<

Zobacz wyniki ankiety: Na ile oceniasz opowiadanie

Głosujących
10. Nie możesz głosować w tej sondzie
  • 1/5

    0 0%
  • 2/5

    0 0%
  • 3/5

    0 0%
  • 4/5

    6 60.00%
  • 5/5

    4 40.00%
+ Odpowiedz w tym wątku
Strona 1 z 6 1 2 3 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 58
  1. #1
    Zainspirowany FNiN
    Dołączył
    Dec 2013
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    147

    Smile Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    Tak, tak, no więc to znowu ja
    Produkuję te fan-ficki w ilościach hurtowych, ale cóż poradzić, spodobało mi się.

    Niniejszy fan-fick będzie zapowiadanym w "Zakonie Węża" dokończeniem różnych wątków, w tym tych zaczętych również w moim pierwszym "dziele", które to gdybym mógł usunąłbym z wszechświata. Już na początku pisania poprzedniego założyłem sobie, że, jeżeli uzyskam od was aprobatę połączę swoje fan-ficki kilkoma wątkami,będą taką mini-serią. Ponieważ dostałem pozytywną opinię na ten temat po zakończeniu "Zakonu Węża", postanowiłem kontynuować to, co zacząłem. Nawiązania do poprzednich będą się przewijać, ale postaram się, by nie przeszkadzały one komuś kto nie przeczytał poprzednich, ani komuś kto dopiero chciałby to zrobić. Mam nadzieję więc że wam się opko spodoba Nadal je piszę, więc nie wiem w jakich odstępach będą się pojawiać fragi, ale obiecuję, że kolejny dość szybko, bo już jest gotowy.

    No to miłego czytania!


    I

    Eskadra kilku małych samolotów wykonała potężny łuk, a następnie zanurkowała i zrobiła beczkę. Tłum zgromadzonych na dole gapiów zapiał z zachwytu. Samoloty tymczasem wzniosły się kolejny raz do góry, i zaczęły wypuszczać kolorowe smugi, w różnych kształtach. Zawróciły, i jednocześnie od czasu do czasu oblatując dookoła siebie nawzajem zaczęły pokonywać wcześniej stworzone przeszkody, nurkując, omijając je, lub wykonując skomplikowane akrobacje.
    - Łał! - krzyknął Net, wskazując jedną z maszyn, która wykonała szybki slalom pomiędzy rozmywającymi się już w powietrzu kolorowymi obłokami. - Ale pokazał! O, rymło mi się...
    - Rymnęło - upomniała go odruchowo Nika, z napięciem wpatrując się w przelatujące teraz niemal bezpośrednio nad nimi maszyny.
    - Ciekawe, jaką prędkość minimalną muszą osiągnąć, by wykonać taki slalom. I jakiego typu mają napęd... - zastanawiał się tymczasem na głos Felix. Nika spojrzała na niego, zdegustowana.
    Samoloty tymczasem stopniowo zaczęły obniżać lot, i po krótkim kołowaniu jeden po drugim zaczęły podchodzić do lądowania
    - To dopiero było coś! - zachwycił się spiker. - Nasi goście z Belgii naprawdę spisali się dzisiaj bardzo dobrze. Ale, ale, proszę państwa - czas na gwiazdę dzisiejszego wydarzenia, dwukrotnych mistrzów świata w akrobacji samolotowej w klasie Advanced, reprezentację Rosji! Pięciu pilotów w maszynach powinno już w tej chwili wzbijać się w powietrze. I... tak, ruszyli!-
    Rosyjskie samoloty były już w powietrzu. Zaczęły bez szczególnych fajerwerków, ale z każdą chwilą było już coraz lepiej. Trójka przyjaciół wpatrywała się w kolejne akrobacje z zachwytem.
    - To już ostatni? - krzyknął Net
    - Tak, raczej tak! - odkrzyknęła Nika. Hałas był bowiem dość spory, i nie podnosząc głosu ciężko by się było porozumieć.
    - Szkoda... - Net posmutniał. - A jutro już do szkoły...
    - Hej, skąd tu się wzięła ta chmura? - Felix wskazał na zbliżającą się z zachodu średniej wielkości chmurę, przypominającą tą, która często pojawia się przy burzach
    - Może w nocy znów będzie padać? - zastanowił się Net.
    Samoloty tymczasem zatoczyły koło i wykonały kolejno efektowne świece. Następnie odpaliły race, i ciemniejące powoli niebo rozświetlił piękny pokaz fajerwerków.
    - Chyba już podchodzą do lądowania - powiedziała Nika.
    Rzeczywiście, samoloty zaczęły zniżać lot. Nagle prowadzący pilot zwolnił prędkość, i znów wzniósł maszynę do góry. Za kolegą poleciały kolejne samoloty.
    - Aj, proszę państwa! Chyba Rosjanie zamierzają nas pożegnać przelotem przez chmurę! - ogłosił spiker.
    Maszyny znów nabrały prędkości, i wykonując po drodze kilka akrobacji zblżały się do sunącej powoli w ich stronę chmury.
    - No iiii... - spiker niemal piszczał z wrażenia
    - Tu się dzieje coś niedobrego... - powiedziała Nika, ale zbyt cicho, by ktokolwiek ją usłyszał.
    Tymczasem samoloty po kolei wsunęły się w chmurę. Wszyscy na dole wstrzymali oddechy, oczekując jakiejś niesamowitej akrobacji wieńczącej wieczór. Kiedy kilka sekund później żaden z samolotów nie wyleciał, co poniektórzy zaczynali się niepokoić.
    - Iii... - kontynuował coraz mniej pewnie spiker. - Proszę państwa, nie ma powodów do obaw. Może po prostu chcą nas zaskoczyć...
    W tej chwili podszedł do niego jakiś wyjątkowo ważnie wyglądający człowiek. Chwilę rozmawiali.
    - Jak to nie ma z nimi łączności, ani nie widać ich na radarach? - zapytał spiker na tyle głośno, że przechwycił to mikrofon. Gdy głośniki powtórzyły jego słowa, przerażeni ludzie z pierwszych rzędów, najbliżej chmury, rzecz jasna postanowili spróbować ucieczki. Niestety, drogę zagradzało im kilka tysięcy innych osób. Zaczęły się więc przepychanki, bijatyki i wyzwiska. Co poniektórzy ludzie z kolejnego rzędu również zaczęli się szarpać z osobami z kolejnych.
    - Proszę państwa! Proszę o zachowanie spokoju i opuszczenie swoich miejsc ostrożnie, by nie zrobić krzywdy innym! - Krzyknął jeszcze spiker.
    Nikt go jednak już nie słuchał, i początkowe przepychanki stopniowo przeradzały się w totalny chaos, tym większy, że chmura powoli, lecz nieubłaganie zbliżała się w kierunku trybun. Samolotów nigdzie nie było widać.
    - Lepiej stąd chodźmy - Felix powiedział drżącym, lecz spokojnym głosem, i pociągnął oniemiałego Neta i przerażoną Nikę. Przyjaciele na szczęście przyszli jako jedni z ostatnich, więc stali na końcu tłumu. - Staranują nas, jak będziemy tu stać. - Chaos powoli docierał i tutaj, więc przyjaciele czym prędzej opuścili trybuny, i w szybkim tempie opuścili arenę.
    - Ja nie mogę - wydyszał Net, rzucając się do biegu, kiedy wyszli na chodnik - Co to jest!? Dlaczego zawsze my!?
    - Chmura - odpowiedział Felix.
    Net parsknął rozhisteryzowanym śmiechem.
    - Chmura, mówisz!? Chyba jakiś samolotożerny jest ten okaz.
    - ta chmura była jednak dość spora. Czasami zdarza się, że piloci się w nich gubią, szczególnie w burzowych. To ludzie zaczęli panikować.
    - Przecież stracono komunikację z nimi - przypomniała Nika.
    Felix wzruszył ramionami, ale odpowiedział
    - Założę się, że jak dojdziemy do domów w wiadomościach będą mówić, że samoloty wyleciały z niej kilka minut po całym zdarzeniu.

    *****
    Alexander Herman siedział w swoim gabinecie, przeglądając dane finansowe Instytutu Badań Nadzwyczajnych za sierpień. Pokręcił z niezadowoleniem głową i westchnął. Rozmasował skronie. Wyglądało na to, że w sierpniu Instytut stracił prawie pół miliarda złotych. Jeżeli tak dalej pójdzie, pod koniec roku będzie trzeba zamknąć kilka wydziałów. Nagle usłyszał cichy warkot za sobą. Skojarzył fakty, i zrozumiał, że to tajna winda dla specjalnych gości i kryzysowych sytuacji, prowadząca wprost do jego gabinetu. Ostatni raz użyli jej Marek Bielecki i Piotr Polon gdy dwa miesiące temu Instytut został zaatakowany, a ich dzieci znalazły się w niebezpieczeństwie. Zamknął oczy, przypominając sobie, że od tego czasu zapomniał poprosić o naprawę jej. Ale... kto to mógł być tym razem? Rozległ się głośny dźwięk uderzenia metalu o metal. Czyli dojechała na dół. Zasadnicze pytanie powinno brzmieć kto wejdzie, ale dyrektor bardziej zastanawiał się, czy pasażer przeżył. Tak mocnego uderzenia jeszcze nie słyszał. Regały z książkami stojące niedaleko drzwi wejściowych rozsunęły się w przeciwne strony.
    - Pani minister!- Herman poderwał się z krzesła. Andżelika Osmoza pocierała lewe przedramię, sycząc z bólu.
    - Czy wszystkie wasze wynalazki są takiej jakości? - warknęła.
    - Przepraszam najmocniej... zapominam o tej windzie, nieczęsto ktoś nią zjeżdża. W jakiej sprawie pani przyszła? Może się pani czegoś napije?
    - Daruj sobie te uprzejmości, Herman. - kobieta wyminęła go, usiadła naprzeciw jego miejsca przed biurkiem i spojrzała na niego wyczekująco, i jednocześnie władczo. Podszedł i zajął swoje miejsce.
    Osmoza patrzyła na niego z mieszaniną nagany i wyższości.
    - Wiesz, po co przyszłam?
    - Nie, niezupełnie.
    - Dobrze, więc ci wytłumaczę: Dwa miesiące temu do tego budynku nastąpiło włamanie przy użyciu nieznanej technologii. Terrorysta zajął instytut, i wykradł skądś Komorę Spitzbergena. Zgadza się?
    - Tak, ale został...
    - Nie skończyłam jeszcze. Jak się okazało, bardzo dużą rolę w całym zamieszaniu odegrali Marek Bielecki i Piotr Polon, oraz ich dzieci. Ba, dzieci SAME włamały się do Instytutu, a wkrótce potem zostało zagrożone ich życie.
    - Miały uprawnienia - powiedział zaniepokojony dyrektor.
    - I tu moje pierwsze pytania: kto przy zdrowych zmysłach daje uprawnienia do odwiedzenia ściśle tajnych na skalę światową pomieszczeń trójce piętnastolatków? I jakie zabezpieczenia posiada IBN, że wejść tutaj może praktycznie każdy, kto chce?
    - Pani minister, taka sytuacja jaka miała miejsce to sytuacja wyjątkowa.
    - Tak wyjątkowa, że bardzo podobna miała miejsce kilka miesięcy wcześniej? Ba, z udziałem tych samych osób?
    - Ale...
    - Druga sprawa. Na poprzednią sytuację nasz rząd, nie wiedzieć czemu przymknął oko, choć ja byłam temu zdecydowanie przeciwna. Mało tego, zasponsorował panom Polonowi i Bieleckiemu bezpłatny urlop w Egipcie, jakby w jakąś nagrodę, na którą rzecz jasna musieli złożyć się podatnicy. Wiesz gdzie mieli urlop?
    - W Kairze?
    - Nie. W Dah-Shur. Nie muszę ci chyba przypominać, co się tam stało, zwłaszcza że miało to miejsce nieco ponad tydzień temu? Nasz rząd i rząd Egiptu do dziś są w stanie ostrego konfliktu. I, uwaga uwaga, w czasie owego niechlubnego dla nas wydarzenia, w pobliżu Grobowca kręciły się przynajmniej ich dzieci..
    - Pani minister Osmozo. - Herman nerwowo splątał dłonie - zapewniam panią, że Polon i Bielecki to jedni z najlepszych naukowców, jakich posiada Instytut Badań Nadzwyczajnych. Są lojalni i oddani swojej pracy, a ich dzieci, oprócz tego że są bardzo sympatyczne, wielokrotnie już pomagały naszemu Instytutowi rozwiązywać najtrudniejsze zagadki, często ryzykując własnym życiem. Nie może ich pani krytykować za to, że kilkukrotnie znaleźli się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze.
    - Nie mów mi, co mogę, a czego nie, Herman. To ja tu jestem twoją przełożoną. Polon i Bielecki wielokrotnie narazili nasz kraj na szkodę. To musi zostać surowo ukarane.
    - Dobrze więc. - westchnął Herman - Co pani proponuje, pani Osmozo?


    *****


    Przyjaciele dotarli do domu Felixa, który znajdował się najbliżej areny zmagań samolotowych. Caban rzucił się do nich, domagając się miziania. Po wygłaskaniu psa i umyciu rąk, udali się do salonu. Chmura, w połowie dystansu od areny do domu jakby zmieniła zdanie i poleciała w przeciwnym kierunku.
    - To włącz ten telewizor, jak chcesz. - powiedział Felix do Neta - Zobaczysz, że nic wielkiego się nie dzieje.
    Chłopak skinął głową, i wziął pilota ze stołu. Przyjaciele usiedli obok siebie na kanapie, a Net włączył stację informacyjną.
    - … Posłuchajmy teraz zeznań naocznych świadków tego fenomenu, z którymi rozmawiała nasza nowa reporterka śledcza, Karolina Jastrząb. - zapowiedział z uśmiechem prezenter. Po lewej stronie ekranu pojawiła się ubrana w same czarne ciuchy brunetka, o powiekach mocno pomalowanych, a jakże, czarną kredką i wargach pomalowanych czarną szminką .
    - Karolino... - zachęcił z uśmiechem prezenter
    - Dziękuje, Romulusie Świeżaku.
    - Romualdzie Świeży. - prezenter przestał się uśmiechać.
    - Aha. Proszę państwa, z chaotycznych wypowiedzi uciekających w popłochu ludzi usłyszałam wiele słów, które nie zapowiadają nic dobrego dla rasy ludzkiej. Najczęściej są to opisy męki i cierpienia, które czekają nas w najbliższych chwilach - reporterka uśmiechnęła się z zachwytem - oprócz niezwykle realistycznych opisów śmierci, ludzie wspominają o totalnym zniszczeniu świata, a nawet i wszechświata, które...
    - Karolino, puśc te wywiady - ze sztucznym uśmiechem poprosił Romuald Świeży.
    - No dobra, dobra...
    Na ekranie pojawiła się dwójka zestresowanych nastolatków.
    - Na pewno będziemy w telewizji? - spytał chłopiec
    - Tak, tak. Jaki wpływ to zjawisko będzie miało na rasę ludzką i dlaczego zabójczy?
    - W sumie - dziewczyna wzruszyła ramionami - to było całkiem fajne. Znaczy trochę straszne, ale ogólnie cool.
    - Najlepszy moment - dodał chłopiec - to było jak ten pijak w pierwszym rzędzie uderzył tego Niemca butelką, więc ten kopnął go w d...
    - Czy udało wam się zaobserwować jakieś ofiary śmiertelne? - zapytała reporterka z nadzieją w głosie, szybko cofając chłopakowi mikrofon sprzed ust.
    - Nie, ale widzieliśmy...
    - Dziękuję za rozmowę.
    - Pozdrawiamy Piotrka z Gliwic!
    - I Kasię ze Szczecina
    - I Tomka z Kłodzka!
    - I...
    Na ekranie pojawił się już zapis innego wywiadu.
    - Zaraz... - Felix zmrużył oczy - Czy to nie nasz znajomy z Egiptu?
    - To wszystko to zaplanowane i przemyślane działania ICH - zdenerwowanym tonem mówił mężczyzna w stroju kelnera. - ONI są wszędzie i zawsze. Obserwują z ukrycia i dzisiaj przeszli do ofensywy.
    - Kto!? - zapytała reporterka.
    - No, przecież mówię że ONI. Reptilianie! Masoni! Illuminaci! Majestic 12! Cała zgraja!
    - Czyli?
    - A skąd niby mam to wiedzieć!
    - Eee, dobra - reporterka opuściła mikrofon - To się wytnie. Przestań filmować - dała znak kamerzyście.
    - NIE! - Kelner przechwycił kamerę i skierował ją na swoją twarz. - Ludzie! Media znają prawdę lecz jej nie ujawniają! To manipulacja i oszukiwanie ludzkiej rasy! Nie dajcie się zakłamać! - Z tyłu szarpnął go jakiś policjant. Kamera mu wypadła, i przed upadkiem na ziemi uratował ją oryginalny kamerzysta. - Pomocy! Mają mnie! Ludzie, ratunku! Nie zabijecie prawdy!!!
    Kolejna zmiana wywiadu
    - To było UFO. - oznajmił z całą stanowczością mężczyzna trzymający w rękach obklejonego różowymi wstążeczkami yorka. - Było... - pies zaczął szczekać - Ciupciulinek, ZAMKNIJ MORDĘ!- pies zaskomlał, patrząc dramatycznie w kamerę. Tymczasem reporterka zajadała jak gdyby nigdy nic hot-doga.
    - Niby dlaczego? - spytała między kęsami. Ciupciulinek oblizał pyszczek, patrząc łakomie na znajdującą się w hot-dogu kiełbaskę.
    - Było zrobione z metalu i miało zielone światełka na dole. Zmieniało kształt i rozmiar. Więc to
    musiało być UFO, prawda?
    - Trzyscy twierzą - powiedziała z pełnymi ustami reporterka- dże to wyglodału jag chmura. - Ciupciulinek zadrżał gwałtownie.
    - Tak? - mężczyzna podrapał się po nosie. - Ja tam nie wiem. Ja tylko wyszedłem z pieskiem na spacer.
    Kobieta obtarła usta rękawem i popatrzyła na niego zdegustowana.
    - To po co się pan wypowiada? Totalny brak kultury. Ech, dobra, idziemy składać materiał
    Ciupciulinek wyrwał się wreszcie z rąk swojego pana i rzucił na Karolinę Jastrząb. Ostatnia rzecz, jaką zobaczyli widzowie przed zakończeniem wywiadu, to jej przerażona mina gdy otwarty pyszczek yorka znajdował się kilka centymetrów od jej ręki.
    - Trudno jednoznacznie wskazać, co to było, skąd się wzięło i jak tu trafiło - Kończyła materiał ze śmiertelnie poważną miną dziennikarka .- Ale jedno jest pewne: wszyscy zginiemy. To koniec świata. - powiedziała unosząc ręce w górę. Jedna z dłoni była zabandażowana. - Czeka nas mnóstwo cierpienia,wylanych łez, oraz...
    - Dziękuję, Karolino. A teraz: naukowcy z NASA odkryli dziwny rodzaj promieniowania pochodzący z planety Wenus...
    - No i mówiłem!? Mówiłem!? - Net wyłączył telewizor - Samolotożerna chmura. A co jeśli jest jeszcze człowiekożerna!?
    - Znalazłbyś wspólny język z tą reporterką - uśmiechnęła się Nika.
    - Okropne babsko -przyznał Felix. - Chyba już Ilona Bogucka była lepsza.
    - Co nie zmienia faktu - dodał Net, - że samoloty zniknęły.
    Cała trójka popatrzyła na siebie.
    - Chyba znów to robimy - odezwała się Nika.
    - Angażujemy się w coś, co nas nie dotyczy. - przyznał Felix. - Interesuje nas coś, co powinno interesować naukowców i ekspertów.
    Rozległ się dzwonek do bramy. Golem-Golem wyjechał z sąsiedniego pokoju.
    - Otworzę. - Powiedział robot.
    - OK. - odparł Felix, zdając sobie jednak szybko sprawę, że popełnia błąd. - Nie! Stój, jesteś przecież robotem. Ktoś może się przestraszyć.
    Golem-Golem popatrzył na Felixa, ale skinął głową i wjechał z powrotem do pokoju.
    - Trochę nieczule to zabrzmiało - zauważyła Nika.
    - Ludzie nie interesują się robotyką - odparł Felix, otwierając pilotem drzwi od bramy. - gdybyśmy się nie znali a przyszłabyś do mnie pierwszy raz i drzwi otworzyłby olbrzymi robot, co byś pomyślała?
    - Że zaraz mnie zabije, albo że postradałam zmysły - przyznała dziewczyna.
    - Właśnie. Ludzi nie interesuje kim ktoś jest, lecz czym. Nie interesuje ich wnętrze, tylko powierzchnia. Także w przypadku robotów
    - Stary - odezwał się Net - rozumiem, że nagle odnalazłeś w sobie pasję do filozofii, choć nie wiem, jakim cudem, ale ktoś dobija ci się do drzwi.
    Felix uśmiechnął się pod nosem i wyciągnął dłoń do klamki.
    - Ciekawe, kto przyszedł - wyjrzał przez wizjer - Osz, ty!
    - Co? - spytali jednocześnie Net i Nika.
    Felix nie odpowiedział, tylko otworzył drzwi.
    - Dobry wieczór, Felixie - przywitał się Alexander Herman - Czy zastałem twojego ojca?
    - T-tak... - wybąkał zaskoczony Felix - TATO!!!
    Dyrektor przywitał się z Netem i Niką, ale miny nie miał za wesołej. Piotr Polon wyszedł ze swojego pokoju i stanął zdziwiony.
    - Panie Dyrektorze! Coś się stało?
    Herman bawił się nerwowo dłońmi.
    - Obawiam się, że tak.
    - Co takiego?
    Dyrektor odetchnął głęboko, spojrzał mężczyźnie w oczy i odezwał się smutnym, niemal żałobnym głosem.
    - Minister Andżelika Osmoza kazała mi w trybie natychmiastowym zwolnić ciebie i Marka Bieleckiego.
    Ostatnio edytowane przez T-rex ; 05-09-14 o 17:06

  2. #2
    Zainspirowany FNiN Awatar Złoty Jeż
    Dołączył
    Apr 2012
    Płeć
    Wiek
    19
    Posty
    89

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    Jej! Już nie mogłam się doczekać . Opowiadania wychodzą Ci coraz lepsze, boję się, jakie będzie następne .
    Ostatnio edytowane przez Mortenka ; 06-09-14 o 21:05

  3. #3
    Zainspirowany FNiN
    Dołączył
    Dec 2013
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    147

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Złoty Jeż Zobacz posta
    Jej! Już nie mogłam się doczekać . Opowiadania wychodzą Ci coraz lepsze, boję się, jakie będzie następne .
    Dziękuję, dziękuję, cieszę się że Ci się podoba Myślę, że najpóźniej jutro dodam następną część.

  4. #4
    Zainspirowany FNiN
    Dołączył
    Dec 2013
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    147

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    Oto drugi fragment nowego opka. Dość luźny, bo chciałem sprawdzić się w pisaniu wątku szkolnego. Mimo tego pojawia się tu coś co będę chciał wykorzystać w dalszej części opowiadania. No, to miłego czytania!


    II.


    - Witam was, drogie dzieci po wakacjach! Witam nowych i starych uczniów jednakowo mocno, i mam nadzieję, że ten rok szkolny... - tymi słowami rozpoczęło się pierwsze tegoroczne przemówienie dyrektora magistra inżyniera Juliusza Stokrotki. Zdaniem większości uczniów, mało było nudniejszych rzeczy niż przemowy dyrektora. Niestety, sam Stokrotka nie zdawał sobie z tego sprawy, i przez ostatnie dni wakacji przygotowywał sobie kilkunastominutowe przemówienia na każdą z okazji - od rozpoczęcia roku aż po ewentualną sytuację, gdy wykradnięte zostaną wszystkie dzienniki. Sprawa pogarszała się tym bardziej, że obok nauczycieli stała nowa osoba, czyli dyrektor poświęci jeszcze kilka minut na opisanie jej kwalifikacji i sukcesów dydaktycznych. Net ziewnął przeciągle, wcale tego nie ukrywając.
    - Standardowa formułka. Czy nie tymi samymi słowami witał nas na początku zeszłego roku szkolnego i pierwszej klasy? - spytał siedzącego obok Felixa. Chłopak tylko wzruszył ramionami. - Ej? Co jest? Tandeta tej przemowy zamroziła ci mózg, czy jak? - Net dźgnął go palcem w ramię.
    - Myślę... - odezwał się po chwili blondyn - jak to się mogło stać.
    - Mówisz o wyrzuceniu naszych ojców z pracy?
    Felix kiwnął głową.
    - Wytłumaczę ci to: Stara wiedźma jest zła. Żaden eliksir na urodę już nie działa, a o inteligencji kompletnie musi zapomnieć. Musi rozładować stres. Wiedźma długo się zastanawia, aż wreszcie opuszcza swoją jaskinię, idzie do najbardziej tajnego instytutu w kraju, i w ramach zemsty na przypadkowych osobach szantażuje dyrektora, że albo wyrzuci dwóch najlepszych naukowców, albo ona podejmie tam pracę jako recepcjonistka. Przerażony dyrektor zgadza się na jej warunki. Proste i logiczne.
    Chłopcy parsknęli śmiechem. Następnie szybko przestali, bo zauważyli, że wszystkie spojrzenia, łącznie z poirytowanym wzrokiem dyrektora skierowane są na nich.
    - Oj... - stęknął Net.
    - Tak więc, skoro panowie Polon i Bielecki już sobie przypomnieli, gdzie są i ile mają lat, mogę opowiedzieć o wdrażanym w tym roku pilotażowym programie ODS, czyli Okropnie Dobra Szkoła. Chociaż, może niech pan to opowie, panie Grzesiu... - odsunął się o krok, a miejsce przy mikrofonie zajął szczupły, rudy mężczyzna. Uśmiechnął się serdecznie i zaczął:
    - Zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji 528/R/2014 będącego adnotacją do raportu 108/S/2012 mając na względzie normy Europejskie przewidziane w uchwale numer 585-hl-2-k Rady Europy i wszystkich jej nowelizacji, ze szczególnym uwzględnieniem wartości przekazanych na 783 stronie raportu dotyczącego Europejskich Zasad i Norm Bezpiecznego Zachowania Na Przerwach W Pierwszym Semestrze Nowego Roku Szkolnego Na Lata 2014-2015 , w rozdziale 9.13.2.5 zatytułowanym „Gumy do Żucia a higiena nauki”...
    Net z każdym słowem otwierał usta coraz szerzej
    - Ja nie mogę! Skąd oni go wzięli?
    - To slang prawniczy. Tego nie zrozumiesz.
    - Nika! - Net niemal odskoczył w bok - Weź nie strasz człowieka! Myślałem, że powiedziałaś, że musisz coś załatwić i odpuścisz sobie apel dyra?
    - Bo musiałam iść do banku. Niestety, gdy wracałam natknęłam się na tego typa. Spytał, czy nie powinnam być w szkole, a jak powiedziałam, że chodzę do Gimnazjum numer 13 zaczął się na mnie wydzierać, że łamię punkty 8.4 i 12.5.1 Europejskich Zasad Bezpiecznych Ucieczek ze Szkoły. Zabrał mnie ze sobą i tu przywiózł. Po drodze pouczył mnie, że nacisk pasa na ciało pasażera zgodnie z Konwencją o Etycznej Jeździe Samochodem nie może być większy niż... ileśtam, by nie sprawić mu bólu, prawidłowo ubrane martensy nie mogą uciskać na całej powierzchni stopy, a gdyby nie to, że jest rozpoczęcie roku, zawiózł by mnie do domu bym wzięła inną spódniczkę, bo ta jest o 8,3 centymetry za krótka.
    Chłopcy popatrzyli na nią z niedowierzaniem.
    - Czy są jakieś pytania? - zapytał pan Grześ
    Jakiś chłopiec z drugiej klasy podniósł rękę.
    - Kiedy będziemy w telewizji?
    - Jakiej telewizji?
    - To... to nie jest ukryta kamera?
    *****
    - Dzień dobry! - przywitała ich pani Jolanta Chaber, ich wychowawczyni - Chociaż nie wiem, czy taki dobry... - za kobietą weszło dwóch mężczyzn, trzymając dwa olbrzymie pudła.
    - Psze pani! - Zaczęła Klaudia - dlaczego przemówienie Stokro... pana dyrektora było nudniejsze, niż zwykle?
    - Klaudia! - skarciła ją wychowawczyni, lekko się jednak uśmiechając - Nie możesz tak mówić! Pan dyrektor bardzo się stara, żeby przygotować jak najlepsze przemówienia. Wiem, bo w ostatnie dni wakacji odbieram mnóstwo telefonów z pytaniami o pisownię co trudniejszych wyrazów. - Cała klasa parsknęła śmiechem.
    Dwóch mężczyzn postawiło pudła na pierwszej ławce. Pani Jola podeszła do nich i otworzyła je. Westchnęła.
    - Teraz trochę mniej przyjemna część. Jak wiecie, lub nie, nasza szkoła jako pierwsza w kraju rozpoczyna program ODS... Pan Grzegorz którego poznaliście na apelu chce, jak sam stwierdził, wtłoczyć w was wiedzę dotyczącą waszych praw i obowiązków. Dlatego każdy z was dostanie teraz dwie książki. - Sięgnęła do każdego z pudeł i wyciągnęła z nich dwa opasłe tomiszcza, "Podstawowe Prawa Ucznia Odpowiedzialnego i Inteligentnego - wydanie polskie" i €"Podstawowe Obowiązki Ucznia Odpowiedzialnego i Inteligentnego - wydanie polskie"
    - Książki!? - wykrzyknął Gerald - Mają po kilkaset stron!
    - Nie martw się, złamasie - powiedział pocieszająco Net - To nic, że nie umiesz czytać. Rodzice poczytają ci je na dobranoc.
    Pani Jola spojrzała na Neta, jakby zastanawiała się, czy na niego nakrzyczeć, czy się roześmiać. Gerald spojrzał na niego z nienawiścią, po czym dodał:
    - Rodzice nie czytają mi na dobranoc już prawie rok. - Powiedział to dość cicho, więc nikt tego nie usłyszał. W sumie, to raczej dobrze dla niego.
    Każdy odebrał już swoje tomy, i co niektórzy zaczęli je przeglądać.
    - Co to jest!? - wykrzyknąl Oskar - 4.2.12 "Uczeń nie może udać się na wagary bez pozwolenia nauczyciela przedmiotu, z którego chce uciec", 4.2.13 "€žuczeń na wagarach co godzinę musi informować szkołę gdzie jest i co się z nim dzieje" 4.2.14 "uczeń chcący udać się na wagary całodniowe, musi wystąpić o odpowiedni wniosek w sekretariacie szkoły."
    - 6.5.19 - dodał Net - "Uczeń nie może ślizgać się na szkolnych korytarzach, chyba że przyczepność jego buta do powierzchni jest odwrotnie proporcjonalna do stopnia ślizgu i kąta nachylenia powierzchni podłogi (w przypadku, gdy kąt nachylenia jest większy niż 1,5 % ślizganie jest kategorycznie zabronione.) (patrz też 2.5.3 Dozwolone rodzaje obuwia, 5.1.3 Nierówność w podłodze a bezpieczeństwo ucznia, 8.2.1.6 Dozwolone nachylenia kątów powierzchni podłogi w stosunku do masy ciała i wzrostu ucznia.)" - Zamknął książkę - To jest chore! To ma być TROCHĘ mniej przyjemna część?
    -Niestety tak. - Pani Jola oparła się o biurko - Pan Grzegorz zostanie waszym nauczycielem Wiedzy o Społeczeństwie. Już zapowiedział, że na każdej lekcji będzie was pytał z określonej części książki. Chce przerobić obydwie do końca semestru, a w drugim przedstawić wam Europejskie Normy Zachowania w Miejscach Publicznych i Niepublicznych.
    Net walnął głową w blat stolika.
    - Ała. - poskarżył się, podnosząc ją - Co jeszcze?
    - Jeszcze część praktyczna. W przeciągu kilku dni powoła z wybranych uczniów Straż Szkolną, która będzie pilnowała by każdy pilnował poznanych zasad. Za każde ich złamanie będą odejmowane punkty, a za przekroczenie 250, uczeń zostanie surowo ukarany.- nauczycielka westchnęła - No, to jak wakacje?

    *****

    Konstancja Konstantynopolska nie zaszczycając żadnego z uczniów choćby spojrzeniem weszła do klasy i usiadła przy biurku. Zaczęła zajmować się papierkami
    - Podobno jest wychowawczynią pierwszej a. Biedne dzieciaki - szepnął Net do przyjaciół. Ci pokiwali zgodnie głowami. Tymczasem Konstancja przestała grzebać w papierach i po raz pierwszy w nowym roku szkolnym zaszczyciła uczniów spojrzeniem.
    - Wyjmijcie kartki. Sprawdzian.
    - CO!? - wrzasnął Net, niemal zrywając się z krzesła. - To pierwsza lekcja! Nie może pani!
    - Zgodnie z punktem 5.9.34 znanej wam zapewne książki, "€žNauczyciel ma prawo przeprowadzić sprawdzian w dowolnym momencie, by sprawdzić wiedzę uczniów z dowolnego okresu nauki" - nauczycielka spojrzała na chłopaka groźnie - A ja chcę zrobić sprawdzian teraz, i sprawdzić, czy wysiłek jaki włożyłam we wlanie wiedzy do waszych głów przez ostatnie dwa lata nie poszedł na marne przez ostatnie dwa miesiące, i kto z was szanuje moją pracę i to, co dla was zrobiłam.
    - To nie w porządku! - Net nie dawał za wygraną - Wakacje nie są od tego, żeby uczyć się bezużytecznej wiedzy o języku urzędowym Suazi czy składzie rządu Tanzanii! - Klasa spojrzała na chłopaka z przerażeniem, a Konstancja pozieleniała. Jej oczy zwęziły się niebezpiecznie.
    - Nie doceniasz mojego przedmiotu, Bielecki! - warknęła, niemal nie otwierając ust. - Jak myślisz, gdzie zajdziesz w życiu bez tak podstawowej wiedzy!? Co innego, gdybym pytała o stratygrafię płyt tektonicznych na terenie Azji. Ale nie, daję wam najprostsze zadania, jakie można sobie wyobrazić. Jak śmiesz twierdzić, że mój przedmiot jest bezużyteczny!?
    - To nie przedmiot jest bezużyteczny, tylko pani jest slabą nauczycielką - palnął Net, zanim zdążył się powstrzymać. Czas jakby się zatrzymał - wszyscy zamarli w połowie wykonywanych czynności, nawet komar, który miał chyba zamiar zaatakować Aurelię zamarł w powietrzu, oczekując na rozwój wypadków. Felix zamknął oczy i czekał na eksplozję furii nauczycielki.
    - Ja bym mu wpisał uwagę, psze pani - odezwał się pierwszy Gerald.
    - Nie, nie. - Konstancja ściągnęła okulary i potarła oczy. Odezwała się niezwykle spokojnie. - Bielecki, otrzymujesz 25 punktów karnych za obrazę nauczyciela i podważanie jego kompetencji. Do tego masz pałę ze sprawdzianu. Siadaj, do końca lekcji masz wolne. Cała reszta - wyjmować kartki. Zapisywać : pytanie pierwsze - podaj gęstość zaludnienia i liczbę mieszkańcow 10 największych miast Japonii...

    ******

    Kolejną lekcją były zajęcia plastyczne z Zuzanną Zdrój. Nauczycielka przeszła samą siebie - weszła do klasy z przyklejonymi styropianowymi skrzydłami i aureolą na głową. Obracając się dookoła własnej osi, minęła osłupiałych uczniów, dotarła przed tablicę, gdzie stanęła i rozłożyła ramiona, uśmiechając się szeroko.
    - Wesołych Świąt, moi kochani!
    Wszyscy spojrzeli na siebie w zaskoczeniu.
    - Jest wrzesień - powiedział powoli Felix.
    - Tak?- Uśmiech na twarzy nauczycielki na chwilę miejsca całkowitemu zdziwieniu. Zmarszczyła brwi, lecz po chwili znów się rozpromieniła - Czas jest pojęciem względnym, moi drodzy. Prawdziwa istota istnienia istnieje w emocjach i przeżyciach wewnętrznych. Zresztą, na całym świecie ludzie kiedy indziej obchodzą święta Bożego Narodzenia, prawda?
    - Yyy, nie - odezwał się Net - jestem prawie pewny, że wszędzie obchodzi się je w grudniu.
    Felix i Nika uśmiechnęli się.
    - Och, zostawmy to! - Nauczycielka sięgnęła do szuflady i wyciągnęła z niej kartki bloku rysunkowego. Rozdała każdemu po jednej, po czym stanęła w takiej samej pozycji, jak na początku lekcji. Odetchnęła głęboko i powiedziała - Przelejcie sens istnienia na papier.
    - Słucham? - spytał Net.
    - Wypróźnij się z emocji, mój mały przyjacielu - kobieta nachyliła się nad nim, rozporomieniona.
    - Dobra... mam olbrzymią nadzieję, że chodziło o opróżnienie się... - mruknął chłopak, poprawiając okulary. - Przelać emocje na papier... no dobra... no to... - mruczał coś co chwilę. Nika również zabrała się do pracy. Jedynie Felix nie miał pojęcia co narysować. Początkowo chciał narysować futurystyczny koncept modelu Ferrari, lecz przypomniał sobie, jak nauczycielka zareagowała na jego poprzednie narysowanie samochodu. Zerknął więc na kartkę przyjaciela, szukając pomysłu, i zaniemówił z wrażenia. Rysunek Neta przedstawiał walec drogowy, jadący wprost na trzy postacie.
    - Fajne, co? - chłopak zauważył wzrok przyjaciela - To Eftep, Konstantynopolska i Gerald.
    - O, MÓJ BOŻE! - rozległ się wrzask nad nimi, aż chłopcy się skulili. Net spojrzał na nauczycielkę.
    - Yyy... to jest... to jest...
    - Nic nie mów, chłopcze.- Nauczycielka wpatrywała się przez chwilę w dzieło Neta, a następnie objęła go mocno - To takie piękne... - chlipiała na ramieniu zaskoczonego Neta - Obraz poświęcony ludziom zabitym przez bezduszny, technologiczny styl życia świata, rozjechanym przez maszyny drogowe... Biedaku, ileż smutku musi tkwić w twej duszy! Dam ci... - otarła łzy rękawem - dam ci pięćdziesiąt pięć. Co ty na to?
    - Serio? Nie, no spoko - uśmiechnął się chłopiec - chociaż w sumie... może dałoby się jakoś naciągnąć na 66? To bardzo pomoże mojej duszy - Net spojrzał na nauczycielkę.
    - Skoro tak, to... Wiem! Skoro tak, dam ci 111! Co ty na to?
    - Nie trzeba! - zaprzeczył szybko - Moja dusza nie wytrzyma takiego naporu dobra za jednym zamachem.
    Nauczycielka uśmiechnęła się i wpisała chłopakowi dwie szóstki. Net uśmiechnął się do niej, a Felix i Nika niemal płakali ze śmiechu na sąsiednich miejscach. W tej chwili zadzwonił dzwonek, i wszyscy zaczęli zbierać się do wyjścia.
    - Aa, Norbert! - Zawołała jeszcze Zuzanna do Neta - Chodź, podpiszesz się na obrazie. Wywieszę go w gablocie w pokoju nauczycielskim! - oznajmiła z radością

    *****

    Wreszcie nadszedł czas na ostatnią tego dnia, lekcję Wos-u. Poprzednio przedmiotu tego nauczała ich wychowawczyni, lecz teraz, kiedy pojawił się nowy nauczyciel, nie wiadomo było, czego oczekiwać. Bezpośrednio po dzwonku mężczyzna otworzył drzwi i zaprosił ich do klasy. Podeszli do swoich ławek.
    - Zanim usiądziecie - powiedział nauczyciel - sprawdźcie czy krzesła nie kiwają się na nierównej podłodze.
    Wszyscy sprawdzili, i na szczęście, żadne krzesło się nie kiwało.
    - Wyjmijcie książki. Pamiętajcie proszę, że zalecana odległość między kolegami w ławkach to 20 centymetrów. Im dalej od siebie usiądziecie, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że któreś z was zarazi drugiego jakąś chorobą.
    - Nikt z nas nie wygląda na chorego -zauważyła Nika.
    - I lepiej, żeby tak zostało... Zaraz, to tobie uratowałem dzisiaj życie, prawda?
    Dziewczyna spojrzała na niego zdziwiona.
    - Słucham?
    - Złamałaś kilkanaście punktów kilku różnych konwencji. To mogło się dla ciebie skończyć tragicznie.
    Wszyscy popatrzyli po sobie.
    - Dobrze, czy wszyscy przejrzeliście książki, które otrzymaliście? Znakomicie - stwierdził, nie czekając aż ktokolwiek coś odpowie - a zatem przejdźmy do omawiania pierwszych dwóch punktów. Otwórzcie książki. Otworzone? Znakomicie. Panno... Szyma, proszę przeczytać pierwsze dwa punkty z książki o obowiązkach.
    Klaudia spojrzała na nauczyciela z przerażoną miną, lecz niestety, nic nie wskazywało , by ten żartował. Przełknęła więc ślinę i ostrożnie, krzywiąc się, otworzyła książkę dwoma palcami. Wytrzeszczyła oczy.
    - Ale to przecież... całe dziewięć linjek tekstu!
    - Zgadza się. Jakiś problem?
    - Yyyyyyyyyy...
    - Znakomicie. Więc czytaj, proszę.
    - Ekhm..."€Wstęp. 1.1 Defice...Defico...Deficyt intelu... Intelektualny i Kulturalny dzisiejszej organo...organy... orga-cośtam młodzieżowej w kwestoo... kwestii szko-o-oły jest zaskakująco..." -wytrzeszczyła oczy - Nie umiem! - założyła ramię na ramię.
    - Czytać nie umiesz!? - zdenerwował się nauczyciel.
    - Nie!
    - Dobrze więc, więc ja będę czytał. Ale przeczytam cały rozdział. Wy róbcie notatki. Pod koniec lekcji zbiorę zeszyty i ocenię najlepsze z nich.
    Przez resztę lekcji słychać było jedynie monotonny głos nauczyciela i skrobanie długopisów o papier.
    Ostatnio edytowane przez T-rex ; 08-09-14 o 16:35

  5. #5
    Zaciekawiony FNiN
    Dołączył
    Jul 2014
    Płeć
    Posty
    15

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    Świetne opowiadanie!

  6. #6
    Zainspirowany FNiN Awatar Złoty Jeż
    Dołączył
    Apr 2012
    Płeć
    Wiek
    19
    Posty
    89

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    Jeju, dawno się tak nie uśmiałam dalej, dalej, dalej!

  7. #7
    Zainspirowany FNiN
    Dołączył
    Dec 2013
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    147

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    III

    Był sobotni wieczór, i przyjaciele jak zwykle zebrali się u Felixa, by obejrzeć film. Nika rozsypała chipsy do trzech miseczek, a Net z Felixem podłączali nowy, kupiony przez blondyna niedawno odtwarzacz. Drzwi otworzyły się, i do domu weszła pani Polon.
    - Cześć! - Przywitała się - Co oglądacie?
    - Klasykę niezależnego horroru, proszę pani - odparł Net, wychylając się. - Film "Ludzka Stonoga"€.
    - Co!? - spytali jednocześnie Felix i Nika, spoglądając zdziwieni na przyjaciela.
    - Miałeś wypożyczyć "€žGrawitację"€! - Przypomniał Felix
    - Nieprawda! Mówił, że wypożyczy "€žLot nad Kukułczym Gniazdem!"€ - odparła Nika. Spojrzeli zdziwieni na siebie, a następnie przenieśli wzrok na Neta, który z założonymi za sobą rękami uśmiechał się niewinnie.
    - Widzicie? - powiedział - Nie możecie się dogadać nawet w takiej drobnej sprawie. Poświęciłem się więc i uznałem, że ja muszę wybrać film.
    Felix machnął ręką i sięgnął po pilota.
    - Idę porozmawiać z tatą... Wciąż nie mogę się przyzwyczaić, że jest w domu cały dzień - pożegnała się kobieta.
    - A co tam u twojej mamy, Net? - spytała Nika
    - Dostała kolejnego ataku nadopiekuńczości i nie chce wyjść bez bratosiostry nawet do toalety. - odparł chłopak, rozczochrując sobie włosy.
    - Trudno się dziwić, po tym co się stało w samolocie. - zauważyła Nika. Cała trójka spojrzała na siebie i ryknęła śmiechem, przypominając sobie, jak pani Bielecka po uświadomieniu sobie, że zapomniała zabrać z Egiptu bliźniaków rzuciła się do kabiny pilotów potrącając pasażerów i przewracając stewardessę i nieomal zepchnęła pierwszego pilota z fotela, próbując przejąć stery i zawrócić.
    - Na szczęście wszystko się dobrze skończyło - powiedział Net - chociaż chciałbym zobaczyć mina tego faceta z obsługi lotniska, gdy pytał o jaki zgubiony bagaż chodzi, a dowiedział się że o dwójkę dzieciaków...
    Net włożył płytę do napędu, a Felix włączył telewizor.
    - Eee, kanał informacyjny... przełącz na odtwarzacz. - rzucił Net.
    - Czekaj! - powiedziała Nika.
    - Ministerstwo spraw zagranicznych Rosji grozi poważnymi konsekwencjami, jeśli nasz rząd nie wytłumaczy zaistniałej sytuacji i nie odnajdzie zaginionych rosyjskich samolotów - ciągnął Romuald Świeży - Tymczasem około 16:30 nad Częstochową doszło do zaginięcia polskiego samolotu z ponad 60 osobami na pokładzie. Według świadków, samolot, podobnie jak poprzednio, wleciał w chmurę , ale już nie wyleciał. Zniknął też z radarów i zerwała się z nim łączność. Jak twierdzi jeden z operatorów radaru, kilkanaście sekund przed tym wydarzeniem doszło też do zakłóceń ich pracy. Świadkowie opisują, że chmura pojawiła się nagle, i... Chwileczkę, proszę państwa... Mamy informacje, że również w Gdańsku doszło przed chwilą do zaginięcia samolotu. Jeżeli się ona potwierdzi, będzie to oznaczać, że mamy do czynienia z co najmniej dwoma osobnymi chmurami. O zabranie głosu poproszę teraz eksperta meteorologii..
    Przyjaciele popatrzyli na siebie. Net przełknął ślinę.
    - Nie wiem jak wy, ale ja poważnie zaczynam się bać - mruknął.
    - Cokolwiek to jest, działa chyba tylko na samoloty - odparł blondyn.
    - Chyba!? - wrzasnął jego przyjaciel - Dzięki, że umiesz pocieszyć, stary! A jak to jest teraz gdzieś nad nami!? - otworzył szerzej oczy, uświadamiając sobie co przed chwilą powiedział i podbiegł do okna. - Uff, czyste niebo... O NIE! - wrzasnął, pokazując na coś - TO jest już na horyzoncie! -Felix i Nika podeszli do niego. Nad nocną panoramą Warszawy unosiła się pojedyńcza chmura.
    - To nie ta - uspokoiła go dziewczyna - Tamta była inna
    - Skąd wiesz? - chłopak popatrzył na nią podejrzliwie
    - Ta jest mniejsza, i gołym okiem widać, że innego rodzaju. - Wyręczył Nikę Felix
    - Ale... jeżeli są dwie...
    - Uwierz, że to nie jest groźna chmura - Nika uśmiechnęła się do niego - Czułabym to.
    - Na pewno?
    - Tak było ostatnim razem. Zresztą, zdaje się, że na razie w niebezpieczeństwie są tylko samoloty.
    - Na razie... - Net popatrzył na nią z niepokojem - Nie no, już się uspokajam. To chyba przez te... no wiecie... przez te nasze przygody. Niedługo zacznę się bać własnego cienia... - podeszli do kanapy i usiedli. Net, oczywiście zajął miejsce między Niką a Felixem. Na wszelki wypadek.
    - No, to czas na horror.

    ******

    Andżelika Osmoza czekała, aż winda dojedzie na 50. piętro. Wreszcie drzwi cicho się otworzyły, i weszła do spowitego w gęstej ciemności pomieszczenia.
    Siedział w tym samym miejscu, gdzie zwykle. Odniosła wrażenie, że nigdy się od niego nie rusza. Chociaż z trudem dostrzegała zarys jego postaci, czuła na sobie ciężkie spojrzenie. Wreszcie dotarła do miejsca gdzie mała lampka stojąca na biurku dawała choć trochę światła. Odsunęła krzesło i usiadła naprzeciw. Wyciągnęła papierosa, a on bez słowa wyciągnął w jej stronę rękę z zapalniczką. Chwilę siedzieli w milczeniu.
    - I jak? -spytał wreszcie.
    - Herman próbował protestować, ale odpuścił - stwierdziła, wypuszczając kłęby dymu.
    - Czyli?
    - Polon i Bielecki nie będą więcej stanowili problemu.
    Wyciągnął się wygodnie w fotelu i wydawało się, że na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu.
    - Nie muszę ci uświadamiać, jak to dobrze że udało się ich pozbyć z Instytutu szczególnie teraz, gdy... a, właśnie... jak tam DRUGA część naszego planu?- zapytał znacząco.
    - Nie wystąpił żaden kłopot, jak dotąd.
    W okna na najwyższym piętrze wieżowca uderzyły pierwsze, nieśmiałe krople deszczu.

    *****

    Przyjaciele przed pierwszą poniedziałkową lekcją udali się jeszcze do swojej kwatery głównej na strychu szkoły. Zajęli swoje miejsca, a Net wyjął laptopa.
    - Zgadnijcie, kto ma być przewodniczącym straży szkolnej - powiedziała ponuro Nika. Przyjaciele spojrzeli na nią pytająco, więc dodała - Marcel.
    - Co!? - zdziwił się Felix - Przecież to on zawsze był jednym z najgorszych uczniów tej szkoły! Na pewno będzie chciał wykorzystać jakoś swoje stanowisko. Od kogo to wiesz?
    - Niestety, z tgablotki informacyjnej.
    - Czyli nie ma nadziei - podsumował Net klikając zawzięcie myszką. - Jak ten... Grzebciu mógł go wybrać?
    - Jest tu nowy - stwierdziła Nika. - pewnie nie wie o wyskokach Marcela.
    - Ale dyrektor powinien był mu to jakoś... ja wiem... uświadomić. - Felix wjechał głębiej w fotel. - Co mamy dziś w planie? - spytał, patrząc na Neta.
    - Chemia, matma, geografia, plastyka, polski, w-f, wos- wyliczył chłopak
    - Chodźmy - blondyn wstał - Probówka nie uznaje spóźnień.
    - Za sekundę, sprawdzę tylko maila...
    Nika otworzyła plecak i zaczęła przeglądać jego zawartość.
    - Dziewczyno! Czytasz to? - Net rzucił okiem na „Podstawowe Obowiązki Ucznia Rozsądnego i Inteligentnego - Wersję Polskąâ€. Po kilkunastu stronach książka była zasnaczona zakładką.
    - Muszę mieć wysoką średnią, żeby nadal dostawać stypendium - przypomniała dziewczyna - Kiedy WoS-u uczyła pani Jola, zazwyczaj miałam piątki. Ale jeżeli ten nauczyciel rzeczywiście ma takie wymagania, uznałam, że lepiej zacząć wziąć się poważnie do nauki.
    - Lepiej byłoby wziąć się za bunt i dać mu popalić na lekcjach. - Odparł Net. Nagle przestał klawiszować. Laptop zsunął mu się kilka centymetrów po kolanach. - Nie... - wyszeptał powoli.
    - Co jest? - zaniepokoił się Felix. Net jednak nie odpowiedział, tylko patrzył na ekran komputera, a na jego twarzy malowało się przerażenie i zaskoczenie.
    - Nie... - powtórzył głośniej - Nie! - chłopak odstawił komputer na stolik, chwycił za plecak i bez słowa wyszedł z ich kwatery głównej.
    - Net, laptop! - Krzyknęła za nim dziewczyna. Net już jednak nie wrócił.
    Felix i Nika spojrzeli na siebie, a następnie przenieśli wzrok na otwarty laptop. Znów odwrócili się, by na siebie popatrzeć, nie wiedząc, co robić. Czytanie czyjegoś prywatnego listu to draństwo, ale z drugiej strony oboje niepokoili się o przyjaciela. Nagle z głośników komputera dobiegł ich znajomy głos.
    - Hmmm... - mruknął Manfred.
    - Manfred! - ucieszył się Felix - Eee... wiesz, co się stało z Netem?
    - Mam chyba pewną hipotezę na ten temat - odparł dziwnie program.
    - Co takiego? Coś w sprawie tego listu?
    - Taaak. Zdecydowanie tak. Chodźcie, zobaczcie sami.
    - Możemy? - spytała Nika - To w końcu jego prywatna sprawa.
    - Nie aż tak prywatna. W końcu i tak się dowiecie... zresztą, może zostawił laptopa specjalnie.
    Felix i Nika nachylili się nad ekranem, by przeczytać wiadomość. Brzmiała ona następująco:

    H3J N3T!!!!1111
    Co TaM U Cb? TaG sĘ PomyŚlałEm, Że BYM do CB wpaduł na kILkA dnI? MieSzkAMy w TYM sAmYM citi, c'nie? Wgl mOGlibyŚmy oDNO(lol)wić znajOMOŚć :p PamIEnTaŻ PodStAwÓwKĘ? Stenskniuem SIE za TB KuzynQ !!! bĘdę we wtor.!!!.


    POZDROOOO!
    Nadawca: PRO-TadeusH-LoL

    Felix i Nika popatrzyli na siebie.
    - Pro-Tadeush? - spytał Felix. - Pro-Tadeusz... pamiętasz... Net nie chciał powiedzieć, kim jest Tadek z Pragi.
    - Myślisz...?
    Oboje równocześnie ryknęli śmiechem. Przerwał im jednak dzwonek na pierwszą lekcję. Pospiesznie spakowali wszystkie rzeczy, wzięli laptopa i zbiegli do sali chemicznej. Net siedział w ostatnim rzędzie, założywszy ramię na ramię i unikając ich wzroku. Na szczęście Probówki jeszcze nie było. Nika usiadła obok Neta i zrobiło się jej go szkoda, więc objęła chłopaka ramieniem. Nie mogła się jednak też powstrzymać od śmiechu, więc niechcący zachichotała Netowi prosto do ucha.
    - Co to za śmiechy? - probówka weszła do klasy - Proszę wyjąć podręczniki. Dziś zajmiemy się alkenami...

    *****

    Nika dotarła do swojego póltora pokojowego mieszkanka. Otworzyła drzwi i weszła do środka. Położyła plecak na stole i wyciągnęła książki. Postanowiła włączyć komputer i odrobić lekcje, by wieczorem, gdy już będzie zmęczona, mieć czas wolny. I tak musiała się wziąć do nauki - jak dotąd w tym roku dostała w szkole jedynie dwie czwórki, piątkę i trójkę. Potrzebowała zdecydowanie lepszych ocen, by utrzymać średnią. Czekając, aż system się w pełni uruchomi, postanowiła zrobić sobie jeszcze herbatę. Wreszcie dotarła z powrotem przed komputer. Ledwo usiadła, rozległ się sygnał przychodzącego połączenia Net.com Dziewczyna trzymała już palec nad klawiszem myszki by zaakceptować połączenie, gdy odezwał się Manfred.
    - Nie odbieraj tego!
    - Dlaczego? - Szczerze się zdziwiła.
    - To nie dzwoni ani Felix, ani Net, ani tym bardziej ja.
    - Co!? Przecież tylko nasza czwórka miała mieć dostęp do Net.comu!
    - To właśnie jest najdziwniejsze... No, prawie.
    - A niby co jest najdziwniejsze?
    - To, że nie mogę zlokalizować adresu sieciowego komputera, z którego jest ono wykonywane.
    - Czyli... nie dzwoni nikt?
    - Nie... bardziej...
    - Połączenie znikąd? - dziewczyna była już naprawdę przestraszona.
    - Jeśli cię to uspokoi, to bardziej... zewsząd. To połączenie zdaje się być wykonywane z kilku zmieniających się miejsc. Kilka sekund temu komputer zdawał się być w Warszawie, następnie we Wrocławiu, teraz... Szczecin. Nie odbieraj!
    W tej samej chwili jednak ostrzeżenie o połączeniu zniknęło, a Net.Com jak gdyby nigdy nic sam się zamknął. Nice przeszedł dreszcz po plecach. Zamknęła komputer i spróbowała skupić się na rozwiązywaniu zadań. Bezskutecznie. Westchnęła i zapatrzyła się w powoli sunącą za oknem ciemną chmurę.
    Ostatnio edytowane przez T-rex ; 10-09-14 o 15:36

  8. #8
    Zainspirowany FNiN Awatar Złoty Jeż
    Dołączył
    Apr 2012
    Płeć
    Wiek
    19
    Posty
    89

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    Jest! Miałam właśnie zacząć marudzić o nowy frag jak zwykle świetny! Więcej, więcej, więcej!!!

  9. #9
    Zaciekawiony FNiN
    Dołączył
    Jul 2014
    Płeć
    Posty
    15

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    Super nie mogę się doczekać kolejnej części

  10. #10
    Zainspirowany FNiN
    Dołączył
    Dec 2013
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    147

    Domyślnie Odp: Felix, Net i Nika : Projekt GROM

    IV.


    -Wykluczone!- Net uniósł rękę w obronnym geście. Przyjaciele stali, czekając wciąż na Felixa, w swoim stałym miejscu przy oknie. - Nie ma możliwości, by ktoś włamał się do systemu Net.com
    - Więc co to niby było?
    Chłopak zastanowił się.
    - Może odebrałaś jakieś, ja wiem... zakłócenia satelitarne?
    - I Manfred by ich nie rozpoznał?
    Do Neta i Niki doszedł wreszcie Felix z telefonem w ręku, uśmiechając się dziwnie.
    - Stary, mam taką prośbę do ciebie - zwrócił się do niego brunet.
    - No?
    - Moglibyśmy sobotni wieczór filmowy przenieść na dzisiaj?A najlepiej w ogóle na wszystkie dni do końca tygodnia?
    - Nie da się zrobić. - blondyn uśmiechnął się jeszcze szerzej. - Idę z Laurą do kina.
    - No pięknie... a ty, mała?
    - Oj, Net - Nika uśmiechnęła się do niego - Nie będzie tak źle. Tadek przyjedzie, spędzicie kilka dni razem i wyjedzie.
    - Nie będzie tak źle!? Ten dzieciak to nieokrzesany dzikus, troglodyta i... jeszcze wiele nieprzyjemnych rzeczy. W podstawówce zwalił tablicę w sali od niemieckiego. Oczywiście było, że to moja wina, bo nauczyciele uważali, że jesteśmy najlepszymi kumplami i mam na niego zły wpływ. Jak przychodziło co do czego, okazywał się spokojny, grzecznym chłopakiem. Boję się, co zrobi teraz...
    - Dasz radę - Felix klepnął go w ramię.
    - EJ! TY! - rozległ się donośny głos na korytarzu. Wszyscy rozejrzeli się z niepokojem. - Ty! Z batonikiem! - Drugoklasista mający w ręku batonik, który zamierzał właśnie otworzyć, zatrzymał się w połowie czynności. Spojrzał w kierunku, z którego dobiegał głos.
    - Kupiłeś ten batonik nielegalnie! Oddawaj go. - odezwał się Marcel, wychodząc z tłumu. Za nim szła jego dziewczyna, Olena.
    - Zapłaciłem za niego - zauważył cicho chłopak.
    - Podskakujesz? A w mordę chcesz? - zapytał Marcel, podchodząc do niego.
    Chłopiec westchnął, spojrzał na batonik w swojej ręce, ale podał go drygasowi. Ten odwinął papierek, i bezceremonialnie wepchnął sobie całego batona do ust. Chwilę przeżuwał, z wyrazem błogości na twarzy.
    - I żeby mi to było ostatni raz, bo nie będę taki miły! - powiedział wreszcie, grożąc chłopcu palcem. Olena zaśmiała się głośno i uczepiła ramienia swojego chłopaka. Razem odeszli. Trójka przyjaciół patrzyła niechętnie na ich oddalające się postacie. Nika podeszła do stojącego samotnie chłopca.
    - Jak się nazywasz?
    - Michał. - odparł cicho.
    - W porządku - uśmiechnęła się do niego ciepło. - Ja jestem Nika. Jeżeli Marcel będzie cię zaczepiał, możesz mi powiedzieć.
    Michał uniósł wzrok, zaskoczony, i odwzajemnił uśmiech. Nika zawachała się, i otworzyła plecak. - Proszę, to dla ciebie. - powiedziała, podając mu baton identyczny do takiego, jakiego zabrał mu Marcel. Uśmiechnęła się jeszcze raz, i odeszła do przyjaciół.
    - Dałaś mu batona? - zainteresował się Net.
    - Marcel zabrał mu jego. - dziewczyna wzruszyła ramionami.
    - Ale... a ty?
    - Na szczęście przeczucie podpowiedziało mi, żeby kupić dwa... Chyba nie żałujesz batonika okradzionemu chłopcu!?
    - Nie, co ty! - chłopak zamachał szybko rękoma. - Po prostu... ja też lubię batoniki...
    Dziewczyna uśmiechnęła się i odłamała kawałem, wkładając do ust Netowi. Felixa bardzo zainteresował ruch uliczny za oknem.
    - Powiedziałam mu też, że jak Marcel znów go zaatakuje, może na nas liczyć.
    Net nieomal udławił się kawałkiem batona.
    - Co ty!?
    - No, co!? Nie możemy pozwolić mu terroryzować uczniów tylko dlatego, że ma większe uprawnienia niż reszta!
    - Ale on ma ze 20 lat! Jak nam przywali, to po tygodniu obudzimy się w szpitalu.
    - Maksymalnie osiemnaście lat. - Odezwał się blondyn - I Nika ma rację. Coś trzeba zrobić. Nie wiem jeszcze jak, ale coś wymyślę.
    - Nie, no, następny... - Net spojrzał na Felixa wściekle. - Czy nie uważasz, że przedwczesna śmierć w mękach trójki piętnastolatków z rąk ludzkiego buldożera będzie ogromym dramatem dla ich rodzin i przyjaciół?... - w tej samej chwili i jemu, i Felixowi odezwały się w kieszeni telefony. Spojrzeli na siebie i równocześnie wyciągneli urządzenia. Nika patrzyła na nich w napięciu.
    - Numer nieznany. - stwierdził blondyn
    - U mnie też... - chłopcy popatrzyli na siebie,a Nika wodziła wzrokiem od jednego do drugiego. Wreszcie Felix wypuścił głośno powietrze, i zanim ktokolwiek zdołał go powstrzymać, odebrał telefon. Do jego uszu dobiegł dźwięk pipczenia jakiejś aparatury i przyciszona rozmowa, prawie jak szept.
    - Halo?
    - zejście.... 150....
    - Słucham?
    - system...
    - Nic nie rozumiem...
    - Ed-en...
    Nagle dźwięki urwały się, a zamiast nich rozległ się szybki, chrapliwy oddech. Przyjaciele przybliżyli się do chłopca. W tej samej chwili z aparatu dobiegł zachrypnięty, zniekształcony głos.
    - Uważajcie... na ... siebie...
    - Halo!? Kto mówi?
    - Stary... znajomy...
    Dziwny pisk i połączenie zostało rozłączone.
    - Ja nie mogę! - Net chwycił się za włosy - Dawna ofiara Marcela zadzwoniła zza grobu...
    Przyjaciele spojrzeli na siebie, ale dalszą rozmowę przerwał im dzwonek. Chwycili więc za plecaki i pobiegli na lekcję geografii. Na schodach wpadli na swojego nauczyciela WoS-u.
    - A gdzie to młodzież się tak spieszy? - ofuknął ich - Nie wiecie, że według nowych zaleceń prędkośc biegu po schodach została ustalona do 8 km/h?
    - Proszę pana! - zaczął Felix - spieszymy się, bo zaczęła się lekcja geografii!
    - Odpowiedzialny i Inteligentny uczeń powinien czekać na nauczyciela przed klasą co najmniej pół minuty przed dzwonkiem. Nikt wam nigdy tego nie wytłumaczył?
    - W zasadzie... nie.
    - Poważnie - mężczyzna wyglądał na zdruzgotanego - w takim razie będę musiał zwiększyć intensywność projektu ODS. Chcecie przecież wyjść na Odpowiedzialnych i Inteligentnych ludzi, prawda? A co to za Odpowiedzialni i Inteligentni ludzie, którzy spóźniają się na spotkanie więcej niż dwie minuty i trzydzieści osiem sekund?
    Przyjaciele spojrzeli na niego
    - Tyle wynosi ustalona w zeszłym roku dopuszczalna norma spóźnienia statystycznie ustalona z uwzględnieniem przedziału wiekowego, wagi, wysokości, rodzaju, długości, szerokości i wysokości obuwia, stopnia sprawności fizycznej w skali od jeden do dziesięciu, czynników i różnic rasowych, chorobowych i demograficznych... wiecie co? Zaraz coś wam dam - otworzył teczkę i wyjął trzy kilkunastostronnicowe zeszyty - proszę. Tu są wszystkie wyszczegółowione dane. Nie dam wam punktów karnych do projektu, ale każde z was za to spóźnienie przygotuje rozprawkę dotyczącą podobieństw i różnic w Statystycznej Długości Spóźnienia w przypadku kombinacji co najmniej 5 różnych cech. Ich wybór pozostawiam wam. - Wcisnął przytłoczonym przyjaciołom zeszyciki? - Podoba wam się taki układ?
    - Właściwie - zaczął po chwili Net - Ja już chyba wolę...
    - Znakomicie. To co, na czwartek przynieście. Aha! Na co najmniej dwie strony papieru kancelaryjnego! Marginesy między 2,34 a 2,45 centymetra, a odstęp pomiędzy linijkami tekstu maksymalnie 0,80 centymetra. Wszystko dokładnie zmierzę, więc radzę się przyłożyć- nauczyciel poszedł, zostawiając przyjaciół z dylematem czy się roześmiać, czy załamać. Net zdecydowanie wybrał drugą opcję.
    W grobowych nastrojach zeszli do klasy, lecz zanim jeszcze dotknęli klamki, wiedzieli, że nie są w najlepszej sytuacji - krzyki Konstancji było słychać aż na korytarzu. Felix zapukał i otworzył drzwi.
    - ...Skoro nikt z was nie zalicza TAKIEGO sprawdzianu... - nauczycielka odwróciła się do drzwi i zmrużyła oczy. - Jeszcze się spóźniacie. Dobrze, proszę wyciągać kartki, piszemy kartkówkę. Podziękujcie kolegom.
    Klasa zawyła z wściekłości. Koledzy spojrzeli niezbyt przyjaźnie na Felixa, Neta i Nikę, którzy poczuli się nagle kilka centymetrów niżsi. Net oberwał długopisem.
    - Ała! No, co jest?...
    - Do ławek. Lambert, podnieś długopis.
    Przyjaciele powlekli się do ławek, odprowadzani ciężkimi spojrzeniami. Pani zapisała na tablicy dwa polecenia i odwróciła się do klasy.
    - Bielecki, schowaj kartkę. Masz jedynkę.
    - Dlaczego? Przecież nic nie robię.
    - Nie zamierzam cię zmuszać do odpowiedzi na tak beznadziejnie skonstruowane i bezsensowne pytania. - Nauczycielka zabrała osłupiałemu chłopakowi kartkę, podarła ją na pół i wrzuciła do kosza. - Reszta, macie dziesięć minut.

    *****

    - NECIOR! Jesteś wreszcie, kuzynku!
    - O, nie...
    Z pokoju Neta wypadł jasnowłosy, dość otyły chłopak w okularach. W kilku susach pokonał kilkanaście metrów i mocno uścisnął chłopaka, tak że ten bał się, czy jego żebra są w całości.
    - Uch... dobra, Tadek... puśc, bo mnie rozgnieciesz...
    Chłopak puścił go, lecz natychmiast walnął z całej siły w głowę
    - Nadal dajesz się złapać!
    - Ta...
    - Stary, trzy lata się nie widzieliśmy!
    - Dałbym wiele za kolejne trzydzieści.
    - Hahaha! - Tadek walnął Neta w plecy tak mocno, że chłopak poleciał na ścianę - Lubię to twoje poczucie humoru! Oj, sorry. - Podał chłopakowi rękę, niby pomagając mu wstać. W rzeczywistości ledwo gdy Net stanął na nogi, objął go z tyłu drugą i pchnął na sąsiednią - Hahaha! No co ty! Jak mogłeś się na to nabrać!? Pamiętasz, w podstawówce bawiliśmy się tak codziennie!
    - Tak, Tadek, doskonale to pamiętam. - warknął Net, rozcierając sobie bolące ramię. Podniósł się z ziemi, odrzucając wyciągniętą rękę kuzyna.
    - Ty, ale fajny masz pokój! Tylko masz taki bałagan na pulpicie w kompie... posprzątałem trochę.
    - CO!?
    - Nie dziękuj...
    Net, zdenerwowany pobiegł do swojego pokoju i stuknął palcem klawisz na klawiaturze. Gdy zobaczył swój pulpit, oniemiał.
    - Tyyy... - odwrócił się do Tadka - Total Commander! Aurora 3d! Stinger! BitComet! Gdzie to wszystko jest!?... Manfred! Manfred!... Manfred!? Tadek, jeżeli usunąłeś Manfreda, to ja cię...
    - w tej chwili jednak na pulpicie uruchomiło się okienko tekstowe Manfreda
    - Nie odezwę się, póki jest tu ten psychopata.
    - Tadek - zwrócił się jak najuprzejmiej potrafił Net - Idź, zrób herbatę, co?
    Chłopak skinął głową i wyszedł z pokoju.
    - Pozbądź się go stąd natychmiast. - zażądał program - Inaczej emigruję z tego komputera.
    - Stary, mnie to mówisz!?
    - Tak, tobie! Wiesz, za co on mnie wziął? Wiesz!? - Manfred zaniemówił z oburzenia - Za ten prymitywny chatbot, Snikers. Chciał, żebym z nim grał W „zgadnij liczbę”. Po dwunastu próbach nie wiedziałem, czy siedem jest mniejsze niż dwadzieścia.
    - No, współczuję, ale za to mi pousuwał najbardziej wartościowe programy.
    - O to się nie martw. W ostatniej chwili zrobiłem ich back-up.
    - Serio? Stary, dzięki! Masz za to najlepszy dysk twardy, jaki będzie w sklepie.
    Z kuchni dobiegł odgłos wielu tłuczonych naczyń.
    - NET! Chodź szybko, chyba zrobiłem coś nie tak!
    Chłopak zerwał się z fotela i pobiegł do kuchni, gdzie Tadek stał nad stertą rozbitych szklanek. Net wykonał klasycznego facepalma.
    - Człowieku, coś ty narobił...
    - Co tu się stało? - do kuchni weszła pani Bielecka z Pompkiem i Prumcią w ramionach. Zauważyła rozbite szklanki, ale uśmiechnęła się - Aj, Tadziu, nie przejmuj się. Te szklanki były tanie.
    - Nie przejmuj się!? - Net aż poczerwieniał ze złości - Gdybym ja zrobił coś takiego, miałbym szlaban na tydzień, zakaz komputera, i musiałbym je odkupić z kieszonkowego!
    - Bo ty jesteś domownikiem, a Tadek to gość - Pan Bielecki skacił syna patrząc na niego surowo, wchodząc do kuchni. Korzystając z tego, że oboje rodzice spojrzeli na Neta, Tadek pokazał chłopakowi język. Jeżeli przedtem Net był czerwony, teraz wręcz zbrązowiał. - Tadku, pozamiataj i będzie po problemie.
    - Oczywiście, wujku. Bardzo ładne dzieci - Tadek zwrócił się do mamy Neta, która uśmiechnęła się z wdzięcznością - Czy mogę je potrzymać?
    Pani Bielecka nachyliła się i pozwoliła chłopakowi przejąć bliźniaki. Net wpatrywał się w przeciwnika z nienawiścią.
    - Jakie słodkie... -uśmiechnął się do dzieci, i pomacał pompkowi nosem nosek. Chłopczyk zaśmiał się radośnie, próbując chwycić nos Tadka. - Hehe, śmiejesz się trochę jak Sylvester Stallone, mały. - stwierdził z uśmiechem.
    - Sylwester... - pani Bilecka spojrzała z zastanowieniem na męża, a Net z niepokojem na matkę.
    - Podoba mi się. Oryginalnie i ładnie - stwierdził mężczyzna.
    - A na drugie damy ci Tadzio, po wujku - stwierdziła pani Bielecka, przejmując niemowlaki z rąk chłopaka.
    - CO!? - ryknął Net, patrząc z wściekłością na rodziców - Powiedzieliście, że ja wybiorę imię Pompka!
    - Och... no wiesz - zmieszała się nieco pani Bielecka
    - Dobra! Wiecie co? Mam dość! Wychodzę! - Net narzucił kurtkę, nasunął buty i ruszył w kierunku drzwi.
    - Synu, WRACAJ! - ryknął za nim ojciec
    - Nie ma mowy!
    - Gdzie idziesz!?
    - Do Felixa... Niki... Nie wiem! Gdziekolwiek!
    - Masz GOŚCIA - krzyknęła jeszcze pani Bielecka, ale chłopak zniknął już w windzie.
    Rodzice stali chwilę oniemiali, patrząc na siebie. Pan Bielecki otrząsnął się pierwszy. Ubrał buty i ruszył w kierunku drzwi.
    - Gdzie idziesz? - zapytała jego żona.
    - Jadę za nim! Ja mu dam... tak traktować gościa. Tydzień szlabanu!? Będzie o tyle błagał!
    - Wujku, nie trzeba! Potrafię się sobą zająć. Skoro chce spędzić trochę czasu sam, niech to zrobi. Porozmawiacie, jak wróci.
    - Jesteś tego pewny?
    - Na pewno.
    Pan Bielecki uśmiechnął się
    - Dobrze, że z ciebie taki spokojny, wywarzony chłopiec.

    ******

    Net wściekły wyszedł z wieżowca. Nie wiedział gdzie się udać, zwłaszcza że w kieszeni miał może pięć złotych. Na dworze było chłodno i lał okropny deszcz, ale jedno chłopak wiedział - że za żadne skarby nie wróci do domu. Chłopak pobłąkał się trochę ulicami miasta. Wreszcie zauważył, że znajduje się na znanej sobie praskiej uliczce. Ustalił cel podróży, i skręcił w stronę znajomej kamienicy. Na klatce schodowej przyjrzało mu się niezbyt przyjaźnie dwóch meneli. Net zapukał do mieszkanka Niki, ale ta nie otworzyła. Zdziwiony zastukał mocniej.
    - E, gościu - wrzasnął jeden z meneli - Bip stąd! Nie widzisz, że laski nie ma!?
    Net zignorował mężczyznę, i zapukał jeszcze donośniej. Poczuł szarpnięcie i znalazł się twarzą w twarz z pijakiem
    - Co ja ci, bip, powiedziałem!? Nie ma jej! Wynocha - i cisnął chłopcem o poręcz. Net poczuł, jak zbiera się w nim niekontrolowana wściekłość. Natarł na przeciwnika, zaczęli się szarpać i...
    - O, bip! - wrzasnął mężczyzna - Pogryzłeś mi rękę!
    Do chłopaka dotarło, co zrobił. Rzucił się w kierunku schodów.
    - Krzychu! Łap go!
    Net dotarł piętro niżej, gdzie czekał na niego mężczyzna nazwany Krzychem. Co gorsze, czekał z nożem w ręce.
    - Zaraz cię zatłukę! - ryknął, ruszając na chłopaka. Drzwi od jednego z mieszkań otworzyły się. Mężczyzna odbił się od nich i przewrócił.
    - Dość już tego, łobuzy! - krzyknęła jakaś starsza pani - Ciągle urządzacie awantury! Dzwonię na policję!
    - Zamknij się, stara babo! Ten gówniarz pogryzł Mietka!
    Kobieta spojrzała na Neta zdziwiony, ale ten przebiegł obok, przeskoczył nad Krzychem i pobiegł w dół schodów.
    - Jeszcze cię dorwiemy! Tylko się tu pokaż!
    Zdyszany Net wybiegł na ulicę i oparł dłonie na kolanach, próbując złapać oddech. Czuł, że gdyby oprychy postanowiły go ścigać, nie uciekłby daleko. Na szczęście się na to nie zanosiło. Chłopak wyprostował się wreszcie i rozejrzał. Tym razem postanowił udać się do Felixa. Po drodze wstąpił do sklepu po bułkę, chcąc w ten sposób zregenerować choć trochę sił. Jedyny plus był trochę taki, że przestawało padać. Kiedy dotarł na ulicę serdeczną, zaczęło już się ściemniać. Podszedł i zapukał do drzwi. Felix wyszedł po chwili.
    - Net? - Felix zdawał się być dziwnie zmęczony. Patrzył na przyjaciela w zdziwieniu
    - Musimy pogadać - chłopak przestąpił próg.
    - Czekaj - Felix położył mu dłonie na ramionach. - To naprawdę nie najlepszy moment
    - Ale... dlaczego?
    - Bo... nie mogę w tej chwili rozmawiać. Po prostu. - objął chłopaka ramieniem i delikatnie wyprowadził na dwór.
    - Stary... no co ty!? - Net spojrzał Felixowi z wyrzutem w oczy, choć blondyn starał się unikać kontaktu wzrokowego.
    - Przepraszam. - Powiedział Felix, zamykając Netowi drzwi przed nosem
    Felix pokręcił głową, i poszedł w kierunku swojego pokoju. Laura czekała tam, w narzuconej koszulce na ramiączkach.
    - Kto to był? - spytała zadyszana.
    - Net. Chciał pogadać. Gramy dalej? - chłopak chwycił kontroler ruchu. Na telewizorze wyświetlały się porady, jak się poruszać, by wykonywać określone czynności w grze.
    - WYRZUCIŁEŚ go? - spytała zaskoczona dziewczyna, odkładając swój kontroler na półkę i patrząc na chłopca poważnym wzrokiem.
    Tymczasem Net odczekał kilka sekund przed drzwiami, i pokręcił z niedowierzaniem głową. Poczuł, jak zbiera się w nim, kolejny raz, wściekłośc, tym razem zmieszana z rozczarowaniem. Wszyscy, na których myślał, że może liczyć tego dnia go zawiedli. No, może poza Niką... jej zwyczajnie nie było w domu. Spuścił głowę, narzucił kaptur i zamyślony wyszedł na ulicę. Kompletnie nie wiedział, gdzie jeszcze może pójść. Niki pewnie nie ma, zresztą gdyby poszedł to sprawdzić, dopadliby go zapewne ci dwaj pijacy. Felix... co się z nim stało... obraził się na coś? Net nie mógł uwierzyć, że jego najlepszy przyjaciel, którego on zawsze traktował jak rodzonego brata, tak po prostu go wyrzucił z domu. "€žJak śmiecia"€, pomyślał smutno. Do własnego domu nie chciał iść, bo Tadek by mu nie odpuścił, a rodzice zamiast po jego stronie, wspierają tego... intruza. Zresztą, gdyby wrócił, czekała by go awantura, a z domu nie wyszedłby pewnie i przez miesiąc. Z tych zamyślań wyrwał go odgłos klaksonu. Chłopak podniósł głowę, i oczy rozszerzyły mu się z przerażenia, a świat zawirował.
    - Oj...
    Zdążył tylko jęknąć z przerażenia, zanim samochód nie wjechał w niego z potężną prędkością.
    Ostatnio edytowane przez T-rex ; 12-09-14 o 12:19

+ Odpowiedz w tym wątku
Strona 1 z 6 1 2 3 ... OstatniOstatni

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

     

Tagi dla tego wątku

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
Odwiedź nas na Google+!
wspiera nas:
©FNiN.eu 2006-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Developed by: Hern.as

Strona korzysta z plików cookies. Jeśli nie chcesz,
by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku
zmień ustawienia swojej przeglądarki.