<

Zobacz wyniki ankiety: Na ile oceniasz opowiadanie

Głosujących
10. Nie możesz głosować w tej sondzie
  • 1/5

    0 0%
  • 2/5

    0 0%
  • 3/5

    0 0%
  • 4/5

    6 60.00%
  • 5/5

    4 40.00%
+ Odpowiedz w tym wątku
Strona 6 z 6 PierwszyPierwszy ... 4 5 6
Pokaż wyniki od 51 do 58 z 58
  1. #51
    Zainspirowany FNiN
    Dołączył
    Dec 2013
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    147

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    O Matko, chyba się wzruszę. Dwanaście fragmentów, 77 zapisanych stron, 37, 5 tys. słów, trzy miesiące pisania, i oto dobiliśmy do brzegu, do ostatniego fragmentu mojego trzeciego FNiN-owego Fan-ficka. Pisało mi się go naprawdę fantastycznie, i równie fantastycznie czytało się Wasze komentarze. Mam nadzieję, że Wy chociaż w połowie tak bardzo lubiliście go czytać, jak ja pisać. Aż szkoda go kończyć, ale cóż -wszystko kiedyś skończyć się musi Dołożyłem wszelkich starań, żeby w porównaniu z moimi dwoma poprzednimi fan-fickami ten miał finał najbardziej emocjonujący, najbardziej dramtyczny, i wogóle naj . Oczywiście w związku z tym, że to ostatni frag, proszę o ocenę fick jako całości - co byście dodali, co usunęli, czego zabrakło, czego było za dużo. Na pewno przydadzą mi się wasze rady do pisania kolejnych opowiadań, skoncentrowanych wokól FNiN, lub nie, ale bardzo je sobie przyjmę do serca. No, to tyle ode mnie - miłego czytania


    XII (FINAŁ)


    - No tak. Mogłem się tego spodziewać. -powiedziała twarz.
    Przyjaciele nadal wpatrywali się w wyświetlające się na ekranie oblicze z przerażeniem pomieszanym z totalnym zaskoczeniem.
    - Nie! - krzyknął Net, rozglądając się rozpaczliwie - Kontrol-alt-delejt! Gdzie tu jest kontrol-alt-delejt!?
    - To nic nie da - powiedziała twarz - Mogłem się spodziewać, że wystąpicie przeciw mnie. Zdrada nie będzie tolerowana.
    - Co tu się w ogóle wyprawia!? - Nie wytrzymał Michał. - Kim ty jesteś?
    Twarz zaśmiała się.
    - Ja nie mam imienia.
    - Wiesz, co tu się dzieje? Zrobili ze mnie jakiegoś mutanta!
    Twarz wykrzywił teraz grymas wściekłości.
    - Jak śmiesz!? Mutanta!? Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiliśmy? Po tym, jak pozwoliliśmy ci żyć!?
    - Co masz na myśli? - teraz Michał wydawał się kompletnie zbity z tropu.
    - Przypomnij sobie!
    ____________________ ___________________________
    Obudził się, i coś okropnie drapało, gryzło go w oczy. Wciągnął nosem powietrze, i... coś okropnie śmierdziało. Otworzył oczy. W pokoju było potwornie gorąco, poczuł, że strasznie spocił się w nocy. Wstał, wsadził nogę w kapcie. Poczuł, że trudno mu się oddycha. Podszedł do drzwi, chciał skierować się do rodziców, żeby się poskarżyć. Ledwo je otworzył, z zewnątrz buchnęło gorąco. Całe drzwi do sąsiedniego pomieszczenia stały w płomieniach. Krzyknął z przerażenia.
    - Michał, skarbie? Co się stało? - zaspana mama otworzyła drzwi do swojego pokoju. Otworzyła oczy.
    - Jezu, Marek! - krzyknęła do męża - Skarbie, obudź się! Pożar! Marek!? - podbiegła do łóżka męża. Potrząsnęła nim. Bez skutku - Matko, nie! Nie,nie, NIE! Michał... - odwróciła się do niego ze łzami w oczach - On nie żyje! Tata... nie żyje! - wstała - DLACZEGO NIE DOMKNĄŁEŚ TEGO PRZEKLĘTEGO PIECA!?
    Michał stał, nie mogąc się poruszyć, ani wydać z siebie dźwięku.
    Nagle domem coś potwornie wstrząsnęło. Jak w zwolnionym tempie obserwował, jak kawał sufitu w pokoju mamy odrywa się i spada, płonąc, na dół. Wprost przed wyjście z pokoju. Mama krzyczała, płakała. Ale nie miała jak wyjść. Słuchawka telefonu stacjonarnego smętnie zwisała z płonącego urządzenia. Nie było nawet jak wezwać pomocy. Dym stawał się coraz gęstszy, chłopak coraz mniej widział. A płomienie zbliżaly się. Odbijały się złociście w szybie drzwi, skakały wesoło po szafkach i półkach. Michał tylko stał i płakał. Mama, tata... otrzeźwił go dziecięcy płacz. Kubuś... drzwi do jego pokoju płonęły.
    - Mamo, pomocy! - krzyczało dziecko przez łzy.
    Poczuł, że musi coś zrobić. Zerwał się i rzucił w kierunku pokoju braciszka.
    - Kubusiu, idę!
    Wziął rozbieg i przeskoczył przez płonące drzwi. Wylądował na podłodze, która... zawaliła się. Spojrzał tylko na siedzącego na łóżku 4-latka, i chciał, tak bardzo chciał przytulić go, pocieszyć, powiedzieć, że będzie dobrze... przeprosić. Tymczasem poczuł, jak spada. Wylądował z łoskotem na schodach piętro niżej, i stoczył się na sam ich dół. Poczuł potworny ból, gdy spróbował ruszyć nogą. Nie miało to już jednak znaczenia. Dookoła niego tańczyły płomienie. Położył twarz na ziemi. Wiedział, że zginie... podobnie jak wszyscy... przez niego. Nagle padło na niego białe światło. Uniósł głowę i zobaczył... Istotę o niebieskiej skórze i malutkich, zabawnie wyglądających zielonych oczkach. Nad głową miała jarzący się na żółto okrąg, a z tułowia wystawała jej para śnieżnobiałych skrzydeł. Ta istota chwilę patrzyła na niego z ciekawością, a potem wzięla go bez trudu na ręce i uniosła w powietrze. Ostatnią myślą którą pamiętał, była chyba ta, że to pewnie anioły zabierają zmarłych do nieba.
    _____________________ __________________________
    - Pamiętasz? - spytała cicho twarz na ekranie monitora - Widzisz, co dla ciebie zrobiliśmy? Oczywiście, musieliśmy sczyścić pamięć o rodzicach i zaimplementować sztuczną, ale i tak powinieneś być wdzięczny.
    - Ale... ale... - chłopak nie mógł wykrztusić ani słowa.
    - Szkoda, że okazałeś się niegrzecznym chłopcem. - Powiedziała twarz - Mógłbyś być kimś wielkim. Może nawet premierem, ministrem, naukowcem, jak wszyscy, których uratowaliśmy.
    - Zaraz - przerwała Nika - czyli... cała elita społeczenstwa jest - dziewczyna szukała lepszych słów
    - Aktualnie cały skład rządu Polski, i nie tylko Polski, a także najwybitniejsi pisarze, reżyserzy, muzycy... składa się z osób, które kiedyś, w swoim życiu zostały uratowane przez 3D3N systems. Przysięgają nam wierność, a my, w zamian, dajemy im życie... i władzę.
    - I robicie to tak bezinteresownie? - nie dowierzał Felix.
    - Oczywiście, że nie! Naszym celem jest osiągnięcie dzięki nim globalnego wpływu na wszystkie aspekty świata: politykę, naukę, kulturę, media, finanse, sport... aż wszystko, każda podjęta decyzja, każdy dzień na świecie będzie zależeć od 3D3N systems, nawet to, jaka w danym momencie będzie pogoda!
    - To wam się nie uda! - krzyknęła zapalczywie dziewczyna
    - Czyżby? Pamiętacie może swoją wyprawę do roku 2060? A ja przed chwilą mówiłem o manipulacjach pogodą, prawda? Zresztą, osobiście jestem wam bardzo wdzięczny: gdyby nie wasza wycieczka, nie dowiedzielibyśmy się tylu ciekawych rzeczy o przyszłości.
    - My? - zapytał nagle Felix
    - Wy myślicie, że jestem sam? Nie,nie, nie! Nas jest kilkudziesięciu, a każdy operuje inną częścią świata. Nie powstrzymacie nas. Pogódżcie się z klęską.
    - To... skąd tu tylu ludzi? - zapytał Net
    - Och, nie wszyscy są na tyle przydatni, by ich ratować. Nieodpowiednich zostawiamy tutaj, jako formę... rezerwatu przyrody. Lubimy się czasem z nimi bawić - twarz zaśmiała się - Na przykład w polowanie. Napuszczamy na nich RAJ, i...
    - Polowanie? - Michał odezwał się po raz pierwszy od dłuższego czasu - Na ludzi!?
    - A co w tym niezwykłego? - postać na ekranie wzruszyłaby zapewne ramionami, gdyby je miała. - Wy tak samo traktujecie swoje zwierzęta. Napadacie na ich siedziby, a potem mordujecie, bo nie są tak doskonałe jak wy. Naprawdę tak bardzo się różnimy?
    - Niedoskonali? Nie przydatni!? - Michał aż poczerwieniał - Tu chodzi o moją rodzinę, mojego 4-letniego braciszka!
    - I moich rodziców - poparła go Nika
    - I o moją babcię - dodał Felix
    - Michale, Michale. Nie podoba ci się ta iluzjonistyczna rodzinka i dom, które dla ciebie stworzyliśmy?
    - Jak to: iluzjonistyczna? - chłopak znów stracił pewność siebie
    - Naprawdę nikt ci nie mówił, że mieszkasz w altance na działce pewnej starszej pani i jej wnuczki?
    - CO!?
    - W każdym razie, czas nagli, a was trzeba się pozbyć. - nagle twarz umilkła - Wspaniale. Żegnam!
    Monitor wyłączył się, a komputer przestał buczeć. Net spróbował go włączyć, ale się nie dało.
    - Padł. -stwierdził.
    Zadzwonił telefon Felixa.
    - A, jeszcze jedno. Może wyjrzyjcie przez okno?
    Stojący najbliżej Tadek zbliżył się do malutkiej szyby, po czym odskoczył z krzykiem.
    - Co!? - zaniepokoił się Felix
    Zaklął cicho. Ku nim zbliżało się nie kilka, nie kilkanaście, nie kilkadziesiąt, nawet nie kilkaset, ale grubo ponad tysiąc istot RAJ. Co najbardziej przerażające, niemal wszystkie latały na swoich krótkich skrzydłach, a te, które nie leciały, szły ku nim po spienionej wodzie, jakby to był dywan. Poruszały się wolno, lecz jasne było, że wkrótce tu będą.
    - Terminować! - powiedziały zgodnie w tej samej chwili.
    Zauważyły stojącego w oknie Felixa, i jednocześnie strzeliły
    - Do tyłu! Rzucił blondyn, odciągając przyjaciół.
    Ściana rozpadła się, a komputer i monitor wpadł do wody kilkanaście metrów niżej. Wypadli na korytarz.
    - Ja piórkuję - jęknął Net - Co robimy?
    - To chyba jasne, nie? - odrzekł Felix - Musimy odnaleźć Pokój Zero i zrobić... jeszcze nie wiem, co.
    - A co z naszymi rodzicami?
    - Okoliczności się zmieniły -odparł wymijająco blondyn.
    - CO!? O czym ty?... Ale... te stworzenia...
    - Masz jakiś inny plan? - Felix odwrócił się do niego ze złością. - Tak myślałem. -dodał, gdy chłopak nie odpowiedział.
    Ściana naprzeciw nich zabuczała i podniosła się, odsłaniając kolejne przejście. Tym razem było ono słabo oświetlone jedynie czymś w rodzaju metalicznych, przykrytych pochodni wiszących na ścianach. Równocześnie po obu ich stronach korytarz, w którym stali zarósł w ułamku sekund ścianą. Spojrzeli na siebie
    - - Musimy tam pójść - stwierdziła Nika - Nie mamy innego wyboru.
    Chłopcy nie byli przekonani, ale wiedzieli, że dziewczyna ma rację. Weszli w korytarz, rozglądając się uważnie.
    - Uwaga na... - powiedział Michał
    Net potknął się i przewrócił
    - … Stopień.
    Wszyscy parsknęli niezbyt głośnym śmiechem. Net spojrzał na nich ze złością, ale nie skomentował tego.
    - Słyszycie? - zapytał zamiast tego.
    Korytarzem niosło się jakieś brzęczenie i stukanie. Co gorsza, owo brzęczenie i stukanie zdawało się dochodzić dokładnie z kierunku, w którym podążali.
    - I tak nie ma innej trasy. - rzekł Felix.
    Z małego urządzonka, które profesor Kuszmiński dał przyjaciołom na pożegnanie, rozległy się trzaski i szumy.
    - Halo? - Nika natychmiast przyłożyła je sobie do ucha - Słyszy mnie ktoś?
    Niestety, albo nikt nie słyszał, albo z jakiegoś powodu nie odpowiadał. Przyjaciele zatrzymali się przy jedynym oknie na całym korytarzu.
    - Nie jest zbyt dobrze. - mruknął Felix, wyglądając ostrożnie.
    - Nie jest zbyt dobrze!? - Net spojrzał na niego z niedowierzaniem - Masz rację, jest totalnie, masakrycznie, fatalnie!
    Kreatury, które przyszły tu po nich dzieliło od wejścia jeszcze może jakieś 300-350 metrów. Nawet one potrafiły by pokonać tą trasę w niewiele ponad minutę, ewentualnie dwie.
    - Idziemy - mruknął blondyn - Nie możemy tracić czasu... - umilkł i uniósł brwi, gdy po minięciu kolejnego zakrętu wyszli dokładnie w tym samym miejscu, z którego weszli w korytarz. Świadczyła o tym duża roślina doniczkowa stojąca obok wejścia/wyjścia z korytarza, w którym się znajdowali.
    - O, nie... - Net cofał się krok za krokiem - Nie,nie nie...
    - To ma formę jakiegoś labiryntu - przyznał Tadek.
    Skonsternowani przyjaciele patrzyli na siebie, nie wiedząc co robić. Ściana po lewej stronie odskoczyła, ukazując kolejne przejście.
    - Martwią mnie nasi rodzice - rzucił od niechcenia Net. Felix nie odpowiedział.
    Przyjaciele weszli w nowo powstały korytarz akurat gdy na dole rozległy się ciężkie, mechaniczne kroki.
    - Pierwsze już tu są - powiedziała Nika, rozglądając się. Nagle otworzyła szerzej oczy. - Wiecie, co mnie martwi najbardziej?
    - No? - zachęcił ją Net
    - Jest nas teraz pięcioro, tak?
    Przytaknęli.
    - Więc dlaczego cieni na ścianie jest siedem?
    Ledwo dziewczyna powiedziała swoje ostatnie słowa, cień stojący za ostatnim w szeregu Netem chwycił jego cień za szyję i uniósł powietrze.
    - Ożeż ty w... mordeczkę - wykrztusił prawdziwy Net, miotając się rozpaczliwie w powietrzu, w które uniosła go jakaś siła. Cień Neta został rzucony w stronę drugiego obcego cienia, a sam chłopak przeleciał kilka metrów i wpadł z łoskotem na ścianę.
    Pierwszy opamiętał się felix. Pogrzebał w plecaku i wyjął jakiś okrągły przedmiot o ostro wyglądających bokach, rozejrzał się i zauważył zwisający z sufitu żyrandol. Przymierzył dokładnie, wycelował i rzucił. Przedmiot przeciął zawieszenie żyrandola i ten z łoskotem spadł na ziemię, rozbijając się na kawałki, ale przestając świecić. Net upadł na ziemię i dyszał ciężko. Przez chwilę wszyscy stali w milczeniu.
    - Pięknie - zaczął Net - Teraz jest ciemno. Nie mogłeś wymyślić czegoś innego?A jak teraz coś nas tutaj zeżre? Poza tym boję się ciemności...
    - Nie ma za co - odparł Felix. Wyjął z plecaka najmniejszą latarkę, jaką miał - Nie możemy tu stać. Idziemy.
    Poświecił. Teraz już na ścianach kłębiło się kilkanaście cieni, wyciągających ręce, starających się dorwać przyjaciół, lecz znikał, gdy latarka przestawała oświetlać miejsce w którym były. W powietrzu dało się słyszeć gniewne syki.
    - Idą tutaj - oświadczyła nagle dziewczyna, patrząc szklistym wzrokiem -Mają doskonały węch. Wyczuły nas
    - Kto? - Net pobladł, co było widać nawet w słabym świetle latarki - Cienie czy...
    - RAJ - odparła Nika - Na razie jest ich tu kilkunastu, ale za chwilę będzie kilkuset... - potrząsnęła głową - Przepraszam, ja... - oprała się o ścianę.
    - Nie! - krzyknął Felix, ale było już za późno.
    Dziewczyna wrzeszczała, próbując wyrwać się dwóm wystającym wprost ze ściany parom oślizgłych, szarych rąk, które przyciskały ją do ściany. A ściana drgnęła i zamieniła się w maź, powoli wciągającą dziewczynę. Felix poświecił tam, ale to tylko rozjuszyło bestie, które trzymały jeszcze mocniej. Z gęstej brei powoli wyłaniała się trzecia para rąk.
    - Wyyyy! - Net poczerwieniał - Moją dziewczynę!? - rzucił się i zaczął... drapać ręce trzymające Nikę. Wpijał się pazurami z całych sił i szarpał, aż z potwornych łapsk zaczęła wyciekać zielona, oleista substancja. Wreszcie ugryzł jedną z nich. Krzyknęło, i ręce wpełzły z powrotem do ściany , która natychmiast powróciła do swojego pierwotnego stanu. Nika była wolna. Doskoczyła do Neta i pocałowała go tak mocno, jak jeszcze nigdy wcześniej. Pozostałą trójkę akurat w tym czasie bardzo zainteresował model latarki Felixa.
    - Dziękuję - powiedziała dziewczyna
    - Oj tam... - mruknął chłopak, skromnie spuszczając spojrzenie -Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Ble! - zauważył, że ręka, którą położył Nice na plecach podczas obejmowania jest cała w szarej mazi, którą przed chwilą była ściana. Wytarł z obrzydzeniem rękę o podłogę. Felix podszedł, odwrócił Nikę i obejrzał maź.
    - Powoli twardnieje - stwierdził. - Niedługo będzie o konsystencji kamienia.
    - Nie ma rady, mała, musisz ściągnąć bluzeczkę - Net uśmiechnął się promiennie
    - Ani mi się śni! - Nika pogroziła mu palcem.
    Felix pokręcił głową i wrócił na początek pochodu.
    - Idziemy w ten korytarz, co się teraz pojawił. Nie dotykajmy ścian. Najlepiej w ogóle się do nich nie zbliżajmy, na ile to możliwe.
    Poszli więc dalej. Z komunikatora, który dał im Kuszmiński, co chwilę dochodziły jakieś trzaski, ale nikt już nie zwracał na nie uwagi. Jedynie Nika smętnie spoglądała na ziemię. Net nie miał pomysłu, co zrobić, by ją pocieszyć.
    - Terminować! - wydobyło się z pięciu gardeł RAJ jednocześnie.
    - Tam! - Michał cisnął pozostałą czwórkę w kierunku ściany.
    - Co ty...!?
    RAJ powoli ruszyli ku nim równym krokiem. W tej samej chwili w ścianie otworzyło się przejście. Bez wahania rzucili się w nie, byle uciec jak najdalej od tych kreatur. Ten korytarz był kręty, co dobrze działało na ucieczkę przyjaciół, gdyż teraz RAJ nie dość, że byli wolni, musieli jeszcze uważać na zakręty.
    - Na tym skrzyżowaniu w prawo! - krzyknął Michał.
    Przyjaciele skręcili w prawo, i... wpadli na stojące w dwóch rzędach 12 kolejnych jednostek RAJ.
    - Ups! Ale w to drugie prawo!!!
    W tej samej chwili, kiedy RAJ unieśli swoje palce i wystawili bronie, ściana zamurowała przejście między nimi. Przyjaciele stali, nie wierząc własnemu szczęściu. W tej samej chwili po drugiej stronie ściany rozległ się odgłos wystrzału.
    - Pędem - krzyknął Michał, ciągnąc Tadka i Nikę za rękawy - Ta ściana długo nie wytrzyma!
    Tymczasem w korytarzu z którego przybiegli słychać już było RAJ, na których wpadli po raz pierwszy.
    - Przynajmniej nie ma tu tych cieni- mruknął Net, rozsmarowując sobie kark. Nagle wytrzeszcył oczy i krzyknął - Stop!
    Przyjaciele zatrzymali się gwałtownie, omal na siebie nie wpadając. No, Tadek naprawdę wpadł na Nikę i wspólnie potoczyli się aż pod zwisającą z sufitu gałęzie jemioły. Net spojrzał na niego groźnie, ale zaakceptował fakt, że to na 99 procent był wypadek.
    - Co jest? - spytał Felix.
    - To. - Net wskazał na ścianę, czy właściwie na drzwi z napisem „Pokój Zero.”
    Przyjaciele spojrzeli na siebie, niedowierzając.
    - Tak po prostu? - zapytała Nika.
    - Po prostu!? - oburzył się Net - Jak chcesz, to możesz hobbystycznie przebiec naszą trasę jeszcze raz. Mnie się tu podoba.
    Felix zbliżył się do drzwi.
    - Wyglądają na prawdziwe...
    - A jakie mają być? Z wosku? Wchodźmy i zakończmy to wreszcie! - denerwował się Net
    - Pewnie zaraz znikną - poparł go jego kuzyn
    Felix skinął głową i położył dłoń na klamce
    - Terminowac! - z trzech stron otworzyły się korytarze. W każdym było co najmniej 20 RAJ.
    Przyjaciele patrzyli na to przerażeniem.
    - No otwieraj, no! - krzyknął Net, napierając na blondyna
    - Nie mogę, coś się zacięło! - Felix zapierał się z całych sił, ale nic to nie dawało.
    - Ej, wy! - Usłyszeli głos Michała - Wy! Wielkie, niebieskie potwory!
    Oczy RAJ zajarzyły się na czerwono, ale kreatury nie strzelały.
    - Michał, co ty robisz? - szepnęła Nika.
    - Improwizuję - odparł chłopak.
    Tymczasem Felix i Net wspólnie naparli na klamkę. Coś tak jakby powoli puszczało, klamka ruszała się trochę łagodniej.
    - Jeszcze trochę...- stęknął Felix
    - Wiecie, co? - kontynuował tymczasem Michał, krążąc między nimi po pomieszczeniu, jak gdyby nigdy nic - Wspominał wam ktoś, że jesteście jedynie idiotami działającymi na polecenie władzy? Nie macie żadnej wolnej woli, żadnego własnego ja, nic!
    - Wykonujemy rozkazy - odparła jedna z kreatur.
    - I co wam po tym? ON was nawet nie docenia. Czy kiedykolwiek podziękował wam chociaż za pracę, jaką dla niego wykonujecie?
    Chwila ciszy.
    - Nie.
    Felix dyskretnie wyjął z plecaka odrdzewiacz.
    - Może zadziała... - mruknął.
    - Dokładnie. Nie jesteście dla niego niczym więcej niż prywatną służbą spełniającą jego wymagania. Nawet nie armią. Służbą!
    Kreatury patrzyły na niego uważnie, i co najdziwniejsze, chyba nawet nie zamierzały na razie strzelać.
    - Czy on liczy się w ogóle z wami? Waszym zdaniem i uczuciami!? Nie! Jest bezwzględnym tyranem! Ludzie z ruchu oporu mieli rację, nie widzicie tego?
    - Widzimy.
    - To... dlaczego robicie to, co robicie? Naprawdę chcecie, żeby ludzie się was bali? Zbuntujcie się! Pokażcie mu, że to on jest dla większości, nie większość dla niego! Jaki jest wasz cel?
    - Pomagać i bronić słabszych oraz chronić projekt GROM!
    - Więc zróbcie to! - do rozmowy włączyła się Nika - Brońcie, chrońcie słabszych, których on uciska! Pokażcie ludziom, że w głębi... - przyjrzała im się - Dusz jesteście dobrzy. To nie my jesteśmy wrogami, tylko on.
    RAJ patrzyli na nich chwilę. A potem kolor ich oczu zmienił się na zielony, a zamiast broni na ręce powróciły ich palce. Nika i Michał spojrzeli na siebie, i wybuchnęli śmiechem, ściskając się mocno .
    - Podjęliście słuszną decyzję. - Nika puściła Michała i wróciła do chłopaków, pod wpływem spojrzenia Neta.
    - Co mamy robić?
    - Róbcie to, co uważacie za sluszne! Jesteście teraz wolni!
    Skrzypnięcie drzwi.
    - Jest udało się! - Felix niemal podskoczył.
    - STOP! Alarm! Wstęp do pokoju Zero jest zakazany! Terminować!
    Wszystkie kreatury z powrotem przybrały czerwony kolor oczu, a na ich palce powróciła broń. Przyjaciele czym prędzej wbiegli do pokoju. Stworzenia ruszyły za nimi.
    - Michał! Chodź, szybko! - Krzyknęła Nika
    - Odwrócę ich uwagę!- odkrzyknął - Wy zróbcie to co trzeba, i pozbądźcie się tego typka raz na zawsze
    - Jak to? Nie możesz! Nie zostawimy cię!
    Chłopak przemknął pod nogami jednej z kreatur. Ta odwróciła się do niego z czerwonymi oczami i wystawiła ręce.
    - Musicie iść! Dla mnie, da tych wszystkich ludzi, dla twoich rodziców!
    - Ale oni cię terminują! - dziewczyna miała łzy w oczach - Zabiją...
    Michał uśmiechnął się smutno.
    - Ja JUŻ nie żyję.
    Po raz ostatni całą piątką popatrzyli na siebie. Uśmiechnęli się ostatni raz Wtedy zarys drzwi zaczął zanikać, a postacie rozpływać się.
    - Przenosimy się. - stwierdził Felix.
    Nika nie odpowiedziała, bo płakała cicho oparta o ścianę pokoju, który przemieszczał się pomiędzy kolejnymi pokładami projektu GROM.
    - Wracamy tam. - powiedziała przez łzy.
    - Nie możemy - Odparł Felix, nie patrząc na nią
    - To nasz przyjaciel! Nie możemy dać mu zginąć!
    - Nie rozumiesz - powiedział Felix - Naprawdę nie możemy.
    Spojrzeli na pokój, czy też raczej na białe, ogromne pomieszczenie, tunel, którego cała górna przestrzeń była biała. Drzwi nigdzie nie było widać.
    - Byłem tu - powiedział Net - Kiedy pierwszy raz dostałem się do Projektu GROM, trafiłem do tego miejsca.
    Przyjaciele rozejrzeli się, ale nie mogli dojrzeć nic oprócz nieskończonej, białej mgły. Komunikator od Kuszmińskiego znów się włączył.
    - Dzieci? Dzieci jesteście!?.
    Nika dopadła do niego przed chłopakami.
    - Profesor Kuszmiński!? Tu Nika! Są tam moi rodzice?
    - Tak, dziewczynko.
    chwila ciszy
    - Cześć, skarbie - odezwał się drugi głos
    - Mama! - Felix, Net i Tadek popatrzyli po sobie i uśmiechnęli się. - Mamo, nic ci nie jest!
    - Nie, kochanie. Wszyscy są cali i zdrowi. RAJ zgubili nas zaraz na początku pogoni. Były potem problemy z łącznością, i...
    - Tak - Nika aż promieniała szczęściem - Tak, pamiętam. Wzywaliśmy was, ale nie odbieraliście.
    - To właśnie przez te problemy. No, ale bateria jest słaba, a Profesor Kuszmiński ma wam coś bardzo ważnego do powiedzenia.
    Kilka trzasków i szeptów.

    - Dzieci, jesteście tam? - spytał profesor.
    - Jesteśmy -potwierdził Felix, odbierając dziewczynie urządzenie. - O co chodzi?
    - Mamy dla was radosną informację, trzymajcie się mocno: Znaleźliśmy Pokój Zero!
    Z twarzy całej czwórki natychmiast zeszły uśmiechy.
    - Halo!? Jesteście?
    - To niemożliwe. - powiedział Felix do słuchawki.
    - Słucham!? Niby co jest niemożliwe? Dlaczego?
    - Dlatego, że to my jesteśmy teraz w Pokoju Zero.
    Chwila ciszy.
    - Jak wygląda? - zapytał innym tonem Kuszmiński.
    - Tunel. Biała mgła, tunel... nic więcej.
    - Tak samo, jak nasz....
    - Chodźmy! - Nika rzuciła się do chłopaków - Są po drugiej stronie, spotkamy się!
    Chłopcy nie podzielali jednak jej entuzjazmu i patrzyli ponuro to na dziewczynę, to na siebie nawzajem.
    - Nie wydaje mi się - powiedział Net, unikając jej spojrzenia.
    - No, co!? - Dziewczyna nadal nie rozumiała!? Na miłość Boską, chodźcie, na co wy czekacie!? Tam są moi rodzice!
    - Dzieci... Czy w waszym Pokoju Zero znajduje się olbrzymi komputer wyświetlający informację o projekcie GROM?
    Net rozejrzał się.
    - Tak, jest tuż przy... drzwiach, których przed chwilą nie byo.
    - Nie otwierajcie ich! Podejdźcie do komputera, tylko uważajcie na nogi. Odległość jest tutaj względna.
    Przyjaciele spojrzeli na siebie. Pierwszy ruszył Felix, dalej Net, następnie Tadek. Ostatnia szła pełna obaw Nika. Po około dziesięciu minutach doszli do znajdującego się obok drzwi komputera i monitora z kilkoma nieznanymi przełącznikami i przyciskami. Aktualnie wyświetlał on informację "€žGrom v2.0 - by 3D3N Systems wita!"€, która szybko zmieniła się na "€žProsimy nie niszczyć otoczenia i trzymać się zasad"€
    - To też pamiętam. - mruknął Net
    - Macie? - zapytał Kuszmiński
    - Tak.
    Westchnięcie.
    - Szkoda, bo my też.
    - Dlaczego szkoda!? - zapytała Nika, coraz bardziej przestraszona.
    Profesor uznał jednak najwyraźniej, że dziewczyna nie będzie chciała znać odpowiedzi.
    - Naciśnijcie klawisz z tą poczwórną strzałką to wywoła terminal poleceń.
    Net, jako najbardziej obeznany w komputerach, zasiadł do roboty.
    - Widzę... I co teraz?
    - Wpisz ciąg znaków; R=1(Kill)/03-25/terminal:gamma=0. Masz?
    - Mam. Ale co wy tam robicie?
    - Dokładnie to samo. Teraz posłuchaj mnie. Policzę do pięciu. Kiedy powiem pięć, naciśniesz okrągły przycisk z napisem "€žDo it."To Zawiesi Projekt GROM i zablokuje możliwość działania władzy. Projekt zostanie zresetowany do ustawień fabrycznych, a ludzie mieszkający w nim będą wolni, i sami wybiorą sobie następnego władce. Rozumiesz?
    - Tak... Ale zgaduję, że są minusy?
    -O ile się domyślam, aby zainicjować procedurę, musimy wpisać komendy jednocześnie. I tu mamy mały problem - System niemal na sto procent ma małego bzika i nieprawidłowo ocenia priorytet. Zamiast akceptować z obu terminali na równi, jednemu przyznaje wyższy priorytet, a drugiemu niższy.
    - O-o. I co dzieję się z tym, któremu przyzna niższy?
    Chwila niepokojącej ciszy i jakiś mruknięć. .
    - Terminacja.
    - O święta matryco dyskowa...
    - Gotów? Jeden...
    Nika dopiero teraz zrozumiała, o co chodzi. Rzuciła się w kierunku przyjaciela.
    - Net! Nie!
    - Dwa...
    Poczuła, że coś lapie ją w pasie. To Felix powstrzymywał ją przed przeszkodzeniem Netowi. Wyrywała się, ale blondyn był silniejszy.
    - Trzy...
    - Net, nie! Albo zginiemy, albo... moi rodzice!
    - Teraz już nie mogę cofnąć palca, mała.
    - Cztery...
    Ugryzła Felixa, aż krzyknął. Rzuciła się w kierunku Neta
    - Ani mi się waż!
    - pięć.
    Okrągły przycisk "€žDo it"€ zajarzył na niebiesko, a cały pokój Zero wypełnił się rażącym, żółtym światłem. Nika patrzyła na to z pomieszaniem przerażenia i niedowierzania. Światło wypełzało już po drugiej stronie tunelu i dość szybko kierowało się w ich stronę. Net nerwowo przygładzał włosy, zapomniawszy, że woli je poszarpane. Nika, zapominając o wszystkim zbliżyła się do przyjaciół i pokazała im, by wzięli się za ręce. Światło było już tuż-tuż.
    - Razem. - powiedziała dziewczyna.
    ******
    Wylądowali na miękkim dywanie w jakimś gabinecie. Pierwsze, co zwróciło uwagę dziewczyny to ogromny regał z książkami, sprzed nawet kilkuset lat. Nika przyjrzała im się z dużym zainteresowaniem.
    - Czyli podoba ci się moja kolekcja?
    Przyjaciele odwrócili się w stronę olbrzymiego mężczyzny siedzącego za biurkiem
    - Ty... - Nika popatrzyła na niego z nienawiścią. Szyba za jego krzesłem eksplodowała na miliony malutkich fragmencików.
    - Ej! Wiesz, ile kosztuje taka szyba? To nie jest standardowe okno!
    W tej samej chwili jego krzesło odjechało kawałek w bok.
    - Zamordowałeś go! Michała!
    - Ja to zrobiłem!? Nie, wy to zrobiliście! Kazałem wam tylko zniszczyć ruch oporu! A wy stanęliście przeciw mnie!
    - Jesteś tyranem i przestępcą!
    - JA NIE JESTEM TYRANEM! - oddychał ciężko - A taki... Michał to też nie za duża strata... Wyhoduję sobie następnego takiego.
    - To jest duża strata dla nas! - Dziewczyna zbliżyła się do jego biurka, lecz on nawet się nie ruszył. - To był nasz przyjaciel... no i... moi rodzice....
    - Dla was, może i duża. A wiecie dlaczego!? - wstał - Bo jesteście słabi! Zbyt słabi, by posmakować prawdziwej potęgi. Nigdy nie będziecie mogli posiąść mocy, by ludzie się was bali, by dyktować ludziom warunki!
    - My nie chcemy, by ludzie się nas bali - wtrącił chłodno Felix.
    - A co do twojej mocy... lepiej ją sobie przemyśł - rzucił jakby o niechcenia Net.
    - Co wy macie na... - skupił się - Nie mogę! Nie mogę dostać się do projektu GROM! Co wyście narobili, smarkacze!?
    - Słyszałeś o czymś takim jak big reset button? - zapytał Net, nawet nie ukrywając uśmiechu.
    - Dostaliście się do Pokoju Zero!? To zmienia postać rzeczy.
    Wyglądał jakby chciał się na nich rzucić. Przyjął jakąś dziwną, złożoną pozycję, a z jego palców nagle jakby powstały potężne szpony. Nika była jednak szybsza i wyjęła... pistolet. Chłopcy wstrzymali oddech i spojrzeli na siebie.
    - Radzę ci się zastanowić - powiedziała.
    Świdrował ją wzrokiem, po czym wybuchnął śmiechem.
    - Potrafiłabyś mnie zamordować, dziewczyno? Do tego dopiero trzeba potęgi.
    - Nie.
    Wystrzeliła, a tuż przed nim uformował się olbrzymi biały, kwadratowy tunel
    - Podobno tęsknisz, za Projektem GROM!
    Tunel otwierał się coraz szerzej,a mężczyzna powoli był przez niego przyciągany. Chociaż nie widać było jego oczu, Nika wiedziała, że jest przerażony.
    - Dogadajmy się!
    - Nie mamy o czym!
    - Dam wam potęgę! Dam wam chwałę! Pieniądze! Co tylko zechcecie!
    - Czekaj! - powstrzymał przyjaciółkę Net. Puściła spust - Gdzie są nasi rodzice?
    - Są jeszcze żywi! Na parterze, pierwsze drzwi od lewej przy windzie! - krzyknął piskliwym głosem.
    Net wzruszył ramionami.
    - Dzięx za info. - kiwnął głową i odszedł, a Nika nacisnęła spust.
    - A więc to tak...? Myślicie, że to będzie koniec, gdy mnie tam ześlecie!? - krzyczał, będąc wciąganym przez tunel- O, nie! Nas jest wielu! Jestem tylko częścią potężniejszej machiny! Jednym z wielu! Nigdy nas nie powstrzymacie, słyszycie! Byliście w przyszłości, widzieliście jak tam jest! Nigdy!
    Tunel wreszcie pochłonął go w całości. Nika puściła spust i spuściła głowę, by ukryć łzy. Net podszedł do niej i delikatnie objął ją ramieniem. Nie odtrąciła go.


    3 DNI PÓŹNIEJ
    - Tadek, jeszcze weź te swoje ręczniki - pani Bielecka podała pakującemu się chłopcu ostatnie, najmniejsze chyba pudełko.
    - W porządku. - chłopak poprawił swoje rzeczy w rękach i spojrzał na kobietę - Dziękuję za gościnę, ciociu.
    - Nie ma za co, mój drogi - kobieta pogłaskała go po głowie. - A co tam u twojej mamy, Ireny? Nie odzywałyśmy się dobre kilkanaście lat... Myślisz, że miałaby coś przeciwko, gdybym kiedyś przyjechała na kawę?
    - Skądże, ciociu. - Chłopak uśmiechnął się - Jej też pani brakuje. Boi się tego powiedzieć, ale trzyma nad łóżkiem kilka waszych zdjęć z czasów dzieciństwa.
    Pani Bielecka zaśmiała się delikatnie.
    - No idź już, idź. Wujek Marek czeka w samochodzie.
    Chłopak jeszcze raz poprawił pudła i ruszył w kierunku drzwi. Natknął się przy nich na wychodzącego z jadalni z olbrzymią kanapką Neta.
    - Oh - zapytał brunet - Usz idzisz to tomu?
    Tadek przytaknął.
    - Dwa tygodnie minęły, nawet dwa z hakiem.
    - Szkoda - powiedział Net między kęsami
    Tadek popatrzył na niego podejrzliwie.
    - Nie, serio, szkoda! - Net wzruszył ramionami - Było fajnie. Przyjedziesz jeszcze kiedyś?
    - Może. Pomyślałem, że może nie będziesz chciał.
    - Co ty!? - chłopak zamachał nerwowo rękami - ja miałbym nie chcieć? Jestem gościnnym człowiekiem.
    Chłopcy uśmiechnęli się do siebie.
    - No to... na razie - powiedział Tadek. Net ograniczył się do skinięcia glową.
    Tadek po raz kolejny poprawił pudełka, bo te na górze ciągle mu spadały. Podszedł do drzwi, i odwrócił się jeszcze.
    - Net?
    - No?
    - W sobotę gramy z chłopakami w kosza na Pradze, niedaleko mojego budynku. Może byś wpadł?
    - Kosz.. Kosz... pewnie! Koszykówka jest super, uwielbiam koszykówkę.
    - Przecież ty nigdy nie lubiłeś grać w koszykówkę - uśmiechnęła się pani Bielecka, wychodząc z pokoju, który przez ostatnie dwa tygodnie należał do Tadka.
    - Kłamiesz! Mam nawet na kompie NBA2K14. - chłopak przyjrzał się kuzynowi. - Wiesz co, Tadek? Odprowadzę cię.
    ******
    Felix i Net bez słowa usiedli przy niej. Na grobie mamy i ojca Niki palił się tylko jeden znicz.
    - Myślałam, że będzie inaczej - powiedziała dziewczyna, rozglądając się po niebie.
    - Że będzie ulewa, gradobicie, burza z piorunami, a po sąsiedniej alejce będzie się przesuwać tornado? - zaproponował Net
    Nika parsknęła śmiechem.
    - Nie umiesz docenić powagi sytuacji - powiedziała, szturchając go łokciem
    - Tak to już jest - powiedział Felix - Ludziom wydaje się, że gdy stracą ukochaną osobę, cały świat pogrąży się w chaosie, że nawet natura będzie rozpaczać. Tymczasem dla wielu ludzi to kolejny ciepły, słoneczny deszcz. Niektórzy z nich w ten sam dzień wygrywają miliony , sportowcy zdobywają medale. Gdy lekarze ogłaszają rodzinie, że ich bliski zmarł, inni w tym samym szpitalu zapewne odbierają poród. Ale wiesz, co powiedziała mi babcia Lusia, jak byłem mały? Że nasi bliscy nie odchodzą, tylko wchodzą w nasze serca. Tam mogą żyć wiecznie.
    - To piękne - wzruszyła się Nika. Odetchnęła głeboko. - Zimno, co? Kto ma ochotę na hamburgera? Ja stawiam. - Felix i Net spojrzeli na nią zaskoczeni - Ciotka Amelia znów przysłała mi trochę pieniędzy. I to na tyle, że do renty taty mogę żyć na o wiele wyższym poziomie, niż zazwyczaj.
    - Cóż - Net już podniósł się z ławki - Skoro oferuje kobieta, nie odmówię. Felix, idziesz?
    - Za chwileczkę.
    - Nie to nie. Ja zjem dwa.
    Chłopak uśmiechnął się pod nosem. Patrzył chwilę za oddalającymi się przyjaciółmi, i przeszedł kilka alejek. Zatrzymał się dopiero przed ostatnim w rzędzie grobem. Popatrzył na datę urodzenia zmarłego.
    - Wszystkiego najlepszego, babciu Lusiu - powiedział, kładąc na jej grobie tak uwielbianą przez babcię czerwoną różę.
    Chłopak postał chwilę nad grobem, wreszcie odetchnął i ruszył w kierunku czekających na niego przy bramie cmentarza przyjaciół. Tymczasem uwielbiana przez babcię Lusię czerwona róża pod wpływem nagłego uderzenia wiatru wzniosła się w powietrze i niesiona tym wiatrem tańczyła, dopóki nie zniknęła gdzieś w górze.
    Ostatnio edytowane przez T-rex ; 24-11-14 o 14:09

  2. #52
    Zainspirowany FNiN Awatar Beztroski Czwartoklasista
    Dołączył
    Jul 2014
    Płeć
    Posty
    125

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    Jezus, coś genialnego. Wydaje mi się, jakbym czytał FNiNa i to jakiegoś naprawdę udanego. Powinieneś zostać pisarzem!!!

  3. #53
    Zainspirowany FNiN
    Dołączył
    Dec 2013
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    147

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    Cytat Zamieszczone przez Beztroski Czwartoklasista Zobacz posta
    Jezus, coś genialnego. Wydaje mi się, jakbym czytał FNiNa i to jakiegoś naprawdę udanego. Powinieneś zostać pisarzem!!!
    Dziękuję bardzo, cieszę się, że Ci się podoba. A co do oficjalnego pisania - nieee, byłbym za leniwy żeby się wyrabiać przed deadlinem

  4. #54
    Zainspirowany FNiN Awatar Złoty Jeż
    Dołączył
    Apr 2012
    Płeć
    Wiek
    19
    Posty
    89

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    OMG. Koniec
    Szkoda.
    Ale co jak co, trzeba przyznać, masz wielki talent
    Z każdym opo jest coraz lepiej (aż trudno mi sobie wyobrazić, że może być jeszcze lepiej )
    Kiedy następne?

  5. #55
    Zaciekawiony FNiN Awatar Ninet
    Dołączył
    Nov 2014
    Płeć
    Posty
    40

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    Ech, jak to szybko zleciało, już koniec...
    Fanfick ogólnie był bardzo interesujący i akcja toczyła się szybko. Muszę przyznąć, że trochę się pogubiłam i nie mogłam skojarzyć jaki związek z projektem GROM miały te samoloty na początku. Dodam jeszcze, że trochę mi przypominał PS i PN.
    Ogólnie mi się podobał i jestem ciekawa, co będzie w następnym.

    P.S. Rzeczywiście powinieneś pomyśleć o napisaniu książki!

  6. #56
    Zainspirowany FNiN
    Dołączył
    Dec 2013
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    147

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    O________________O
    Naprawdę chcecie, żebym dalej pisał? Miło, nie powiem

  7. #57
    Zainspirowany FNiN Awatar Ilovefnin
    Dołączył
    Jan 2014
    Płeć
    Posty
    73

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    Oczywiście, że tak Twój fanfic przeczytałam naprawdę z wielką przyjemnością i muszę przyznać, że to jeden z lepszych jakich wogóle czytałam

  8. #58
    Zagorzały Fan FNiN Awatar Asru
    Dołączył
    Nov 2008
    Płeć
    Wiek
    25
    Posty
    1,164

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    Cytat Zamieszczone przez T-rex Zobacz posta
    Dziękuję bardzo, cieszę się, że Ci się podoba. A co do oficjalnego pisania - nieee, byłbym za leniwy żeby się wyrabiać przed deadlinem
    ee, no to tak jak kosik, wiec wiesz.

    A opko spoko, pomijając parę przesadzonych momentów czytało się to zadziwiająco fajnie.
    Olejmy wszystko, liczy się tylko to co teraz
    Ty jesteś blisko, więc mogę nawet dziś umierać
    I tak przeżyłem więcej niż przeciętniacy
    Bo nie bałem się wziąć swojego życia w swoje łapy

+ Odpowiedz w tym wątku
Strona 6 z 6 PierwszyPierwszy ... 4 5 6

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

     

Tagi dla tego wątku

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
Odwiedź nas na Google+!
wspiera nas:
©FNiN.eu 2006-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Developed by: Hern.as

Strona korzysta z plików cookies. Jeśli nie chcesz,
by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku
zmień ustawienia swojej przeglądarki.