<

Zobacz wyniki ankiety: Jak oceniasz opowiadanie

Gosujcych
8. Nie moesz gosowa w tej sondzie
  • No matko, no nie... no... No matko, co to niby jest!? (1)

    0 0%
  • Boe, co za grafoman! Mj pies lepiej pisze. (2)

    0 0%
  • No, nie jest tak le (3)

    1 12.50%
  • Dobre, ale... (4)

    0 0%
  • Bardzo dobre (5)

    7 87.50%
+ Odpowiedz w tym wtku
Strona 2 z 5 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 ... OstatniOstatni
Poka wyniki od 11 do 20 z 41
  1. #11
    Zainspirowany FNiN
    Doczy
    Dec 2013
    Pe
    Wiek
    22
    Posty
    147

    Domylnie Odp: Felix, Net i Nika: wiato i Cie

    Hah, widz e spodobaa wam si scenka ze starsz kobiet C, w duym stopniu wzorowana jest na moim autentycznym przeyciu, tylko, e w moim przypadku staruszka zaczepia mnie na ulicy pytajc, czy nie widziaem nigdzie jej wnuczki. Przez bite dziesi minut nie byem w stanie namwi jej, by chocia opisaa, jak ta wnuczka wyglda, a na koniec, po tych dziesiciu minutach wnuczka - na szczcie - sama si znalaza.

    C, drugi fragment/rozdzia udao mi si dokoczy do szybko, poniewa spor cz miaem ju zapisan, gdy wstawiaem tu pierwszy. Trzeci jednak raczej nie ukae si tak szybko, poniewa mam zapisane chyba niecae p strony, ktre i tak mi si nie podoba, a na dodatek od jutra wracam do szkoy.


    II.
    Dyrektor magister inynier Juliusz Stokrotka wyglda przez okno. Tak przynajmniej mg pomyle kto, kto nie wiedzia, co dzieje si w dyrektorskiej gowie. Nieee, dyrektor magister inynier Juliusz Stokrotka obserwowa. Do szkoy wchodzio coraz to wicej uczniw, a przed bram, pod opiek wychowawcw klas pojawiao si coraz wicej wypenionych sodkociami workw. Szczerze mwic, ilo sodyczy, jakie przynieli ze sob uczniowie poruszya go zarwno pod wzgldem pozytywnym, jak i negatywnym. Z jednej strony, wygldao na to, e wreszcie udao mu si zmotywowa uczniw do podjcia oddolnej dziaalnoci spoecznej, co prbowa uzyska od dawna. Z drugiej za dyrektor przygnbiony by tym, e mimo i szkoa ju ktry rok z rzdu wspieraa sierociniec Eleonory Chrubieszczak - ktr, notabene, dyrektor pozna i uwaa za bardzo sympatyczn, ciep osob. Z pewnymi Zasadami, ale naprawd sympatyczn. - uczniowie zmobilizowali si do przynoszenia tak wielu rzeczy dopiero, gdy w zamian zostaa im obiecana nagroda. Oznaczao to, e nie czuli si w obowizku do pomagania innym, jeeli nie pyna z tego korzy take dla nich. Dyrektor podrapa si po ysinie. Z tym ca pewnoci naleao co zrobi, uwiadomi uczniom, jak wana jest bezinteresowna pomoc. Moe wdroy jaki projekt? Chocia Stokrotka a drgn, gdy przypomnia sobie reakcj uczniw na prb wdroenia projektu Okropnie Dobra Szkoa przed kilkoma miesicami. Skoczyo si to protestami uczniw oraz buntem przeciw wadzy szkolnej. Jednak by gotw podj wszystkie moliwe kroki. Nawet zadzwoni do muzeum hydrauliki i odwoa zaplanowan wycieczk dla zwyciskiej klasy. To naley przemyle. A na razie... dyrektorowi wanie zapalia si nad gow jarzca lampka okrona napisem "Geniusz".
    ******
    Pani Pumpernikiel krya midzy olbrzymi wag, a marzncym tumem uczniw przy bramie szkoy.
    - Klasa 1C zebraa 15,6 kilograma sodyczw. - oznajmia i zapisaa dane w notesie.
    - Zimno! - odpara chrem 1C.
    Stojcy niedaleko Cyryl Borkowski popatrzy na klas z niechci i nachyli si do, tym razem ubranej na zielono, plastyczki.
    - Co za miczaki.
    - Och, nie strofuj ich tak, Cyrylu. - Nauczycielka umiechna si - Nie kada dusza wytrzymuje nacisk materializmu pyncego z otaczajcego wiata.
    - Nonsens, Zuz...anno. Zapewniam, e nie chodzi tu o aden... materializm. To zwyke miczaki s, i tyle. Dwie godziny treningu pod moj opiek szybko by ich rozgrzay.
    Tymczasem Felix, Net i Nika stali nieco dalej, i jak wikszo uczniw przytupywali ju z zimna. Pani Pumpernikiel nie spieszya si tymczasem, i zaadowaa na wag dopiero poow workw klasy drugiej a.
    - Czy wszyscy s na dworze? Nie brakuje nikogo? - pytaa ich wychowawczyni.
    - Nie wszyscy. Prosz spojrze tam - Net dyskretnie wskaza stojcego w oknie dyrektora Stokrotk.
    - To nieuczciwe - niespodziewanie popar go Gerald - Dlaczego my wszyscy musimy tu sta i marzn, a dyrektor siedzi sobie w ciepym gabinecie?
    - No wiesz... - Pani Chaber chwil si zastanawiaa, po czym nagle owiadczya - Nie wiem. Czasami po prostu brak mu wyczucia sytuacji. Klaudia, co ty teraz robisz?
    Dziewczyna uniosa wzrok i przez chwil zdawaa si nie wiedzie, gdzie w ogle jest.
    - Maluj paznokcie. - odpowiedziaa krtko i wrcia do zajcia.
    Nauczycielka pokrcia gow i przesza na koniec szeregu. Felix spojrza na zegarek. Net rwnie chcia si nachyli, lecz przypomnia sobie, e nic nie rozumie z masy wskazwek tykajcych z rn czstotliwoci.
    - Jest 8:32 - zauway blondyn - Pani Pumpernikiel dopiero koczy z klas 2C, wic raczej przepadnie nam dzisiaj pierwsza lekcja.
    - To informatyka, wic osobicie nie narzekam - odpar jego przyjaciel - Wol sta tutaj jeszcze choby i p godziny ni spotka si z przedstawicielem gatunku ameby informatycznej.
    - Ekhem. - Nika szturchna go w rami i wskazaa na Eftepa, przechodzcego zaledwie kilkanacie krokw dalej w t i z powrotem i patrzcego na uczniw z wyszoci, a nawet delikatn pogard.
    - Trzecia A, worki przed siebie. - oznajmia wreszcie pani Pumpernikiel. Po kilku minutach okazao si, e klasa Felixa, Neta i Niki uzbieraa w sumie 23,5 kilograma i prowadzia w tabeli. Teraz wyprzedzi ich moga ju tylko 3B.
    - Widzisz maa? - umiechn si Net - Czyli 10 kilogramw od Aurelii jednak si na co przydao.
    - Wyprzedzamy drug klas tylko o cztery - odpara sucho dziewczyna
    Eftep tymczasem wypry dumnie pier, i oczekiwa ogoszenia wynikw. Rwnie przedstawiciele obydwu klas konkurowali w zakresie bardziej zwyciskich min. Kobieta dopchaa wszystkie sodycze, spojrzaa na wag i oznajmia.
    - Klasa 3B zebraa 23,4 kilograma sodyczw.
    Umiechy uczniw klasy 3B szybko zeszy, a klasy 3A jeszcze si rozszerzyy.
    - Jak to!? - zapyta gono Eftep. - Jestem pewien, e co jest nie tak z tym wynikiem. Musi by inny.
    Pani Pumpernikiel westchna teatralnie, podesza do urzdzenia, poprawiaa chwile to i owo, uoya worki nieco inaczej i przyznaa nauczycielowi racj:
    - Faktowo. Teraz jest 23,3 kilograma.
    - Ale...ale - Informatyk rozpaczliwie broni si do ostatka - moe co jest nie tak z t wag!? Niby dlaczego wywietla dwa rne wyniki?
    - Nie, jest sprawnicza. Sam chcia, to niech teraz nie histeryje. Rozejs si do klas!
    Uczniowie nie czekali, a powtrzy. Cay tum jednoczenie poszed ku wejciu do szkoy. Net kroczy z dum, niby przypadkiem przecinajc drog wciekemu nauczycielowi.
    ******
    Dyrektor wpad do pokoju nauczycielskiego z min, ktra moga sugerowa skrajne oburzenie. Lub obustronny parali twarzy. W kadym razie, udao mu si zwrci na siebie uwag grona pedagogicznego. Uda, e nie zauwaa, jak Cyryl Borkowski chowa do kieszeni karty. Wikszo nauczycieli popatrzya na niego z ciekawoci zmieszan ze znueniem. Tego typu napady zdarzay si dyrektorowi zwykle raz na dwa tygodnie, czasem rzadziej. Zwykle te zaczyna jka si w cigu drugiego zdania swojej wypowiedzi, w cigu trzeciego wyranie si gubi, a po czwartym wymyla sobie wymwk typu „zapomniaem co powiedzie sekretarce”i czym prdzej wychodzi z pokoju. Cecylia Bk patrzya za to na niego z wyranym uwielbieniem. Cedynia spa.
    - Naley nauczy dzieci pomagania innym. - powiedzia oficjalnym tonem.
    - Przecie pomagaj - odezwa si Czwartek - przynieli w sumie prawie sto osiemdziesit kilo sodyczy dla domu dziecka. To absolutny rekord, odkd prowadzimy zbirk.
    - Wiem, ale - dyrektor opar si o biurko i powid zdecydowanym spojrzeniem po podwadnych. Zgodnie z "Poradnikiem naturalnego przywdcy" okazywa im wanie wyszo i wzbudza szacunek - chodzi o to, e zrobili to wszystko nie bezinteresownie, ale eby wygra nagrod w postaci wycieczki. Wanie, ktra klasa wygraa?
    - Moja - odezwaa si powoli pani Jola - Klasa 3A. O co chodzi?
    - Doszedem do wniosku, e najlepiej bdzie, jeeli zorganizujemy dla uczniw warsztaty - dyrektor z zacit min zacz przechadza si po pokoju nauczycielskim, wok zczonych stow przy ktrych siedziaa reszta ciaa pedagogicznego. Nauczyciele co chwil obracali gowy, by utrzyma go w polu widzenia. Stokrotce, nie wiedzie dlaczego, bardzo si to spodobao. - Dotyczce tego tematu. Pocztkowo uznaem, e powinni je przeprowadza nauczyciele. Jednake do gowy przyszed mi pewien pomys, i postanowiem, e najsprawiedliwiej bdzie, jeeli przygotuje je klasa, ktra wygraa wycieczk do muzeum hydrauliki.
    - Dokd? - pani Jola zrobia wielkie oczy. - No nie wiem. Moja klasa najbardziej si postaraa i zebraa najwicej sodyczy. Niby w jaki sposb sprawiedliwe wobec nich ma by dooenie im kolejnego obowizku?
    - Nonsens, droga Jolu - wyszczerzy si Eftep - Twoja klasa ma, wida, najwiksze wyczucie i wiedz w takich kwestiach. Zdecydowanie to ona powinna zorganizowa takie warsztaty, by wyedukowa reszcie nieuwiadomionych uczniw, jak wane jest bezinteresowne niesienie pomocy sabszym.
    - Mylaem, e to my jestemy od tego, eby edukowa modzie, a nie inni uczniowie. - zauway chodno Czwartek
    - Jerzy ma racj - Stwierdzia Konstancja - Nie moemy rezygnowa ze swoich godzin lekcyjnych. Po pierwsze, ledwo si wyrabiamy z programem, a po drugie oni i tak nie chc si uczy i dostaj beznadziejne oceny. Ci lenie nawet nie znaj podstawowej wiedzy geograficznej. Nie to, e ci wypominam, Jolu, ale aden ucze z twojej klasy nie zaliczy ostatniego sprawdzianu z poziomu urbanizacji w Japonii i Chinach.
    - Moemy zawsze zorganizowa te warsztaty po lekcjach. - zauway Czwartek.
    - Nie ma mowy - tym razem to Borkowski si odezwa - My te chcemy mie czas wolny. Cigle go marnujemy, pomagajc im jak moemy, a te ciamajdy maj go a nadto, i wychodz z nich ciepe kluchy, nie potrafice zaliczy biegu z przeszkodami na dwa kilometry po szkolnych korytarzach. Niby dlaczego mamy jeszcze si dla nich powica?
    Czwartek chcia chyba jeszcze co powiedzie, ale uprzedzia go pani Jola.
    - Dobrze, zgadzam si. Zrobimy to. Ale eby byo uczciwie, prosz o czas do przygotowa. Jestem gotowa zostawa z nimi po lekcjach.
    - Niech bdzie. - Zastanowi si dyrektor - Od poniedziaku do rody na smej lekcji jest wolna sala gimnastyczna. Moecie przychodzi tam wiczy. Warsztaty zorganizujemy na koniec miesica. - Stokrotka otworzy drzwi. - Ach, zapomniaem. Robi update szkolnej sieci, i przy okazji wezwaem komputerowcw by sprawdzili komputery w sali informatycznej - Eftep wyda z siebie ciche kwknicie - Moliwe, e mog wystpi drobne kopoty. Jeeli zauwaycie na korytarzu co niezwykego, to pamitajcie, e to najprawdopodobniej tylko zbkane piksele.
    *******
    W domu pastwa Polonw panowaa dziwna atmosfera, ktr mona by okreli jako nerwowo-radosn. Net przegrzebywa stosik z horrorami, Felix i Laura przygotowali jedzenie w kuchni, a Nika nakrywaa do stou i przenosia gotowe jedzenie. Caban kry midzy wszystkimi, wci domagajc si miziania. Dobrze stao si, e akurat na ten dzie tata Felixa zaprosi mam i rodzicw Neta do jakiej restauracji
    - Nasi starzy wrcili do pracy w IBN-ie i Herman powierzy im co, co nazywaj „projektem ycia”. - mrukn Net w kierunku Niki - Poszli to oblewa, wic Felix ma woln chat.
    - Ciesz si, e si cieszysz, ale to nie tumaczy, dlaczego wszyscy pracuj, a ty si obijasz - odpara przyjacika, stawiajc na stole misk z popcornem.
    - O czym ty mwisz, kobieto!? - Net cakiem dobrze uda wzburzenie - Ja si obijam!? Ja wykonuj bardzo wan misj wybrania filmu na wieczr.
    - Poka. - Dziewczyna nachylia si nad pytami. - No tak. "Pia", "Obcy", "Paranormal Activity 3"... przecie ogldalimy w sobot, "Egzorcysta", "Amityville Horror" i - nachylia si bliej - "Mordercza Opona"!?
    - Klasyk niezalenego pastiszu horroru - zachwala Net - Opona o zdolnociach paranormalnych przeladuje Francusk kobiet i jest gotowa zniszczy kadego, kto jej w tym przeszkodzi.
    Nika popatrzya na niego, spodziewajc si, e wybuchnie miechem.
    - Brzmi gupio - powiedziaa - Nawet jak na horror.
    - Ej! - Net wycelowa w ni gronie palec - Nie obraaj horrorw, kobieto, dobra!?
    Laura wesza do pokoju, niosc wazon z zup.
    - Oj! - podniosa si Nika - Zapomniaam.
    - Nie szkodzi - umiechna si Laura - Dam rad.
    - Nie, czekaj, ju ci pomog.
    Dziewczyny wyszy z pokoju, a Net, nie majc pomysu, co robi, wzruszy ramionami i poszed za nimi. W kuchni zastali Felixa, przygldajcemu si jednej z kilkunastu chyba maszyn kuchennych stojcych na blatach szafek.
    - Strasznie piszczy przy dziaaniu.
    - Ale przecie dasz rad to naprawi, prawda? - spytaa Laura.
    - Mj m jest wszystko w stanie naprawi, prawda, Henry? - Szepn teatralnie Net
    Felix spojrza na niego ciko. W tej samej chwili rozlego si pukanie do drzwi. Nika, ktra bya najbliej wyjcia, posza i otworzya drzwi. Po chwili wrcia do kuchni, razem z Gilbertem i Zosi.
    - Wszystkiego najlepszego - Gilbert ucisn do Felixa tak, e a tamten si skrzywi, i wrczy mu malutki pakunek - To dla ciebie. Wsplny prezent ode mnie i od Zoki. Sorki, e nie przysza.
    - Przecie tu jestem. - zauwaya stojca za nim Zosia
    Gilbert odwrci si.
    - Faktycznie. - Przyzna - Kiedy przysza?
    - Cay czas szam obok ciebie.
    - Naprawd? - Chopak wydawa si szczerze zdumiony - Nie zauwayem ci.
    Zosia spucia tylko wzrok i podesza do Felixa. Obja go delikatnie.
    - Najlepszego - powiedziaa cicho.
    - Dziki - umiechn si Felix.
    Zosia powiedziaa cicho jeszcze co, ale tego ju chopak nie zrozumia. Odesza, obdarzajc Laur krtkim spojrzeniem i schowaa si z powrotem za Gilberta.
    - Idcie do pokoju - umiechna si Nika - Zaraz doczymy.
    - Aha! - zreflektowa si Net i wyj co z kieszeni - Pyta z muzyk - powiedzia
    Felix tymczasem otworzy prezent od Gilberta i Zosi i umiechn si szeroko.
    - Co to? - spyta Net - Papier do kasownika?
    - Naboje do pira wiecznego - odpar - W pitnastu rnych kolorach. Kosztoway pewnie sporo.
    - E, tam - Gilbert wychyli gow przez framug drzwi - Ojciec znalaz cae pudo na drodze, wypado z samochodu firmy kurierskiej, to zanis do domu. Pomylaem: przynios, co si maj marnowa.
    Rozleg si dzwonek do drzwi i Nika wprowadzia do salonu Oskara i Wiktora. Chopcy wrczyli Felixowi gruby tom zatytuowany"Wielka ksiga robotyki"
    - Wszystkiego najlepszego z okazji nieurodzin - rzek Oskar, a Felix spojrza na niego zdziwiony, wic doda - Daj spokj, domylilimy si, e chcecie po prostu dopiec Aurelii. I dobrze, naley jej si, wyjtkowo grubiasko si ostatnio zachowuje. Nawet jak na ni. Zreszt, ju raz miae w tym roku urodziny, prawda?
    - To byy imieniny. - Mrukn tylko Felix, nie liczc w ogle, e chopak wreszcie to przyjmie do wiadomoci.
    - Zapamitalimy inwazj tych konstrukcji, co oyy i wyszy z piwnicy podczas twojej ostatniej imprezki, i tak pomylelimy, e ci to zainteresuje i damy ci z okazji nieurodzin. A Aurelia przy okazji si wcieknie. - powiedzia Wiktor - Wanie - ciszy gos - Nie to, eby co, ale tym razem wszystko wyczye?
    - Susznie - powiedzia Felix, przegldajc z zainteresowaniem ilustracje - Dziki. I spoko, dwa razy sprawdzaem, tym razem nie bdzie adnej inwazji.
    - Te si domyliem - rzuci Gilbert, znw wystawiajc gow przez framug - przecie urodziny w drugiej klasie obchodzie w innym terminie, a nie sdz, eby przez rok zmienia si ich data.
    - Em...
    - To co - Oskar zatar rce - Odpalamy muz?
    - Jasne! - Net chwyci pyt i pdem pobieg do salonu. Po drodze zahaczy nog o st, przez co na ziemi spada miska z dipem. Nika spojrzaa na niego karcco, wic umiechn si niewinnie.
    - Zaraz posprztam - mrukn Felix - Skonstruowaem ostatnio robota specjalnie do takich akcji. Wczaj t muzyk.
    Net skin gow. Podczy wie do prdu, woy pyt i nacisn play. Co strzelio, byso, a w caym domu zgaso wiato. W zwizku z tym, e na dworze si ciemniao, zostali niemal w cakowitej ciemnoci.
    - Stary - Net zwrci si niemiao w stron Felixa - Wiem, jak to wyglda, ale przysigam ci, e tym razem to naprawd nie ja.
    - Pewnie jaka awaria . - odpar w zamyleniu tamten - W piwnicy mam zapasowy agregat prdotwrczy. Net?
    - Co!? - oburzy si brunet - Niby dlaczego to ja mam i?
    - Nie mog przecie zostawi goci w takiej sytuacji.
    - Ale... ale Nika...
    - Musz pomaga Felixowi w przyjmowaniu goci - odpara spokojnie dziewczyna - Zapewne jeszcze kto przyjdzie.
    Chopak zauway na sobie rozbawione spojrzenia kolegw z klasy
    - Nie,no spoko, pjd. Nie mylcie sobie, e ja jestem jaki tchrz, czy co. Gdzie niby jest ten agregat?
    - Stoi pod stolikiem, naprzeciw mojego biurka.
    - A jaka latarka?
    - Nie znajd przecie teraz. wie sobie telefonem.
    Net ju-ju mia zaprotestowa, ale przypomnia sobie, e dziwnie bdzie to wygldao przed kolegami z klasy. Pokiwa niechtnie gow i ruszy w kierunku zejcia do piwnicy. Wyj z kieszeni swojego smartfona i przyjrza si mu dokadnie.
    - wie sobie telefonem, te mi co - sarkn cicho.
    Podszed do drzwi i otworzy je. Schody prowadzce w d wydaway si w tej ciemnoci nie mie koca, nikny w ciemnoci.
    - Przepraszam, czy ma pan poyczy kilo prdu? - zaartowa, by doda sobie odwagi
    Westchn i postpi na pierwszy stopie. Zaskrzypiao, i chopak mia wraenie, e zaraz wszystkie stopnie si zawal, a on spadnie w przepa.
    - Znalaze ju ten agregat? - Usysza Felixa
    - Dopiero schodz! Nie poganiaj mnie, czowieku, bo si zestresuj! - odkrzykn.
    Uywajc smartfona jako latarki, powoli i ostronie stawia kolejne kroki na skrzypicych, drewnianych schodach. Wreszcie dotar na sam d. Wtuli nieco d twarzy w bluz, bo tu, na dole byo mu zdecydowanie zimniej ni na grze. Poczu te dziwny zapach, przypominajcy odr niewieej kapusty, cho te nie do koca. Zanotowa sobie, by po imprezce wypomnie Felixowi, e naley po sobie sprzta, i rozejrza si po pomieszczeniu. Piwnica wydawaa mu si kilkukrotnie wiksza ni za dnia, a konstrukcje Felixa, te dokoczone i te niedokoczone, obserwowa go i czyha na niego. A na wikszym z dwch znajdujcych si w pokoju stow leaa... gowa. Chopak niemal krzykn, gdy to zobaczy. Podszed bliej, i zauway, e gowa nie naleaa do czowieka, a raczej do robota. Felix mia przecie dokoczy montowanie nowej dla Golema-Golema, bowiem poprzednia zostaa zniszczona w do nieprzyjemnych okolicznociach. Odetchn z ulg. Starajc si nie potkn o lece tu i wdzie czci maszyn, skierowa si w stron stolika, pod ktrym mia lee agregat. Przykucn i zajrza. Agregat by tam, lecz lea pod sam cian, co oznaczao, e bdzie musia wej pod st, by do niego sign. Spojrza niechtnie najpierw na podog, potem na swoje spodnie i wsun si pod stolik. Kiedy siga po urzdzenie, niechccy zahaczy barkiem o spd stolika. Co potoczyo si i pacno mikko obok niego na ziemi. Sykn i obrci si, by zobaczy co spado, i odoy to z powrotem. Wtedy wanie zobaczy to co. Najprociej byoby chyba powiedzie, e to cie, z tym e nie by to cie na cianie lub na pododze, lecz stojcy na dwch nogach, tak jak czowiek, przy biurku Felixa. Rozglda si, jakby szukajc czego, lub bdc zagubionym. Na szczcie odwrcony by tyem to chopaka. W caym pomieszczeniu byo ju ciemno, lecz sylwetka tego stworzenia bya cakowicie czarna, wydawao si, e gdyby sprbowa zawieci w ni latark, wiato nie przeszoby na drug stron, tylko ugrzzo w ciemnoci. Stwr wyglda praktycznie jak czowiek i mona by go nawet za niego uzna, gdyby nie ta cakowita ciemno, ktr wydawa si by, i niepokj, ktry odczuwao si, patrzc na niego. Cho przecie nie robi nic zego, jego wrogie zamiary jakby pulsoway w powietrzu. Przeraony Net wjecha gbiej pod stolik. Najgorsze byo to, e doskonale zna to uczucie swdzenia w nosie. Przypatrywa si stworzeniu, ktre zbliyo rk do Felixowego komputera. Jego do przenikna przez peceta, i natychmiast j cofno. Zachowywao si tak, jakby co badao. Odeszo od komputera i zaczo przyglda si wynalazkom. Z podniesieniem teleskopowej drapaczki do plecw nie miao ju problemu.
    - APSIK!
    Stworzenie w mgnieniu oka odwrcio si do niego. Przez moe nieca sekund wpatrywao si w niego dwoma maymi, czerwonymi punkcikami po czym pisno gono i chyba w uamek sekundy pokonao dystans dzielcy je od poudniowej ciany piwnicy, po czym po prostu w ni wbiego. Dziwny zapach panujcy w powietrzu znikn, i a temperatura zacza jakby gwatownie rosn. Net zerwa si spod stolika, przy okazji przewracajc go i wszystkie lece na nim gadety, i w rwnie zaskakujcym tempie dopad do schodw, nie dbajc ju nawet o agregat. Zdawao mu si, e ta istota zaraz wrci tu ze wsparciem i wszystkie si na niego rzuc. Dobieg do drzwi i szarpn. Byy zamknite.
    - Mamusiu Boska... - zacz wali w nie piciami - Felix! Felix! Otwieraj! To nie jest mieszne!
    Drzwi otworzyy w chwili, gdy znw mia waln w nie pici, tak, e z rozpdu nieomal si przewrci.
    - Co jest? Znalaze agregat? - zapyta zaskoczony blondyn
    - Tam w piwnicy by jaki potwr! - krzykn Net
    Wszyscy popatrzyli na siebie z dziwnymi minami.
    - aden mj projekt nie spad ci na gow? - zapyta Felix.
    - Mwi powanie! Nawet nie mogem otworzy drzwi! Szarpaem , i nic.
    - Otwiera si w t stron - Felix zademonstrowa.
    - Ale... ale... co tam byo - upiera si Net.
    - Zdawao ci si - Nika obja go delikatnie - W ciemnoci mzg czasami pata rne figle. Mnie te ostatnio wydawao si, e kto stoi w nocy nad moim kiem i na mnie syczy. Zakryam si kodr ze strachu, a jak si odkryam, okazao si, e nic tam nie ma.
    - Nie. - odpar zdecydowanie chopak - Tam kto... co byo. Ogldao wynalazki. Wiem, co widziaem. Hej... wiato wrcio?
    - Przyszo na krtk chwil przed tym, jak wybiege z piwnicy - odpar Felix - Miaem do ciebie schodzi tam na d.
    - Przyszo, bo on odszed.
    - To niedorzeczne. - Odezwa si Oskar - wiato znikno, bo w domu pojawi si jaki cieniowaty potwr, i wrcio, bo znikn?
    - No, przecie mwi. Zreszt, skoro to takie niedorzeczne, to dlaczego poblade? Hej, zaraz - Net wycelowa w niego palec - Skd wiesz, e potwr by... cieniowaty? Nie opisywaem go w ogle.
    Oskar spojrza na niego.
    - Nie mwiem niczego takiego.
    - Jak to nie? - zapytaa tym razem Laura - Dwadziecia sekund temu.
    - Bardzo mi przykro - Oskar rozoy ramiona - Ale naprawd nie pamitam.
    Ostatnio edytowane przez T-rex ; 06-01-15 o 21:12

  2. #12
    Zafascynowany FNiN Awatar Nubes
    Doczy
    Mar 2013
    Pe
    Posty
    271

    Domylnie Odp: Felix, Net i Nika: wiato i Cie

    Hej, to jest naprawd wietne! Mam tylko jedn uwag:
    niosc wazon z zup
    czy nie chodzio o waz z zup?
    Ja sobie poczytam, bo ycie jest krtkie.

  3. #13

    Domylnie Odp: Felix, Net i Nika: wiato i Cie

    T-rex, to jest genialne. Zapowiada si jeszcze lepiej ni twoje poprzednie dzieo "Projekt GROM". Koniecznie pisz dalej!

  4. #14
    Zaciekawiony FNiN Awatar Ninet
    Doczy
    Nov 2014
    Pe
    Posty
    40

    Domylnie Odp: Felix, Net i Nika: wiato i Cie

    No no no, Twoje opowiadania dorwnuj ksikom (o KDM nawet nie wspomn). To chyba najlepszy fanfick jaki czytaam na forum!

  5. #15
    Zainspirowany FNiN
    Doczy
    Dec 2013
    Pe
    Wiek
    22
    Posty
    147

    Domylnie

    Cytat Zamieszczone przez Nubes Zobacz posta
    Hej, to jest naprawd wietne! Mam tylko jedn uwag: czy nie chodzio o waz z zup?
    Oczywicie e chodzio o waz z zup Znowu pomyliy mi si podobne sowa

  6. #16
    Super Moderator FNiN Awatar Jasti
    Doczy
    Jun 2008
    Pe
    Wiek
    26
    Posty
    2,728

    Domylnie Odp: Felix, Net i Nika: wiato i Cie

    Juz mialam ci wytknac, ze Net nic nie mowil o 'cieniowatosci', a tu sie okqzuje ze to jakis grubszy motyw no, no, historia zapowiada sie moim zdaniem naprawde ciekawie super wpasowujesz sie w styl i klimat FNiN, oby tak dalej

  7. #17
    Zainspirowany FNiN Awatar Zoty Je
    Doczy
    Apr 2012
    Pe
    Wiek
    19
    Posty
    89

    Domylnie Odp: Felix, Net i Nika: wiato i Cie

    Ej, to jest naprawd przegenialne! I-z tempa w jakim rozwija si akcja- sdz, e bdzie dusze od innych, prawda?

  8. #18
    Zainspirowany FNiN
    Doczy
    Dec 2013
    Pe
    Wiek
    22
    Posty
    147

    Domylnie Odp: Felix, Net i Nika: wiato i Cie

    Cytat Zamieszczone przez Zoty Je Zobacz posta
    Ej, to jest naprawd przegenialne! I-z tempa w jakim rozwija si akcja- sdz, e bdzie dusze od innych, prawda?
    Dzikuj Mio widzie, e wielu osobom podoba si ten fanfik.
    A co do dugoci, to mam nadziej, e podobnie jak poprzedni dojdzie do okoo 80 WORDowskich stron, moe troch wicej, lecz oczywicie zaley to w jakim tempie w pniejszych fragach potoczy si akcja gwna i wtki poboczne - cho wiem ju raczej, co si gdzie stanie, to moe co dodam, moe co odpadnie itd. Pierwsze dwa FF ktre napisaem maj okoo 40-50 stron, ale w ostatnich fragmentach zdecydowanie przyspieszaem akcj, bo si baem, czy czytanie duszych forumowych opowiada si wielu osobom po prostu nie znudzi, i jak teraz je przegldam, to myl e te "przeskoki" wida. Z drugiej jednak strony nie chc te sztucznie przedua "ycia" tego opowiadania niepotrzebnymi, wymuszonymi fragmentami, by byo jak najdusze, i myl, e jeeli w pewnym momencie przeczucie podpowie mi, e doszedem do jakiego punktu kulminacyjnego, e zrobiem wszystko co zamierzaem a dalsze rozwijanie gwnej fabuy tylko j pogmatwa, to po prostu pozwol mu si, e si tak wyra, prowadzi i zobacz, co mi wyjdzie Czyli: mam nadziej na opowiadanie moe nawet troch dusze ni poprzedniego, lecz czy takiej dugoci bdzie - zaley to od tego jak bardzo natchnie mnie wena

  9. #19
    Zainspirowany FNiN
    Doczy
    Dec 2013
    Pe
    Wiek
    22
    Posty
    147

    Domylnie Odp: Felix, Net i Nika: wiato i Cie

    A zatem, przepraszam za raczej do dug przerw, ale jak mwiem wczeniej - przede wszystkim szkoa. Zwaszcza, e moi nauczyciele maj zwyczaj tym gorszego "przyciskania" im mniej jest dni nauki midzy dwoma wolnymi okresami. Do powiedzie, e na ferie z samego Niemieckiego mam 6 stron i referat... ekhem, sorry, zapdziem si A zatem, nie przeduajc ju - oto trzeci fragment opka.

    III
    Klasa 3A z niedowierzaniem wpatrywaa si w wielki szyld z napisem "Muzeum Hydrauliki Wita!" Chyba jeszcze wiksz konsternacj wzbudzaa przybita niej do drewnianej tabliczki karteczka z napisem "Regulamin". Na regulamin skaday si tylko dwa zdania, a w zasadzie to nawet jedno, si na te dwa rozbite:


    1. Nie robi niczego.
    2. Chyba e Dyrektor wyrazi na to zgod na pimie.


    Pani Jola prbowaa ustawi uczniw w parach, by moga przeliczy czy wszyscy s obecni. A e gimnazjalici byli pod wraeniem miejsca, cho niekoniecznie w pozytywnym znaczeniu tego sowa, to pary, ktre ustawia na pocztku szeregu rozpaday si, zanim zdya ustawi te na kocu. W konsekwencji stali pod budynkiem ju prawie dziesi minut. Wreszcie nauczycielka odpucia i przeliczya ich pojedyczo.
    - Tylko tdy przechodzimy, prawda? - Net spojrza na ni bagalnie - Sto metrw dalej jest nowo otworzony aquapark?
    Pani Jola umiechna si, ale jako tak smutno.
    - Obawiam si, e nie. Dyrektor Stokrotka sam wybra to miejsce dwa tygodnie temu.
    - Niech go pani nie sucha - poprosi Wiktor - Dosownie dwa zakrty dalej jest pizzeria. Chodmy chocia tam.
    - Nie mog - odmwia wychowawczyni - Dyrektor wspomina mi co dzi rano, e muzeum prowadzi jaki jego znajomy z czasw liceum, a on chce mu pokaza modzie ze swojej szkoy. No dobrze - klasna w donie, uspokajajc na chwil co gadatliwszych - Pamitajcie, e mimo wszystko to jest muzeum. Zachowujemy si, jak przystao na inteligentnych ludzi. Chodcie za mn.
    Weszli przez eleganckie, szklane drzwi. Jak wkrtce miao si okaza, szyld i drzwi byy jedynym przejawem elegancji w caym muzeum. Przy biurku okraszonym czerwonym napisem "Recepcja" siedziaa utleniona blondynka. Pani Jola, a za ni caa grupa podeszli do niej. Poniewa niesprowokowana najwyraniej nie miaa zwyczaju zauwaania goci, zacza nauczycielka.
    - Dzie dobry. - Przywitaa si z umiechem. - Przyszlimy z Gimnazjum numer 13 imienia Stefana Kuszmiskiego. Klasa 3A. Mamy zarezerwowane zwiedzanie.
    - H? - druga kobieta spojrzaa na ni, najwyraniej powanie zmczona prac. Byo dwadziecia po dziewitej rano.
    - Mamy zarezerwowane zwiedzanie - powtrzya goniej, ju bez umiechu pani Jola - Na wp do dziesitej. Czyli za dziesi minut.
    - Aha! - dotaro do drugiej po dobrych p minuty - Wycieczka! Zaraz sprawdz - wystawia rce w kierunku klawiatury, lecz nagle zatrzymaa si w poowie gestu i wygldaa, jakby si zawiesia. Wszyscy popatrzyli po sobie, najwyraniej powanie aujc, e tego dnia nie zasymulowali choroby. Pierwszy zrozumia Net. Pocign przyjaci delikatnie za rkawy i wskaza co brod. W postawionym kto wie w jakim celu na maej peczce na tylnej cianie pomieszczenia lustrze azienkowym odbija si monitor komputera, wywietlajcy wanie informacj o krytycznym bdzie systemu.
    - B... b... chwi... - zacza recepcjonistka.
    - Czy co si stao? - zapytaa zaniepokojona nauczycielka.
    - B... cho... Chwileczk - otrzsna si blondyna - Jaki bd. Powiadomi szefa, zapowiem was przez interkom.
    Dotkna przycisku, starajc si nie patrze na nikogo.
    - No cze, skarbie. Wieczorek aktualny? - dobiego z drugiej strony. Blondyna zacisna usta.
    - S tu. - powiedziaa cicho, starajc si nie wyglda na zmieszan, lub, jeszcze lepiej, w ogle nie wyglda.
    - Kto!? - krzyk usyszeli chyba wszyscy - Znowu urzd skarbowy!? Przecie mwiem im, e wanie mnie nie ma! Jestem na konferencji Kolekcjonerw Kolanek Odpywowych we Wrocawiu!
    - To nie oni! - Odkrzykna kobieta - To jaka wycieczka. Wiesz... wie pan, z tego gimnazjum.
    - Aha. - odpar po chwili tamten - Aha. Zaraz bd.
    Recepcjonistka rozczya si i zaja papierami lecymi na biurku, prbujc w ogle nie dostrzec blisko dwudziestu osb stojcych przed jej biurkiem. Zza drzwi obok niej wyszed za to rudy, blady mczyzna z delikatnym, rwnie rudym zarostem. Cay jego ubir, od bluzy po buty by koloru czerwonego. Jego wzrok odszuka pani Jol i umiechn si delikatnie.
    - Micha Prkiwicz - ukoni si i ucaowa jej do - Dyrektor i przewodnik tego muzeum. Witam w naszych skromnych progach. Pani to zapewne Jolanta Chaber?
    - Zgadza si. - pani Jola nagle poczerwieniaa i umiechna si wstydliwie.
    - Juliusz opowiada mi o pani. Mwi, e zatrudnienie pani to jedna z jego najlepszych decyzji dyrektorskich. - Micha umiecha si szeroko, nadal trzymajc do pani Joli.
    - Och - powiedziaa tylko pani Jola - Och...
    - Nasi gocie powinni ju zacz zwiedzanie - odezwaa si nieco zbyt gono recepcjonistka.
    - Oczywicie - mczyzna puci do nauczycielki i odwrci si do klasy. Zacz zupenie innym tonem. - Prosz teraz zanie okrycia wierzchnie do szatni. Prosz te wyczy bd wyciszy telefony komrkowe. Za chwil rozpoczniemy nasz wdrwk po pasjonujcej krainie hydrauliki.
    Gimnazjalici spojrzeli na siebie, ale postanowili nie informowa go, jak gboko interesuje ich ten temat. Felix, Net i Nika wyciszyli swoje telefony po czym weszli do maego i wskiego pomieszczenia.
    - To mj wieszak! - awanturowaa si Klaudia
    - Nie gadaj gupot - skarcia j Aurelia. - Te wieszaki s publiczne. A teraz si odsu, bo nie mam gdzie zawiesi kurtki.
    - Ale ja byam tu pierwsza!
    - I co z tego!? Twoja kurtka jest tasza ni moja, wic moe sobie polee na pododze.
    Rzeczywicie, w pomieszczeniu byy zaledwie dwa rzdy po dwanacie wieszakw kady, a cz bya ju zajta zapewne przez rzeczy nalece do pracownikw. Felix, Net i Nika stanli z kurtkami w rkach, nie wiedzc co robi, widzc, e wszystkie s ju zajte. Nika westchna i zoya kurtk a nastpnie pooya j na krtkiej awce lecej pod cian. Za ni uczynili to Felix i Net
    - O, wanie - Aurelia cigna z wieszaka kurtk Klaudii - Tam sobie j po.
    - No, co ty!? - druga dziewczyna spojrzaa na ni z przeraeniem - Przecie to dla plebsu!
    - O co chodzi? - zapyta ostro Micha Prkiwicz, wystawiajc gow przez drzwi.
    - Dziewczyny nie maj gdzie powiesi kurtek - odpar Felix.
    - Pocie je na awce.
    - Ale - obie dziewczyny popatrzyy na awk z odraz.
    - adne ale - przerwa mczyzna - Mamy ju pi minut spnienia, a mam inne zajcia, ni oprowadzenie bachorw przez muzeum. Co mi si widzi, e nie zobaczymy dzisiaj Sali Toaletowej i Kanalizacyjnej.
    "I dobrze", chcia powiedzie Net, ale na szczcie nie zdy, bo mczyzna znikn. Kiedy wyszli, okazao si, e gestykulujc tumaczy co pani Joli, ktra miaa si na gos. Za to recepcjonistka patrzya na to wszystko ze zgorszeniem. Kiedy wszyscy wyszli z szatni, dyrektor-przewodnik przesta si umiecha i przybra profesjonalny wyraz twarzy.
    - Tdy wchodzimy. - pchn niskie, karmazynowe drzwi. - Jako pierwsz zwiedzimy Sal Zaworw Zwrotnych.
    Przez nastpne blisko dziesi minut Micha Prkiwicz z pasj w oczach opowiada o rewolucyjnych moliwociach zaworw zwrotnych, pokazujc im okrelone modele, midzy ktrymi przyjaciele, jak zreszt wszyscy uczniowie nie widzieli niemal adnej rnicy. Tym bardziej nie mogli wic zrozumie zasad ich dziaania. No, moe Felix co nieco si orientowa, a przynajmniej jako jedyny kiwa gow ze zrozumieniem, gdy przewodnik opowiada o rnicy cinie, a nawet odpowiedzia na pytanie o ukady pneumatyczne. Trzeba jednak byo przyzna, e pan Micha mimo ewidentnie nieprzyjemnego charakteru opowiada z pasj, i co najwaniejsze, do ciekawie. Mimo, i nikogo nawet nie interesoway na co dzie poruszane przez niego tematy, przez pierwsze dwie sale nikt nawet nie mrukn, e mu si nudzi. Wchodzili wanie do trzeciej z nich, gdy ich przewodnikowi zadzwoni telefon. Przeprosi wic ich na chwil i wyszed odebra. Usyszeli jeszcze pytanie "Sylwia? Jak tam, kochanie, jutro idziemy do tego teatru?", po czym zostali sami w sali wypenionej dziwnymi przedmiotami, z ktrymi wikszo z nich miaa kontakt co najwyej niewiadomie, a nawet gdy zauwayli jaki przedmiot, ktry kojarzyli z widzenia, nie byli w stanie go nazwa.
    - Rety - mrukn Oskar - Nie wiedziaem, e ta kupa elastwa ma swoje nazwy. Mylaem, e hydraulik to co najwyej naprawia hydrant.
    - Naprawia te rury w domu, jak ci si popsuj. - zauway Lambert.
    - Nigdy mi si jeszcze nie popsuy.
    - Moe wczoraj ci si popsuy, a ty zapomniae? - zasugerowa ironicznie Net
    Felix tymczasem podszed do jednego z raczej wikszych urzdze lecych na pkach i przypatrzy mu si uwanie, z bliska przez szybk.
    - Uwaaj bo zaraz tam wpadniesz. - rzuci Net
    - Napd hydrauliczny - stwierdzi tylko blondyn, ignorujc koleg
    - Niesamowita sprawa, stary. Pewnie nawet wiesz, jak dziaa?
    - Oczywicie, e wiem. Na podstawie prawa Pascala...
    - Nerd.
    Brunet rozejrza si po pomieszczeniu i jego wzrok pad na sporej wielkoci czerwony zawr przymocowany do ciany za nim. Zbliy si. Zawr by przymocowany nieco powyej wysokoci jego gowy.
    - A ciekawe dlaczego ten nie jest za szybk? - zapyta, wskazujc na niego.
    Stan na palcach, wysili si i zapa go oburcz. Przeleciao mu przez myl, e moe to jednak nie jest dobry pomys i naley si zastanowi. Zastanawia si wic przez wier sekundy, po czym zacz nim krci.
    - Powinien by zabezpieczony tak jak pozostae. Moe suy do jakich demonstracji?
    - Net - powiedziaa pani Jola - To chyba wcale nie jest cz ekspozycji. Lepiej to pu
    - Spokojnie, psze pani. - chopak machn jedn rk - Co moe by w muzeum, jak nie ekspozycja?
    - Net, rzeczywicie - odezwaa si Nika - lepiej nie. Tylko bd kopoty.
    - Maa, nie przesadzaj. Jeeli jest to zawr demonstracyjny, to jest to zawr demonstracyjny. Co za rnica, czy krc ja, czy dyrektor przewodnik? Niby jakie mog wystpi kopoty?
    Jakie mog wystpi kopoty, Net dowiedzia si zaledwie jeden peny obrt zaworu pniej. Odpowied nadesza jednoczenie z przeraliwym dziewczcym krzykiem z tyu i strumieniem wody z impetem zalewajcym mu twarz.
    ******
    Szli wstrzsani dreszczami, trzymajc w rkach kurtki, z ktrymi ich wyrzucono. Micha Prkiwicz osobicie zrobi im grupowe zdjcie telefonem komrkowym, by wiedzie, kogo nigdy wicej nie wpuszcza do muzeum. Przyjaciele szli teraz na samym kocu grupy, co chwile biczowani - szczeglnie Net - co najmniej wrogimi spojrzeniami kolegw i koleanek.
    - No ten... sorry, no - odezwa si wreszcie, po prawie piciu minutach marszu w milczeniu - Ale skd miaem wiedzie?
    - Co ci w ogle odbio, eby przekrca ten zawr? - Denerwowa si Wiktor.
    - Mylaem, e to zawr demonstracyjny...No, mwi, sorry. A tak w ogle po co w ogle montowa takie co w muzeum?
    - Moe do uywania przez obsug, a nie przez randomowych zwiedzajcych?
    - Niby po co?
    - Na przykad podczas czyszczenia sal?
    Felix ze zoci wykrca bluz, na tyle na ile mg wci majc j na sobie.
    - Ale jak mona nie zauway rury z otworem dwa centymetry od siebie!? - zapyta
    - No... - Net podrapa si po brodzie. - Co mnie tak jakby drapao w twarz. Oesu,przecie ja nie umiem niczego nie sprowokowa w takich sytuacjach.
    Gerald szybkim krokiem zbliy si do niego na kilka centymetrw i wypry gronie muskuy.
    - Moe czas ci nauczy? - zapyta, popychajc go lekko.
    Net nie wiedzia, co robi, ale postanowi przybra tak sam poz, jak jego przeciwnik. Teraz obaj stali i mierzyli si spojrzeniami. Nie wygldao to tak efektownie, jak zamierzali, bowiem obaj cay czas dreli z zimna.
    - Uspokjcie si obaj - pani Jola wkroczya midzy nich. - Samosdy nic nie pomog, co si stao to si nie odstanie. Net, nie powiniene by tego odkrca, zwaszcza, e ci zabroniam, ale dobrze, e przeprosie. Po prostu nastpnym razem trzymaj si blisko grupy, nie odczaj si, suchaj przewodnika i opiekuna i nie zwracaj uwagi na nic prcz nich i twoich kolegw, i nie dotykaj niczego bez pozwolenia.
    - Dobrze, prosz pani - przytakn potulnie chopak.
    Z przodu marszu dobieg wrzask nie mniej straszny, ni ten, ktry mia miejsce niecae p godziny wczeniej. Pani Jola ruszya w tamtym kierunku.
    - Klaudia? Co si stao?
    - Mj tips! Zamaam tipsa.
    Wszyscy zatrzymali si z niedowierzaniem. A potem jak jeden m ryknli miechem. Caa ta sytuacja miaa jeden plus, szczeglnie dla Neta - wszyscy przestali wyrzuca mu - na gos - to co zrobi, a w zamian skierowali swoj uwag na zamanego tipsa Klaudii. Przynajmniej do czasu, gdy pitnacie minut pniej, gdy dochodzili ju powoli do swojego gimnazjum, nie zatrzymao si przed nimi gwatownie biae Volvo. Szyba powoli opucia si...
    - Zalalicie muzeum hydrauliki!? - ni to zapyta, ni to krzykn, dyrektor.
    Wszyscy, wcznie z Felixem i Nik, powoli odeszli kawaek od Neta, odsaniajc go przed Stokrotk. Spojrza na nich ze zoci, po czym zacz niezdarnie tumaczy si przed dyrektorem.
    Ten jednak unis do, zaznaczajc, e nie chce sucha wymwek.
    - Nie zamierzam tego wysuchiwa, chopcze. Pan Micha zadzwoni do mnie i opowiedzia, co zrobilicie. Jest wstrznity i stwierdzi, e w yciu nie widzia gorzej wychowanych, mniej kulturalnych ludzi. - westchn - Przyjd do was na godzin wychowawcz. Ustalimy, co dokadnie si stao i pomylimy o karze. A wierzcie mi, e taka bdzie. Tymczasem zmuszony jestem poinformowa o zaistniaej sytuacji waszych rodzicw. A teraz wsiadajcie. - Zamilk i spojrza do tyu, na jedynie trzy znajdujce si tam siedzenia. Przenis spojrzenie na uczniw i z powrotem na ty swojego samochodu. Niestety, siedzenia uparcie byy tylko trzy. - To znaczy...
    - W porzdku dyrektorze - zapewnia go ich wychowawczyni - Jeszcze z pi minut i dotrzemy do szkoy na nogach. Nie musi nas pan podwozi.
    Stokrotka pokiwa gow, uradowany, e kto wyprowadzi go z niezrcznej sytuacji, nawrci i odjecha. Wszystkie spojrzenia powoli skierowa si w stron Neta. Powiedzie, e chopak si skurczy, to niedowartociowanie sytuacji. Wreszcie, po chyba rwnych piciu minutach dotarli do szkoy. Z uwagi na to, e nadal byli mokrzy, zostali zwolnieni do domw. Klasa 3A rozstaa si w ponurych nastrojach, a pani Jola obiecaa im, e pjdzie do dyrektora, wynegocjowa z nim darowanie im tym razem kary. Felix, Net i Nika powoli ruszyli do domw, podobnie jak reszta uczniw. Cay czas byo im chodno, lecz i tak czciowo im si poszczcio - temperatura powietrza bya znacznie wysza ni przez ostatnie dni. Net pogmera w kieszeni i wycign trzy piciozotwki i par mniejszych drobniakw. Umiechn si.
    - Moe chodmy do "Zbdnych Kalorii"? Wiecie, w ramach przeprosin?
    - Musiaby przeprosi ca klas. - powiedziaa Nika.
    - Nadal jeste za? - spyta chopak.
    - Nie, co ty. Stwierdzam tylko fakt.
    - No, to idziecie?
    Nika spojrzaa na zegarek. Miaa ju na popoudnie inne plany. Z drugiej jednak strony, znaa Neta i wiedziaa, e jeli teraz odmwi, chopak uzna e si jednak obrazia i sam si obrazi. Albo, co jeszcze gorsze, wpadnie na jaki wyjtkowo gupi pomys przeproszenia jej, ktry wpdzi ca trjk w zdecydowanie wiksze tarapaty.
    - OK. - zdecydowaa - Niech bdzie. Ostatecznie, mog pj jutro.
    - Niby gdzie chcesz jutro i? - Net natychmiast zwrci na ni ca swoj uwag
    - Musz co zaatwi. Nic wanego.
    - OK. - brunet zamilk, lecz co chwil spoglda na ni ktem oka.
    Weszli do ciepego, przytulnego wntrza kawiarni "Zbdne Kalorie". Poniewa pani Basi nie byo za lad, usiedli przy swoim staym stoliku i spojrzeli na menu. Szybko dotaro do nich, e nawet tutaj ostatnio ceny sporo podroay i za 24 zote i 90 groszy, bo tak kwot wsplnie dysponowali, nie sta ich ju na rozrzutno. Do powiedzie, e teraz sam pojedynczy kawaek ich ulubionego sernika kosztowa 4 zote, czyli o 80 groszy droej, ni zwykle.
    - Mama ma ostatnio problemy ze swoj firm - mrukn Felix - Nie moe znale zbyt wielu klientw, a paliwo te podroao. Na dodatek zaczyna znowu bardziej zajmowa si prac ni rodzin. Ostatnio znw musiaem sobie sam zrobi kanapki do szkoy
    - Stary - Net spojrza na niego - eby wiedzia, co ostatnio dzieje si u mnie w domu, to by przesta narzeka.
    - A co si dzieje?
    - Rewolucja. Mama ostatnio ma kryzys twrczy i stwierdzia, e nie umie malowa. Kupia najdrosz whisky i wypia w jeden wieczr sama prawie p butelki. Potem nawrzeszczaa na tat, za to e wzi nadgodziny, jak wrci przed trzeci nad ranem z Instytutu. On na to, e pracuje teraz nad projektem ycia i chyba ma jakie zobowizania wobec IBNu i Alexandra Hermana, skoro okaza mu a tak due zaufanie. Mama odpowiedziaa, e owszem, ma zobowizania, ale wobec niej i rodziny. Na to tata mwi, e zobowizuje si wobec rodziny cik i sumienn prac, za ktr potem dostaje wynagrodzenie. Pewnie nie o to mu chodzio, ale mama zrozumiaa to tak, i on sugeruje, e malowanie to nie cika praca i nazwaa go artystyczno-intelektualnym impotentem. Nazwaa go te wieloma innymi rzeczami, ktrych wol teraz nie wymienia. - chopak westchn i nabra gboko powietrza, bowiem to wszystko wyrzuci z siebie niemal jednym tchem - Z pocztku mylaem, e jak si przepi to im przejdzie, szczeglnie mamie... wiecie chyba, co si dzieje z ludmi po tego typu... napojach. Niestety, nastpnego popoudnia posadzia go przy sztalugach i stwierdzia, e jeeli jest taki mdry, to prosz bardzo, niech maluje. On odkrzykn, e bardzo chtnie, a ona za ten czas niech si zajmie obliczeniami dla Instytutu. No i teraz atmosfera w domu w kadej chwili grozi wybuchem, bo ojciec nie umie namalowa ni oprcz abstrakcji "Ptno oblane farb" a mama nie wie, co to jest relacyjna baza danych. Najgorsze jest to, e prawie cakiem zapomnieli o bliniakach, e o mojej skromnej osobie ju nie wspomn. Teraz boj si, co zrobi, jak zadzwoni dyrektor. - chopak ukry twarz w doniach, a Nika poklepaa go delikatnie po plecach
    - Co dla was, moi kochani? - pani Basia podesza do ich stolika i wytrzeszczya oczy na ich wci wilgotne ubrania. - Dobry Boe!
    - I tak by pani nie uwierzya - odpar Net, nie podnoszc gowy - To co zawsze prosimy.
    - Ale dlaczego nie ubierzecie chocia kurtek?
    Przyjaciele popatrzyli na swoje donie. Rzeczywicie, trzymali w nich kurtki, o ktrych jakim cudem zapomnieli.
    - Faktycznie moglibymy je ubra - przyznaa Nika - Dzikujemy.
    Kobieta spisaa zamwienie i odesza. Przyjaciele popatrzyli na siebie, teraz czujc si dziwnie, e przez cay ten czas siedzieli w mokrych ciuchach. Net chyba zamierza rzuci jaki ironiczny tekst, by to skomentowa, ale Nika nagle drgna i przyoya palec do ust. Przyjaciele spojrzeli na ni zaskoczeni, wic wskazaa delikatnym ruchem gowy stolik rzd obok nich. Felix i Net zwrcili si w tamt stron. Siedziay tam dwie kobiety, czy te raczej dziewczyny, na oko koo 18-tki, ywo o czym rozmawiajce.
    - No i ja ci mwi, Kaka - cigna nieco chaotyczny monolog blondynka - Zrobiam se kawk, nasypaam par biszkopcikw na talerzyk , zapaliam wieczk i wracam do pokoju. A tam stoi cie i bawi si moj lokwk!
    - Jezus Maria! - Kaka poblada - I co zrobia, Martusia?
    - No wchodz do pokoju, siadam na kanapie i pytam go, czy chce biszkopcika. A on nagle jak nie krzyknie, jak nie rzuci t lokwk, jak jaki adehadeowiec normalnie. Wbieg w cian, nawet si nie przedstawi ani nie poegna.
    - Chryste panie! - Kaka trzymaa si za serce
    - No wanie. A ja mylaam, e ci cali Ludzie Cienie to wymys mojej ciotki Kryki, eby mnie przestraszy, jak byam maa. Zanim si odezwaam, jeszcze zrobiam mu zdjcie komrk, ale...
    - Ale lokwka! Co z lokwk!?
    - Rozwalona! A ja nawet teraz nie wiem, na kogo mam wnie skarg.
    - Przepraszam - Nika pojawia si nagle przy nich - Czy mogabym zobaczy to zdjcie?
    Obie dziewczyny spojrzay na ni tak, jakby mylay, e s tutaj same.
    - A co ci ono obchodzi, maolato!? - parskna Kaka - Zjedaj, bo nam imid ruinujesz.
    - Obchodzi mnie - powiedziaa silc si na spokj - bo mj przyjaciel - tu si przycigna Neta - Te widzia Czowieka Cienia. Prawda?
    - Iii, tam - bagatelizowa chopak - Z perspektywy czasu jestem pewien, e mi si wydawao. Pani zapewne te. Zbiorowe halucynacje, ot, co.
    - Mimo tego, prosz nam jednak pokaza to zdjcie. - wtrci Felix
    - Nic na nim nie ma - Martusia wycigna jednak telefon z kieszeni i zacza przeglda fotografie. Wreszcie znalaza odpowiedni i pokazaa przyjacioom.
    - Nic na niej nie ma? - zapytaa powoli Nika - a te drobne, szare kule to co?
    - Czy mogaby nam pani przesa to zdjcie? - zapyta Felix, ju wycigajc swojego smartfona.
    - A wy co, kurna? - warkna Kaka - W detektyww si bawicie?
    Martusia jednak nie miaa adnego problemu z udostpnieniem swojego zdjcia. Felix odebra je, zapisa i podzikowa.
    - Jeszcze jedno. - Nika nabraa powietrza - Pani ciotka Krysia bardzo chciaaby, by j pani odwiedzia.
    Obie dziewczyny jednoczenie zrobiy wielkie oczy, po czym Kaka wybucha:
    - Tego ju, psia krew, za wiele! Wtrcacie si w nie swoje sprawy, pouczacie innych na tematy, o ktrych nie macie pojcia! Martusia, wychodzimy.
    Druga kobieta chwycia za torebk i ruszya w stron wyjcia.
    - Paranormal Investigators si znaleli, normalnie!To takie modne! Takie Amerykaskie!
    - Zaraz! - Zawoa za ni Felix - Paranormal Investigators? Koleanka powiedziaa tylko, ze pani ciocia chce si z pani zobaczy! Co w tym dziwnego.
    Martusia obrcia si w progu na picie
    - Moja ciotka Krysia nie yje od piciu lat!
    *****
    Oszoomiona oraz szczerze przestraszona Nika kierowaa si teraz w stron swojego mieszkanka w jednej z Praskich kamienic. Rozwaaa poproszenie Neta o odprowadzk, ale szybko okazao si, e on sam wymaga odprowadzki. Felix zaproponowa, e moe odprowadzi i j, ale coraz bardziej marza i chciaa czym prdzej znale si w domu. Postanowia wic, e mimo wszystko pjdzie sama. Przygldaa si wystawom, prbujc odpdzi t gonitw myli. Woya donie do kieszeni bluzki i sza dalej.
    - Nika Mickiewicz.
    Odwrcia si w uamek sekundy.
    - Madame Josephine - umiechna si - Nie spodziewaam si pani tutaj zobaczy.
    - Prawd mwic, wyszam ze wzgldu na ciebie.
    - Na mnie?
    - Na ciebie. Co kazao mi si z tob spotka, a nieraz widz ci , jak o tej porze wracasz ze szkoy.
    Nika popatrzya na ni z umiechem.
    - Ej! Nacigaczko jedna! - krzykn przejedzajcy rowerzysta - Zostaw dziewczyn! Nie nabierze si!
    Madame Josephine umiechna si smutno
    - To nic. Przyzwyczaiam si - powiedziaa - Widz po twojej aurze, e co ci gryzie. Jeeli zechcesz mi opowiedzie, chtnie wysucham.
    Dziewczyna zastanowia si. Z jednej strony madame Josephine zawsze wzbudzaa w niej zaufanie i staraa si pomc trjce przyjaci, lecz z drugiej strony jej porady czsto byy jednak niejakim preludium do ich pniejszych kopotw. "Przecie my ju w tym siedzimy" - uwiadomia sobie nagle.
    - Bo widzi pani...
    I opowiedziaa wrce z tyloma szczegami, z iloma moga wszystko, co stao si przez ostatnie kilka dni. Kiedy skoczya, wrka nadal umiechaa si dobrotliwie.
    - No c - zacza po chwili milczenia - Nie jeste pierwsza, ani z ca pewnoci nie jeste ostatnia, ktra spotkaa Ludzi Cienia. Zwaszcza, e w ostatnich czasach ich aktywno nasilia si i jest coraz wicej wiadkw.
    - Jak to?
    - Och, tak. Uywasz internetu? - Nika przytakna - Wpisz sobie haso "Ludzie Cienia" w wyszukiwark. Sama zobaczysz.
    - Ale kim oni s? Co robi?
    - Hmm... trudno powiedzie. Istniej. Byli, s i bd. Moe kiedy si z nami skontaktuj, moe nas zaatakuj, a moe nasze cieki nigdy si nie skrzyuj.
    - Ale dlaczego dziaaj po ciemku?
    Staruszka zastanowia si.
    - Niko Mickiewicz, czy rozmylaa kiedy nad tym, dlaczego ewolucja , instynkt naturalny przystosoway ludzk ras do aktywnoci w dzie, a nie w nocy? Przecie mogoby tak by, prawda? S takie stworzenia.
    Nika popatrzya na ni uwanie.
    - Nie, szczerze mwic, nie. A pani myli, e...?
    - Strach. Zwyczajny strach. Najbardziej prymitywny, pierwotny, ale zarazem potrzebny instynkt. Od zarania dziejw boimy si tego, co ciemne, i dymy do tego co jasne. Wida to w mistycymie, religiach. Wymie mi kilka nocnych stworze i powiedz, jakie w pierwszym momencie wywouj w tobie uczucie. Pozytywne, czy negatywne?
    - No wic... nietoperze... zdecydowanie negatywne, sowy... w sumie te raczej negatywne, te ich oczy... my... nie do, e negatywne, to jeszcze obrzydliwe.
    - Wystarczy. Jak sama widzisz, nie tylko ciemno, ale i niemal wszystko co w niej yje wzbudza u czowieka obaw.
    - Wic sdzi pani, e ludzko przystosowaa si do ycia w dzie, bo baa si nocy, i tego co w niej jest?
    - Oczywicie. Przecie nawet gdy zasypiamy, zamykamy oczy.
    Staruszka owina si szczelniej paszczem.
    - No, na mnie ju czas. Pomogam ci, jak mogam.
    - Ale.. Madame Josephine, prosz wybaczy, ale co ludzki strach przed ciemnoci i instynkt maj wsplnego z moimi przyjacimi i naszymi problemami.
    Kobieta odwrcia si przez rami i spojrzaa na ni.
    - Chyba ju wiesz.
    Nika nie pomylaa nawet, by zatrzyma j ponownie. Bya zbyt skoowana, najchtniej pooyaby si spa i przemylaa wszystko potem. Chocia nie. Najchtniej pooyaby si spa, a rano obudzia w wiecie, w ktrym nie ma pojcia o Ludziach Cienia. Z tym wikszym zdziwieniem zauwaya, e staruszka nagle odwrcia si raz jeszcze. Madame Josephine popatrzya na Nik pustym, nieobecnym spojrzeniem, i zacza... piewa na melodi jakiego psalmu.
    - Zobacz by zapamita,
    Usysz by zrozumie!
    Otrzsna si, pomachaa Nice na poegnanie i znikna w tumie ludzi. A nika staa na rodku chodnika, ju cakiem nie wiedzc, co myle.

  10. #20
    Zaciekawiony FNiN Awatar Ninet
    Doczy
    Nov 2014
    Pe
    Posty
    40

    Domylnie Odp: Felix, Net i Nika: wiato i Cie

    Jeju, to jest genialne! wietny pomys z tymi Ludmi Cienia. Czuj si, jakbym czytaa kolejn cz FNINa
    Pisz dalej, ju si nie moge doczeka co bdzie dalej

+ Odpowiedz w tym wtku
Strona 2 z 5 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 ... OstatniOstatni

Informacje o wtku

Uytkownicy przegldajcy ten wtek

Aktualnie 1 uytkownik(w) przeglda ten wtek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 goci)

     

Uprawnienia umieszczania postw

  • Nie moesz zakada nowych tematw
  • Nie moesz pisa wiadomoci
  • Nie moesz dodawa zacznikw
  • Nie moesz edytowa swoich postw
Odwied nas na Google+!
wspiera nas:
©FNiN.eu 2006-2019. Wszelkie prawa zastrzeone.
Developed by: Hern.as

Strona korzysta z plikw cookies. Jeli nie chcesz,
by pliki cookies byy zapisywane na Twoim dysku
zmie ustawienia swojej przegldarki.