Znając ciebie niedługo zapomnisz jak się nazywam...
    - Szacunku dla matki! Jeszcze nie jestem taka stara, by zapominać. Więcej wiary, Marysiu! - Eda uśmiechnęła się, za co została obdarowana kuksańcem
    - Ja ci dam Marysię... - Medium uśmiechnęła się szeroko - Eee... A do kaplicy to nie w drugą stronę?
    - Do gabinetu miałyśmy - kobieta skrzywiła się. Nadal nie mogła przeboleć tego, że Iza wyrzuciła ją do maleńkiej kanciapy koło krainy opiekowania się dziećmi zwanej adekwatnie piekiełkiem - Ja i Wielka Pani Przełożona mamy do ciebie biznes.
    - Nie przewidzę wam znowu numerów totolotka. Już przepiłyście poprzednią wygraną?
    - No przepraszam! A remont, laptopy, ogólnosierocińcowe wifi, mięso znajomego pochodzenia i masa innych to co?!
    - Nie zapominajmy o siedmiu nowych kubłach na śmiecie przed bramą - dziewczyna uśmiechnęła się z przekąsem - Na puszki po piwie, butelki po winie, po wódce, po szampanie, po whisky...
    - To się nazywa "ekologia", dzieciaku bez szkoły! Trzeba dbać o świat, który dał nam Pan...
    - Przylepię ci taką karteczkę na twoim harleyu.
    Przyjazną kłótnię przerwało dotarcie przed wrota gabinetu Istoty z Kotem.
    Gabinet nie zmienił się mocno od czasu odejścia Edy. Ot, inne plakaty na ścianach. Ale Iza zachowała wszechobecnego ducha syfu, tak więc każdy krok pseudozakonnica i jej córka musiały poprzedzić uważnymi oględzinami podłogi.
    - Co tak długo? - zabrzmiało miłe powitanie. Iza też niewiele się zmieniła. Wyglądała tylko na bardziej zmęczoną, niż w czasach, gdy oddolnie ogarniała cały sierociniec. Włosy miała w nieładzie, dresy w stanie opłakanym... Nice prawie zrobiło się przyjaciółki żal. Prawie, bo podczas kolejnego ostrożnego kroku w jej pierś wbił się Beton niemal zwalając ją z nóg. Wystarczyło jednak dwa razy kocura pogłaskać, by zamruczał i z bezecnego najeźdźcy stał się kochaną, puchatą kuleczką.
    Niemniej Eda na widok kota odskoczyła.
    Po przeprawie przez Morze Syfowe, które nijak rozstąpić się mimo machania przydziałowym krucyfiksem Edy nie chciało, nowoprzybyłe przebiły się do zasypanego papierami stołu.
    - Nikogo nie zabiłam, nie zjadłam, nie zgwałciłam i nie wystraszyłam na śmierć puszczając znienacka Biebera - oznajmiła Nika porządkowo
    - Ramen - dodała Eda
    - Wiem, nie o to chodzi... - Iza pogmerała w śmieciach szukając odpowiedniego świstka - A propo, Eda... Ten PIT...
    - No co?!
    - Napisałaś w nim, że nazywasz się Asia Padopska, masz dwadzieścia dziewięć lat, a procent podatku odliczasz dla siebie i przeznaczasz na procenty!
    - Chciałaś PIT, masz PIT. Odczep się.
    - Zbaczamy z tematu - Nika zaczęła się niecierpliwić - Rega zaśmierduje mi pokój, więc chciałabym sprawę załatwić szybko...
    - Sprawa nie jest szybka - Iza wręczyła jej pliczek papierów. Medium przyjęła, co z kolei zaowocowało upuszczeniem Betona i drapaniem okolicy - Beton! Deutschland! - kot wzdrygnął się i wskoczył swej pani na kolana, nagle spotulniały - A ty, Medium, czytaj.
    Nika pobieżnie obrzuciła wzrokiem tekst.
    - Czytam, czytam i nie wiem co czytam - oznajmiła - Urzędowy slang. Oświeć mnie.
    - Konsultowałam się z wybitnymi specjalistami do spraw finansów, konkretnie twoją starą - Eda warknęła gniewnie, ale Iza się nie przejęła - Doszłyśmy do konkluzji, iż chodzi o kasę.
    - Czyli to dlatego mama zrozumiała te krzaczki...
    Eda zdzieliła je obie po głowach.
    - Sprawa jest o spadek - podjęła spokojnie - Konkretnie twój spadek, Marysia. Po ciotce Amelii.
    - Przestań z tą Mar... - Nika urwała, gdy dotarło do niej co matka mówi - Ale... Ale jak po cioci Amelii...? Przecież...
    - Zapisała ci co miała - podjęła Iza - Przed wypadkiem, w którym... - skrzywiła się
    - To było rok temu!
    - Polska urząd wolna urząd - oceniła Eda - Masz domek w Krakowie, córuś.
    Nika gapiła się to na jedną, to na drugą nie wiedząc co powiedzieć.
    - I... - wydukała - I tak po prostu mi o tym powiedziałyście? Nie sprzedałyście tego domu i nie kupiłyście sobie wódki? - skrzyżowała ramiona - Dobra, co kombinujecie?
    - Nikt nie chciał tego kupić - Iza nie zdążyła z uciszającym kuksnięciem, więc pseudozakonnica mogła mówić dalej - Nie pytaj czemu, bo nie wiemy. Ale coś z fantem trzeba zrobić. A po pierwsze to pojechać na miejsce i zrobić wywiad okolicowy.
    - Chyba sobie żartujecie... - ruda cofnęła się od biurka kilka kroków - Ja... No... Cieszę się, że ciocia mi to zapisała, no ale... Nie sądzicie, że to dziwnie brzmi? Domek w Krakowie? Może jeszcze skarby w ukrytej piwnicy...?
    Iza i Eda popatrzyły po sobie.
    - Nom - potaknęły równocześnie
    Był to moment, w którym Nika "Medium" Mickiewicz zrozumiała, że pozostało jej jedynie poddać się woli oprawczyń, które wysyłały ją nie wiadomo gdzie.
    Był to moment, w którym rozpoczął się wyścig po całkiem nie zmyślony i na pewno bardzo realny skarb.
    Ostatnio edytowane przez Kage-Sama ; 31-01-15 o 17:03 Powód: Krzaczki w tekście
    "Vive in umbra, utinam lucem creare"
    "My, sadyści, wiemy jak bawić się bez mała
    Wiemy jak katować, by ofiara zapłakała
    To jest ta cudowna krew
    To jest nasz morderczy zew
    Mamy noże, których nie ma nikt inny
    Do zabawy ogień i sznur
    Na pale nawlekamy niewinnych
    A dla winnych garnek i szczur!"
    http://kage-sama452.deviantart.com/ - reklamuje, bo moge


  2. #2
    Zainspirowany FNiN
    Dołączył
    Dec 2013
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    147

    Domyślnie Odp: Sierociniec św. Machlojki 5 - Dziedzictwo

    O tak tak tak Przeczytałem wszystkie poprzednie części "Sierocińca..." kilkakrotnie no i świetne są, a ta zapowiada się po pierwszym fragmencie równie dobrze Czekam z niecierpliwością na następny fragment.

  3. #3
    Zafascynowany FNiN Awatar Nubes
    Dołączył
    Mar 2013
    Płeć
    Posty
    271

    Domyślnie Odp: Sierociniec św. Machlojki 5 - Dziedzictwo

    TaktaktaktaknowaMachlojka!!!1!
    Ekhm, a tak serio: brakowało mi twojego zrąbanego, coby nie przeklinać, humoru. Po lekturze nadal mam banana na twarzy, także cel osiągnięty. Gratulacje. Chcę więcej!
    (Tak btw. dobrze, że twoja ankieta jest wielokrotnego wyboru. Chciałam zaznaczyć wszystko, ale postanowiłam być choć raz pomocna, więc odznaczyłam nowe dzieciaki. Dostanę medal? ^.^)
    Ostatnio edytowane przez Nubes ; 31-01-15 o 17:46
    Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie.

  4. #4
    Zafascynowany FNiN Awatar serpens volucer
    Dołączył
    Jun 2012
    Płeć
    Wiek
    19
    Posty
    498

    Domyślnie Odp: Sierociniec św. Machlojki 5 - Dziedzictwo

    Pwahahahahahaha! Boże, kobieto, ty nawet nie wiesz jak mi tego brakowało... Hodor, Elixiry, Beton... Tiak, zapowiada się świetnio. Chociaż jeśli część akcji będzie się działa w Krakowie to boję się że będzie zmniejszona ilość Reginy(Chyab że zmieni się w gacka i wciśnie do bagażu) y karolkowej ekipy(Chyba że... Nie, oni już nic nie mogą poradzić).

    ^A to przez zasady na za dużą sygnaturę.

  5. #5
    Fan FNiN Awatar Kage-Sama
    Dołączył
    Sep 2010
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    757

    Angry Odp: Sierociniec św. Machlojki 5 - Dziedzictwo

    Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	sketch-1422729750435.jpg
Wyświetleń:	59
Rozmiar:	52.6 KB
ID:	2295
    Dlatego kochałam (kocham?) pisać... +1000 do antydepresanta :3
    "Vive in umbra, utinam lucem creare"
    "My, sadyści, wiemy jak bawić się bez mała
    Wiemy jak katować, by ofiara zapłakała
    To jest ta cudowna krew
    To jest nasz morderczy zew
    Mamy noże, których nie ma nikt inny
    Do zabawy ogień i sznur
    Na pale nawlekamy niewinnych
    A dla winnych garnek i szczur!"
    http://kage-sama452.deviantart.com/ - reklamuje, bo moge


  6. #6
    Zaciekawiony FNiN Awatar Ninet
    Dołączył
    Nov 2014
    Płeć
    Posty
    40

    Domyślnie Odp: Sierociniec św. Machlojki 5 - Dziedzictwo

    Świetne! Przeczytałam kiedyś poprzednie części, bardzo mi się podobały i byłam ciekawa, czy będziesz kontynułować, a tutaj niespodzianka!

  7. #7
    Zainspirowany FNiN Awatar Złoty Jeż
    Dołączył
    Apr 2012
    Płeć
    Wiek
    19
    Posty
    89

    Domyślnie Odp: Sierociniec św. Machlojki 5 - Dziedzictwo

    O mamo! Piąta Machlojka! Się nie spodziewałam! A teraz na forum piszą się już 2 genialne opowiadania-twoje i T-rexa! Zupełne szczęście

  8. #8
    Misiaczek Awatar Justi
    Dołączył
    May 2012
    Płeć
    Posty
    553

    Domyślnie Odp: Sierociniec św. Machlojki 5 - Dziedzictwo

    Nosz. Przez Ciebie zaczęłam się śmiać w pociągu... Piękne. Wincyj i wincyj netuf mnie, bo tną bardzo :/.

  9. #9
    Fan FNiN Awatar Kage-Sama
    Dołączył
    Sep 2010
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    757

    Domyślnie Odp: Sierociniec św. Machlojki 5 - Dziedzictwo

    Fraga dedykuję Justi, BO MOGĘ. I coby nie smutała jek mnie nie będzie.
    Jadem na ferije, toteż frag długi, bo dłuższy będzie czas na czekanie na następny.

    Silnik Małego, czyli ukochanego harleya Edy zawarczał, zakaszlał jak stary palacz i ostatecznie zgasł, a Nika powoli zwlokła się z niego na miękkich nogach.
    - Nigdy... Więcej... - wyjęczała cicho oddychając spazmatycznie
    - Nie narzekaj, Marysia - Eda beztrosko palnęła dziewczynę w plecy niemal posyłając ją twarzą w chodnik - Tylko patrzaj na swe dziedzictwo, o!
    Dziedzictwo zaś zamknęło się w malowniczym domku w centrum malowniczego parczku w centrum zasmrodzonego spalinami Krakowa. Co dziwniejsze domek nie rzucał się w oczy, głównie dzięki otoczeniu dzikich chaszczy, a nawet, gdzieniegdzie, gipsowych rzeźb. Po prostu wszystko odciągało od niego wzrok. Sam budyneczek z zewnątrz nie wydawał się jakoś bardzo wyjątkowy. Ot, kamieniczka przedwojenna.
    - Paweł nigdy nie mówił, że był z kasiastej rodziny... - Eda lekko obsunęła swe zwyczajowe okularki - Nieźle tu...
    - Ano nieźle... - Nika uśmiechnęła się smutno i otarła oczy
    - Płaczesz?
    - Nie... Tylko... No wiesz, nie znałam cioci Amelii za długo, a ona...
    - No już, nie rozklejaj się mnie tu... - Eda herkulesowym wysiłkiem sięgnęła córki nie schodząc z motocykla - Bo wstyd... Dzieciaki patrzą... - wskazała stojący tuż za nimi, terkoczący nadal na chodzie autokar - Chodź, jedźmy do tego hotelu, wypłaczesz się w tabliczki czekolady...
    Ruda skinęła głową i zasiadła na Małym posłusznie. Pojechały dalej, a autokar za nimi.
    Nika z początku sądziła, że sama tu przybędzie, no, może w asyście Edy czy Izy. No ale nie, toż przecież wszystkie dzieciaki chcą poznać tak bardzo historyczne miasto, prawda? A zwłaszcza tegoż miasta monopolowe. Cóż, stanęło na tym, że jadą wszyscy. Okazało się, że jakieś resztki z wygranej z totolotka zostały, nie było więc problemu z wynajęciem dojazdu. Gorzej z zakwaterowaniem. A może i lepiej.
    Miejscowe schronisko młodzieżowe "Paryż" powitało ich bowiem wiadomością, że będą się musieli kwaterunkiem podzielić z inną grupą. Lecz zanim ekipa Machlojki zdążyła zaprotestować rozległ się okrzyk tak radosny, że kurz się z sufitu posypał.
    - Edzia! - młoda blondynka rzuciła się pseudozakonnicy w ramiona - Kopę lat, siostrzyczko w klasztornej niedoli!
    - Jolka? - Eda z trudem rozpoznała kobietę - Ożesz ty... Ale się z ciebie wieszak zrobił, wyglądasz jak plaga egipska, czy inna nauczycielka!
    Jolanta Chaber odsunęła się od "duchownej" i przyjrzała krytycznie jej podopiecznym. Na widok Niki uśmiechnęła się szeroko.
    - To jest nauczycielka - Medium spokojnie uświadomiła matkę, po czym skinęła grzecznie dawnej wychowawczyni - Dzień dobry... Czy...?
    - Są na górze - odparła szybko polonistka - Mamy mały bałagan, bo dopiero pięć minut temu pani Hela powiedziała, że będziemy mieli towarzystwo - posłała zawiadującej schroniskiem starszej pani w eleganckim wdzianku lekko rozżalone spojrzenie, na co tamta prychnęła zniecierpliwiona - Ogółem nastroje nie są za pozytywne, inaczej wyobrażali sobie podróż do Paryża...
    - To za tamte mikołajki co u nas zrobili?
    - Niezbadane są wyroki pani dyrektor... Będziemy się musieli znosić...
    - Znaczy - wtrącił szybko Karolek - Będziemy pomieszkiwać z tymi, co u nas mikołajki robili?
    - Tak, a co?
    Ekipa św. Machlojki popatrzyła po sobie i zgodnie zakrzyknęła radośnie. Mimo trudnego początku mikołajki zapisały się, o dziwo, pozytywnie w pamięci wszystkich, którzy brali w nich udział, toteż Eda szybko pobrała klucze do mieszkalnych ruder, niechętnie oddała je Izie, ta klucze porozdawała i wypuściła swą szarańczę na górę.
    Nika zaufała Reginie w sprawie ich lokum i zamiast się rozpakowywać pognała na poszukiwanie Felixa i Neta. Głównie Neta. A i tak nie umiała powstrzymać uśmiechu na widok krzątających się przy przenoszeniu Oskara i Wiktora, ba, nawet z Aurelią się przywitała! Na co dzień chyba zdążyła zapomnieć o tęsknocie za dawną klasą. No a potem odnalazła swego chłopaka. Wraz z Felixem stosowali metodę "wy się przenoście i ścieśniajcie, my poczekamy i zobaczymy". Od razu widać było kto pomysł wymyślił, niemniej...
    - Hej wam - uśmiechnęła się stając w drzwiach - Net, jak zwykle musisz Felixa przekonywać, żeby tylko nic nie robić, co...?
    - Mała! - chłopacy poderwali się znad netowego laptopa, po czym nastąpiła seria uścisków powitaniowych
    - Chciałam wam dać znać wcześniej, ale nie mogłam was znaleźć w mieście...
    - A laptopa to po co masz? - chciał wiedzieć Net raz po raz dziewczynę ściskając jak urabiane ciasto - Mejla nadal wysłać nie umiesz?
    - Net.com'a mi nie zainstalowałeś, twoja wina...
    Medium wytłumaczyła przyjaciołom co i jak ze spadkiem cioci Amelii. Ci z kolei podzielili się wieścią, iż następczyni dyrektora Stokrotki wykazywała się podobnym instynktem skąp... To jest, oszczędnościowym. Tak więc wycieczka do Paryża okazała się wycieczką do Krakowa z zakwaterowaniem w ośrodku "Paryż". Wiele osób było zawiedzionych, ale pani Jola przekonała wszystkich, że na bezrybiu i rak sushi i że taki wyjazd też może być fajny.
    - Dwa tygodnie - zakończył wywód Felix z nieco zbolałą miną. Jak widać wyżerała go choroba zwana powszechnie niedoborem Laury - Niecałe, bo kilka dni tu jesteśmy... Acz na miasto nie wychodziliśmy prawie, bo Cedynia chorował...
    - Profesor Cedynia też tu jest? - Nice mina z lekuchna zrzedła
    - Aha. Na wykłady, które niby to ma nam robić... Wam to dobrze, jesteście bezpieczni...
    - Nie bardzo chyba. Mama i pani Jola chyba się znają... Z klasztoru, jeśli dobrze zrozumiałam...
    - Nieee... - Net pokręcił głową - Pani Jola nie może być zakonnicą! Ona ma dziecko!
    Dziewczyna posłała mu ciężkie spojrzenie. Po czym uśmiechnęła się szeroko.

    Podczas tego przyjacielskiego zjednania za drzwiami, na korytarzu rozdzielającym pokoje, zachodziły niemal dantejskie sceny. Każdy miał jeden cel - pokój i w miarę ogarniętą do niego ekipę do kompletu. Iza i Eda ustanowiły, że wcisną się w "dyżurkę" z nauczycielami gimnazjalistów, ale reszta... Jak powiedziała im Iza: "radźta se". A więc machlojkowicze musieli sobie radzić. Tylko jedna osoba uśmiechała się promiennie majestatycznie tupiąc glanioszkami pośród motłochu.
    - Karolu - rzuciła Regina przez ramię głosem pełnym wyższości (a przynajmniej jej poczucia) - Odnajdź i zarezerwuj mnie oraz Medium godne lokum.
    - Ghh - odstękał w odpowiedzi Karolek uginając się pod bagażami swej dziewczyny i Niki. Jego walizami łaskawie zajęli się Roman i Wilku - Ale Regiś... Ja...
    - Jak się odzywasz?!
    - Hodor - odparł Karol zrezygnowany karnie opuszczając głowę. Czuł się pomiatany, niechciany, niekochany i niezaspokojony. Postanowił, że to koniec, że czas być niezależnym i silnym mężczyzną. Toteż podstawił gotce nogę.
    Prawie się wywaliła, ale glany to glany. Regina lekko się zatoczyła i zwróciła ku chłopakowi mordercze oblicze.
    - Co to, kurna, było?!
    - Hodor - odparł Karolek. Zapas siły i niezależności już się skończył, więc zaczął szukać ukochanej pokoju.
    Odnalazł jeden jedyny odpowiadający jego wybrance. Na poddaszu konkretnie. Potem musiał go uzdatnić (tj. zatkać różnymi szmatami dziury w ścianach i suficie), za co został pochwalony. Niestety nie uzyskał upragnionej dyspensy werbalnej, acz to, co potem robili z Reginą w chwilowo ich prywatnym pokoju też przypadło mu do gustu.
    Proces wzajemnego poznania zwyczajowo przerwała im Nika, oczywiście. Głosząc przy tym wieść, że po południu idą zwiedzać miasto wraz z uczniami gimnazjum, gdyż "nauczyciel od historii ozdrowiał na tyle, by móc poprowadzić kilka wykładów". Co do tego ostatniego entuzjazmu nie przejawiał nikt, no ale cóż...
    Problem zaczął się przy obiedzie. Nawet nie chodziło o ogórkową, ziemniaki ze schabowym i kwaśny kompot z rozwodnionego, tymbarkopodobnego noname'a. Rozeszło się o miejsce, bowiem peerelowska świetlica służąca, rano, południem i wieczorem za jadalnię była matematycznie rzecz ujmując zbyt mała, by pomieścić w niej wszystkich. Oczywiście okazało się to po fakcie, więc część pobytujących w przybytku musiała jeść na korytarzu, bo "jecze zasyfio w kwatyrach i bedzie chlyw", jak to barwnie określiła kierowniczka "Paryża". Co nie przeszkadzało jej samej robić chlywa podczas urzędowania przy stoliku dorosłych. W którymś momencie Iza nie wytrzymała jej siorbania i chlapania, a gdy Eda oberwała w czoło ogórkiem dziewczyna wstała i przesiadła się do swoich dzieci z piekiełka pod nosem rzucając, że tam jest bardziej kulturalnie.
    - Niewychow - skwitowała to kierowniczka i spojrzała krytycznie na Edę - Takie to nauczyć czeba, coby mundre i nieprzynoszące despektu rodzinie było...
    - To sierota - zauważyła przytomnie pseudozakonnica, ledwie powstrzymując się przed dodaniem czegoś niemiłego - Nie ma rodziny - poza nami, dodała w myślach z pewną dozą dumy
    - Toż to nic dziwnego pacząc na wychow...
    - Edwarda - Jola postanowiła zdusić zbliżającą się kłótnię - W ogóle jak żeś tu wylądowała? Sądziłam, że nie lubisz dzieci...
    - Przyganiał kocioł garnkowi - Eda szybko zapomniała o kierowniczce, która po wychlapaniu zupy oddaliła się byle dalej - Zdawało mnie się, że po to wstąpiłaś do zakonu... Że nigdy w życiu i tak dalej...
    - Oj tam - polonistka machnęła ręką - Stare dzieje... Po TAMTYM coś we mnie pękło, nie mogłam już wytrzymać w czterech ścianach... Spakowałam manatki i odeszłam, nie?
    - Przełożona nic mi nie mówiła...
    - To coś dziwnego?
    - ...Nie bardzo. TAMTO nieźle wyprowadziło ją z równowagi... - pseudozakonnica zaśmiała się do wspomnień - To były czasy...
    - Ano...
    - Dzień dobry - do stolika podszedł sam profesor Cedynia, nadal wyraźnie podziębiony, z nosem, którego Rudolf mógłby mu pozazdrościć - Yyy... Szczęść bosz... - dodał na widok Edy
    - Ave - kobieta skinęła mu głową, po czym wymieniła z dawną koleżanką porozumiewawcze spojrzenia. Czas na wspominki najwyraźniej się skończył...
    A potem historyk plasnął twarzą obok talerza i zachrapał donośnie.
    Podczas tych jakże kulturalnych rozmów na korytarzu działo się... Cóż, jak wcześniej przy rozpakowywaniu. Gimnazjaliści musieli wręcz uciekać po tym, jak kilku Machlojkowczów stwierdziło, że im zupa nie smakuje i trzeba znaleźć dla niej zastosowanie praktyczne. Które to zamknęło się w okrzyku "wojna na jedzenie!".
    Cisza poobiednia zarządzona przez kierowniczkę również rozminęła się z celem. Paser i jego posłańcy latali od pokoju do pokoju zbierając zamówienia na towary trudno dostępne (np. smaczne wino za dwa pięćdziesiąt, czy neutralną politycznie gazetę), dzieci z piekiełka szalały po korytarzach ganiając Beton, Iza biegała za dziećmi usiłując im Beton odebrać... Ogółem więc było to jak zwykły dzień w sierocińcu, tylko poza sierocińcem.
    No a potem wszystkim nakazano się ubrać, spakować aparaty i portfele... Po czym rozwarta i bardzo niezorganizowana grupa rozlała się po dawnym mieście królów.
    Najpierw Wawel. Po drodze Regina zaczęła opowiadać młodszym dzieciom o przerażającym smoku wawelskim, ale się przeliczyła sądząc, że słuchaczy wystraszy. Ząbek zapowiedział, że potwora zje, a Tamara, że "umrzy go na zawał". Obie propozycje nie były pozbawione podstaw, toteż gotka odpuściła i tylko mruczała coś niepochlebnie pod nosem.
    - Masz za złe, że dzieci odważniejsze od ciebie? - Nika uśmiechnęła się do przyjaciółki
    - Zamilcz, śmiertelnico. Zobaczysz, jeszcze je zastraszę...
    - Chyba opowieścią o służbie zdrowia.
    Gdy dotarli na zamek żadna siła nie mogła powstrzymać nastoletniego w większości żywiołu przez rozbiegnięciem się gdzie nogi poniosą. Jak widać swoboda "biednych sierotek" udzieliła się i podopiecznym S. Kuszmińskiego. Rozbicie nagrupkowe zakończyło się powstaniem drużyny dawnej superpaczki ubogaconej o Karola i Reginę. I ta właśnie ekipa od razu udała się do katedry.
    Wszechobecny szum rozmów nie przeszkadzał w odbieraniu wspaniałości wokół. Do tego stopnia, że w którymś momencie Regina zwróciła się do swego chłopaka i rzekła oficjalnie:
    - Zwalniam cię z przysięgi. Mów ku chwale wszystkich zamkniętych w pokojach bez klamek.
    - No nareszcie!!! - uciszające syki rozległy się zewsząd, więc Karol spokorniał cicho i rzucił do chłopaków: - Niech was Latający Potwór Spaghetti broni, byście się zakładali ze swoją dziewczyną o cokolwiek...
    - Aż tak źle...? - spytał niepewnie Net
    - Wcale nie - Nika odciągnęła go zdecydowanie - Chodź, nie słuchaj zdominowanego kolegi.
    - Nie jestem zdominowany!
    - Ucisz się, trupy leżą wokół - ochrzaniła Karola gotka
    - Oj... Wybacz, Regiś, już nie będę...
    W ten sposób przeszli całą katedrę. Regina oczywiście robiła sobie darkfocie ze wszystkimi sarkofagami, ale...
    - E, paczajcie! - wykrzyknęła w którejś chwili - Tu je napisane „Regina”!
    - To z łaciny - zgasiła ją Nika
    Nie powstrzymało to jej mhrocznej przyjaciółki przed położeniem na kamiennej trumnie karteczki z napisem „rezerwacja”.
    Potem reszta zamku, smok, wrócili na plac... W tym momencie gotce rzuciło się w oczy coś nowego.
    - Co to?! - rzuciła się do tego nowego, czyli metalowej repliczki Wawelu z informacją turystyczną w kilku językach
    - Wawel chyba, nie? - reszta grupy również się zbliżyła
    - A te kropki tu na dole?
    - Alfabet Braila - odparła elokwentnie Nika - Nie widać?
    - No nie widać, toż to kropki. Po co to?
    - Dla ślepych ludzi, żeby se poczytali.
    - Kłamiesz mnie, Medium! - gotka oskarżycielsko wskazała ją palcem - A jak ci ślepi mają te kropki zobaczyć, co?
    - Dotykają ich, pusta pałko.
    To ucięło dyskusję. A jeszcze bardziej uciął ją Beton, który wskoczył w metalowy zamek i nijak się wyciągnąć nie chciał dać.
    Minęło jeszcze z pół godziny, nim cała ekipa zebrała się, by ruszyć na balety w miasto. Wspólnie ustalono, iż kolację każdy sam sobie fundnie, toteż grupa skierowała się pod kościół mariacki, coby go zwiedzić, po czym znów rozbić się na grupki i nawiedzić całe miasto. Z takimi perspektywami wszyscy w miarę radośnie udali się na zwiad najsłynniejszego krakowskiego kościoła.
    - Dawno temu schodzili się tu czeladnicy szewscy i inni i uczyli się wzorów ubrań i innych takich - oznajmiła Nika cicho wskazując słynny ołtarz W. Stwosza
    - Ue, bieda. Glanów nie było – Regina jak zwykle nie wykazywała się zbytnim zrozumieniem sztuki i zgodnie ze swymi upodobaniami najwyższą uwagą obdarowywała wszelkie krucyfiksy i drogi krzyżowe
    - Przeciwnicy takowego obrotu sprawy chcąc zdyskredytować Wita Stwosza zarzucali, iż nie powinno się przedstawiać takiego bogactwa, że te ciżemki to kopyta diabelskie...
    - Gdzie?! - gotka natychmiast rzuciła się ku ołtarzowi
    Tak chwilowo osamotniony Karol skorzystał i oddalił się w poszukiwaniu swoich kumpli. Znalazł ich przy wejściu, gdzie kontemplowali nad murowaną miseczką z wodą święconą.
    - Planujecie prysznic? - spytał spokojnie - Nie za późno na takie ekstremalne metamorfozy?
    - Po co to? - Wilku wskazał święcelnicę - Karol, najjaśniejsze nasze światło intelektualne, powiedz!
    - Wy to serio barany jesteście. To do picia dla świętego osła, co na nim biskup jeździ na niedzielę palmową!
    - Specjalnie wybudowali to dla osła na raz do roku?
    - No wiesz, wybudowali już cały kościół...
    - Cholerni poganie - Eda pojawiła się jakby znikąd i zdzieliła nieprzeczuwającego nic Karola - Dla takich jak wy to tylko dżihad!
    - Religie ci się pomyliły, pseudozakonnico - Iza również zaszczyciła towarzystwo swą obecnością - I nie bij Karola, bo się spocisz.
    Chłopak westchnął zrezygnowany i odszedł na stronę nie mając siły już walczyć. Jego pokłady siły i niezależności weszły w stan deficytu. Coś należało z tym zrobić.
    Zaczął od udania się z kolegami w czasie wolnym do monopolowego.

    PS.: Mają być komenty bo to elementarnie ważne i motywne i miłe.
    Ostatnio edytowane przez Kage-Sama ; 13-02-15 o 16:05
    "Vive in umbra, utinam lucem creare"
    "My, sadyści, wiemy jak bawić się bez mała
    Wiemy jak katować, by ofiara zapłakała
    To jest ta cudowna krew
    To jest nasz morderczy zew
    Mamy noże, których nie ma nikt inny
    Do zabawy ogień i sznur
    Na pale nawlekamy niewinnych
    A dla winnych garnek i szczur!"
    http://kage-sama452.deviantart.com/ - reklamuje, bo moge


  10. #10
    Zafascynowany FNiN Awatar serpens volucer
    Dołączył
    Jun 2012
    Płeć
    Wiek
    19
    Posty
    498

    Domyślnie Odp: Sierociniec św. Machlojki 5 - Dziedzictwo

    Nie skomentuję tego, ponieważ nie ma słów w żadnym ziemskim języku które mogłyby oddać owego [słowo oznaczające fajność].
    Ostatnio edytowane przez Kage-Sama ; 13-02-15 o 16:12 Powód: Serp, pochlebiasz mnie, ale nie klnij...

    ^A to przez zasady na za dużą sygnaturę.

+ Odpowiedz w tym wątku
Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

     

Tagi dla tego wątku

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
Odwiedź nas na Google+!
wspiera nas:
©FNiN.eu 2006-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Developed by: Hern.as

Strona korzysta z plików cookies. Jeśli nie chcesz,
by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku
zmień ustawienia swojej przeglądarki.