<
+ Odpowiedz w tym wątku
Strona 1 z 15 1 2 3 11 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 147

Wątek: Koncerty

  1. #1
    Zainspirowany FNiN Awatar anbago
    Dołączył
    Dec 2007
    Płeć
    Wiek
    26
    Posty
    81

    Domyślnie Koncerty

    Koncerty pozwalają nam oglądać artystów z bliska, pozwalają nam znaleść się wśród fanów tych samych dźwięków, pozwalają nam poznać nowe rzeczy. Odczuwamy wtedy muzykę całkowicie inaczej. Dobre zespoły potrafią oprócz odegrania materiału zrobić jakieś niezapomniane szoł, potrafią podziałać na wyobraźnie. Jakież to uczucie zobaczyć na żywo swojego idola, żaden filmik na YT tego nam nie zastąpi!
    Ludzie słuchają różnej muzyki, ale myślę, że każdy, nie zależnie czy słucha reagge, czy norvegian brutal vegetarian progressive super black metalu, chciałby podziwiać ulubione kawałki na żywo.
    Myślę, że każdy z Was (odwiedzających ten temat) był na jakimś koncercie, mniejszym lub większym. Być może pojechaliście do innego miasta, lub nawet państwa zobaczyć z bliska swoje ukochane Jonas Brothers, albo też na rodzimym festynie obejrzeliście występ znienawidzonych przez Was brazylijczyków z Sepultury (nazwy zespołów zupełnie przypadkowe!).
    Chciałbym, byście w tym temacie opisywali koncerty na których byliście. Mile widziane także ogólne dyskusje o występach na żywo. O tych, które opuściliście, o tych na które chcecie się wybrać. Jakie zespoły chcielibyście zobaczyć w Polsce? Co sądzicie o cenach biletów?
    Chyba jeszcze nie było tematu, a być może ktoś chciałby się wypowiedzieć
    Jeżeli Twój pies powie Ci, że zwariowałeś, to na pewno ma rację.

  2. #2
    Fan FNiN Awatar Klaudia cD.
    Dołączył
    Nov 2009
    Płeć
    Wiek
    24
    Posty
    663

    Domyślnie Odp: Koncerty.

    Cytat Zamieszczone przez anbago Zobacz posta
    zobaczyć z bliska swoje ukochane Jonas Brothers,
    No nie pozwolili mi!
    ____________
    Z tego co pamiętam, byłam na dwóch koncertach, niestety nie za bardzo ambitnych. Pierwszy - Golec uOrkiestra, grali u mnie na wsi (!) i co tu dużo mówić, widowiska nie zrobili. Znaczy się, było fajnie, bo fajerwerki, bo skoczna muzyka, bo, bo..., ale nic specjalnego.Dręczenie dzieci i kazanie im śpiewać 'Pędzą konie' za cukierki. Ogólnie koncert na miarę imprezy gminnej, artyści kiwią się dziwnie na scenie, śpiewają stare piosenki (to ten typ, co zrobi jeden hit, i jedzie na nim do końca życia) lub nowe promujące płytę (beznadzieja) i show brak. Po prostu.

    Drugi - Perfect na Mazurach. No tu już było lepiej, bo sprzedawali świecące długopisy.
    Nie bardzo lubię ten zespół, szczerze mówiąc nie wiem jak się tam znalazłam, ale koledzy powiedzieli, że przyszłam o własnych nogach i to bez przymusu. Nie żebym im nie wierzyła czy coś.
    Co do wykonawców - byli lepsi od Golców i zaserwowali kilka innych hitów niż "Niepokonani", czy "Nie płacz Ewka", co mnie cieszy, bo przynajmniej nie skupili się tylko na odwaleniu swojej roboty i wzięciu zapłaty. Bisowali, wołali do publiczności, ogólnie było całkiem, całkiem, czuło się energię i zero chłodu, mimo, że temperaturka niewiele ponad zero. Markowski potrząsał czupryną i hasał po scenie cały uchachany. No fajnie. To jeden z tych polskich zespołów, który jeszcze warto zobaczyć, przynajmniej moim zdaniem, nawet jeśli nie jest się fanem.

  3. #3
    Zagorzały Fan FNiN Awatar Awangardowy Kaloryfer
    Dołączył
    Dec 2009
    Płeć
    Wiek
    24
    Posty
    1,365

    Domyślnie Odp: Koncerty.

    A ja się wypowiem w imieniu swoim i Patryxa. Co prawda nie byliśmy, ale...
    Najlepszy koncert wszech czasów to Rock In Rio III ! W 2001 r. Iron Maiden zagrali przed 250 000 ludzi To było takie fajniastyczne http://www.youtube.com/watch?v=QMWAsS2xP7E dla poglądu

  4. #4
    Zagorzały Fan FNiN Awatar Patryx
    Dołączył
    Oct 2008
    Płeć
    Wiek
    24
    Posty
    1,613

    Domyślnie Odp: Koncerty.

    Hehe W Rio niestety nie byłem (a szkoda) ale widziałem cały koncert bo mam na płycie. Na żywo widziałem tylko jeden koncert (Dżemu) a także pare mniejszych. Znaczy niekoniecznie mniejszych tylko takich na które nie szedłem z własnej woli tylko np. z kolonią, bo grali na jakimś festynie czy coś więc opiekunowie mieli czym zapchać czas.

  5. #5
    Zainspirowany FNiN Awatar anbago
    Dołączył
    Dec 2007
    Płeć
    Wiek
    26
    Posty
    81

    Domyślnie Odp: Koncerty.

    A wiesz Klaudia, że Golcowie akurat koncertują pod moim blokiem? Mieszkam tuż obok kościoła, w którym dokładnie w tym momencie grają. Nie ide, źle się czuję. Zresztą, byli już w naszym miasteczku w maju i mnie również nie zachwycili.

    Skoro założyłem ten temat, więc wypada się wypowiedzieć, prawda? Więc.

    1. Slipknot + Trivium + DevilDriver. Warszawa, Torwar, 2009.

    Absolutnie najlepszy koncert na jakim byłem. Do stolicy mam całkiem spory kawałek, więc z ojcem zapakowaliśmy się w naszego VW, na ponad 2 godziny przed początkiem koncertu. Tak na wszelki wypadek. Trivium, które ma rozpoczynać, to świetny zespół - trzeba zdążyć. Przejechaliśmy już dobre 50 km, kiedy okazało się, że nie wzieliśmy biletów. Hahahah, normalnie masakra. Jak sobie teraz o tym przypominam to mi się śmiać chce, ale wtedy było inaczej. Jak by na złość, z nieba wodę lali chyba wiadrami, a wiatr wiał szybciej niż my jechaliśmy. Sznury samochodów przed nami i stało się jasne, że albo się zabijemy, albo się spóźnimy. Wróciliśmy się po bilety i rura spowrotem w kierunku Warszawy. Ojciec jechał jak szalony, ale czas uciekał nieubłaganie. Jakby mało było tego deszczu, to jakiś pacan, akurat przed naszym samochodem musiał przeprowadzać grube krowy! W samej Wawie zgasł nam samochód, udało się go bujnąć po conajmniej 15 minutach pchania. Holy shit. Dotarliśmy wkurzeni na jakąś godzinę po początku koncertu. Na szczęście okazało się, że był mały poślizg na który liczyliśmy i wciąż gra pierwszy zespół. A pierwszy grał, wbrew wcześniejszym zapowiedziom DevilDriver. Nie znałem wtedy tego zespołu, zapoznałem się z ich materiałem dopiero po koncercie i muszę przyznać, że miłe łupanie. Zdążyliśmy bodajże tylko na 2 kawałki. Po chwili zaczęło grać Trivium. Przecisnęliśmy się bliżej choć nie było łatwo. Na lodowisku było conajmniej 7 tysięcy ludzików. Ciasno i duszno jak cholera. Mimo to fajnie usłyszeć i zobaczyć przed sobą Matt'a i spółkę, wykonujących Rain, czy Pull ... coś tam, piekielnie długa nazwa XD. Byłem pod wrażeniem brzmienia, jakie rozwinęli podczas gry. Każde uderzenie perkusji, słyszane było wewnątrz klatki piersiowej, a riffy miały nieporównywalnie więcej energii, niż podczas puszczania z głośników. Ale najlepsze dopiero miało nadejść. Gdy Trivium pożegnało się z fanami nastało oczekiwanie. Ojciec, ku mojemu zdziwieniu parł na przód, chciałbyć jak najbliżej sceny. Przeciskałem się między 2 metrowymi grubasami i dziewczynami z 10 centymetrowymi spikami na rękach. Ludzie byli naprawdę różni, ale chyba wszyscy mieli czarnę koszulki Ktoś zaczął śpiewać i pół sali to podchwiciło. Ja nawet nie wiem co to za numer był... Gdy tylko Mick wyszedł na scene i popatrzył groźnie, a właściwie pokazał maskę publice, ludzie zaczęli pchać do przodu. Na scenie wszyscy już byli na miejscu i po jakiś instrumentalnych nastroinikach... Sic! W oka mgnieniu powstał młyn. Zostałem zaskoczony, ale czym prędzej zacząłem szaleć z resztą. Muzycy dawali z siebie wszystko. WIem, że już po pierwszym numerze zlany byłem potem i czułem jak reszta śmierdzi. Nie było czym oddychać. Wiem, normalnie to fatalna sprawa, ale uwierzcie, cholera, że na koncercie to świetne uczucie! Nie umiem uzasadnić dlaczego, ale tak jest! Po Wait and Bleed i jakiś tam swóch kawałkach zagrali moje ukochane Before I Forget. Choć nie umiem śpiewać, z całych sił krzyczałem razem z tysiącami innych gardeł i Corey'em. Przed koncertem zastanawiałem się czy będzie dobra set lista. Była świetna! Było Psychosocial, Sulfur, Disasterpiece, Duality i People=Shit na którym ludzie bawili się nei opisanie. Cały koncert skakałem, odbijałem się, kręciłem w młynie, nosiłem i byłem noszony, oberwałem też kilka łokciów, ale to nie powód by się przejmować. Od samego spocenia schudłem chyba z 5kg. Aha, oczywiście odbyła się ceremonia klęczenia podczas Spit it Out, przerwana tym wyskokiem w góre ponad 7 tys ludzi. Wszystkich naraz! Slipknot potrafi zrobić przedstawienia. Ach, trik z perkusją Joeya jest niesamowity. Jego gigantyczny zestaw w trakcie któregoś z numerów uniósł się w powietrze na kilka metrów i zaczął obracać. Jordison nie przejmował się i dalej grał, wisząc do góry nogami. Świety widok.

    W jakimś krótkim podsumowaniu, nie muszę chyba pisać, że koncert bardzo się mi podobał, bo pewnie czuć to z tych literek powyżej. Nie wiem, jak na taki koncert zareagowałby ktoś, kto nie słucha Slipknota, ale dla mnie było naprawdę świetnie! Z perspektywy czasu, akcja z biletami też nie wydaje się już plamić tego dnia. Można się pośmiać z własnej głupoty ;D

    PS. Sory za ewentualne błędy, ale nie mam siły czytać całego postu i sprawdzać teraz
    Jeżeli Twój pies powie Ci, że zwariowałeś, to na pewno ma rację.

  6. #6
    Super Moderator FNiN Awatar Jasti
    Dołączył
    Jun 2008
    Płeć
    Wiek
    26
    Posty
    2,728

    Domyślnie Odp: Koncerty.

    Na czym to ja ostatnio byłam. Na happysadzie i Strachach na Lachy. Może nie będę się rozpływać nad wszystkim i w ogóle, bo jak zawsze powtarzam, jam jest głucha jak pień, więc co mi tam jakieś nagłośnienie i takie tam Ale no, najważniejsze na koncercie jest pogo Jakie to świetne, skakać sobie z ludźmi, czuć bliskość tłumu, który uwielbia zespół uwielbiany przez Ciebie (celowe powtórzenie xD). Ktoś miażdży ci kostkę glanem, ktoś inny wpada na ciebie, włosy masz rozczochrane jakby cię piorun strzelił, jesteś cały mokry z potu, gardło boli cię przeokrutnie od wydzierania się na cały głos. I jesteś szczęśliwy, bo słyszysz piosenki, które kochasz, bo ta cała 'nieprzyjemna' otoczka jest tak naprawdę najświetniejsza w całym koncercie. Uwielbiam wracać spocona, brudna i obolała z koncertów, bo czuję, że energia, którą z siebie wyrzucam jakoś się zużyła. Nie wiem czy rozumiecie, o co mi chodzi, no ale Nie jest masochistką i bólu ogólnie nie lubię, ale to wszystko i tak jest świetne Teraz kupiłam sobie glany, na kolejnym koncercie wrócę z całymi stopami i nie będę musiała obawiać się, że kolejna para trampostrzałów pójdzie się paść
    Jeszcze tak poza przeżyciami w trakcie 'tańczenia' (co jak co, ale pogo ciężko mi nazywać tańcem, no ale... ). Kontakt z wykonawcą. To bicie serca w oczekiwaniu na artystę. Ten wrzask, kiedy w końcu wyjdzie na scenę. To zdarcie strun głosowych, kiedy wraz z resztą krzyczysz, by jeszcze nie przerywano koncertu, by był bis za bisem. No po prostu bezcenne. Jak Grabaż lał wodę z butelki na publiczność i klepał się po brzuchu przy tekście 'gruby jak armata Szczepan błąkał się po kuli ziemskiej' (). No człowiekowi się gęba śmieje na samą myśl o tym.
    Kolejny koncert... hm, może Akurat

    PS. Anbago, celowo najpierw napisałam swój post, potem czytałam Twój, żeby się nie sugerować tym, na co powinnam zwracać uwagę podczas koncertu. I widzę, że Ty też podchodzisz pod 'masochizm', chociaż to naprawdę całkiem inna bajka. Podczas koncertu po prostu świetnie jest się spocić, być obtłuczonym i nie umieć mówić na kolejny dzień
    Ostatnio edytowane przez Jasti ; 06-01-10 o 20:52
    "Bar Najlepsze Żeberka Hargi w pobliżu portu prawdopodobnie nie zalicza się do najlepszych lokali miasta. Obsługuje klientów, którzy preferują ilość nad jakość i rozbijają stoły, jeśli jej nie dostaną. Nie szukają potraw wyszukanych czy egzotycznych, ale wolą dania konwencjonalne, jak embriony ptaków nielotów, mielone organy w powłoce jelit, plastry ciała świń czy bulwy bylin przypalane w zwierzęcym tłuszczu; w ich gwarze określa się je jako jajka, kiełbasę, bekon i frytki."

  7. #7
    Zafascynowany FNiN Awatar Morowis
    Dołączył
    Aug 2008
    Płeć
    Wiek
    24
    Posty
    267

    Domyślnie Odp: Koncerty.

    Hm... co do koncertów to ja mam o tyle tego farta, że:
    a) mieszkam dosłownie kilkaset metrów od Openera,
    b) moje miasto ma jakieś niezwykłe skoki ku grungu, więc mogę co rok (a nawet tym razem dwa razy do roku) być na Tribute To Seattle.

    Zacznijmy od a), na Openerze byłem w zeszłym roku tylko na jednym koncercie, bo reszta nie zapowiadała się zbytnio ciekawie, a po drugie byłem głównie zobaczyć czym się tak ludzie podniecają. No i tak, przy barierkach byłem koło 17:30, a o 18 mieli grać chłopacy z Izraela. No cóż wolne miejsca w pierwszym rzędzie, scena na wyciągnięcie ręki nic tylko czekać. Obok mnie miejsce w pierwszych miejscach zajmowali ludzie czekający na główną gwiazdę, więc chwilę przed koncertem zebrał się mały tłumek. Miejsca było dużo, oddychać można było na luzie i nigdzie nie było widzieć tych kilkudziesięciu tysięcy ludzi, którzy mieli się pokazać w całej swojej objętości za kilka godzin, ale o tym zaraz. Cóż Izrael, na początku dość fajnie pod koniec zaczęli trochę przynudzać, ale totalnym kopem dla publiczności było pojawienie się Larrego na scenie (pan bodajże z Nigerii, który jest szefem gdańskiego domu kultury), bardzo przemiły człowiek, który okazał się kumplem mojej mamy ze studiów (WTF!?).

    No ok, skończył się Izrael w sumie same pozytywne wrażenia, skok po picu i czekanie na kolejną gwiazdę - Madness. Oczywiście nie obyło się bez incydentów i coraz większą grupę (i wciąż rosnącą) napotkał nieprzyjemny komunikat, iż Madness spóźni się o godzinę i niestety będzie przeniesiony na drugą scenę. No cóż bywa, trzeba podnieść głowę do góry i iść na drugą scenę. Ok, punkt 21 panowie-dziadki wychodzą na scenę i zaczynają show-magię. Nigdy bym się nie spodziewał, że zgrają dziadków może do takiego stopnia rozruszać publiczność, a tym panom wychodziło to znakomicie. No cóż, rozpoczęli tak jak przewidywałem One Step Beyond, przeszli przez kilka kawałków, których z tytułów nie znam i wywołując totalną euforię wśród publiczności zagrali "Our House in the Middle of the Street". Naprawdę, ten występ zapamiętam po długie lata.

    Madness skończyło grać i pozostał tylko szaleńczy bieg na główną scenę na Faith No More. No cóż, zdążyli zagrać już parę kawałków (przez to organizatorzy, zarobili dużego minusa nie tylko u mnie), ale jak na razie się bez hitów obeszło. W sumie zagrali to co zagrali, trochę pogadali, w sumie byłem trochę zmęczony i nie załapałem wszystkich wątków, co pewnie spowodowało, że koncert stracił u mnie trochę swe uroki. No cóż wyszli trzy razy na bis, za co mam dla nich ogromny szacunek. Ostatecznie podsumowując według mnie Madness zrobił większy show, niż ktokolwiek by się spodziewał i byli tak miłą niespodzianką, że chyba był to najlepszy koncert na Openerze 2009.

    Uff... ale się napociłem, tylko czy teraz ktoś to przeczyta ;P? W sumie jest już trochę późno więc o części "be", czyli tych bardziej lokalnych koncertach napiszę jutro.
    Zapraszam wszystkich na stronę z moimi opowiadaniami - www.morowis.yoyo.pl

    "Ottus 2 is ready" - zapraszam

  8. #8
    Super Moderator FNiN Awatar Jasti
    Dołączył
    Jun 2008
    Płeć
    Wiek
    26
    Posty
    2,728

    Domyślnie Odp: Koncerty

    W tę sobotę zostałam uświadomiona, że nie tylko koncerty znanych mi zespołów mogą być fajne, bo ponownie odwiedziłam Wiatraka i na koncercie WOŚP-u grali Landscape of Souls, Killjoy, Siegfried i Beerhead. W sumie brakowało tego elementu, żebym ryczała słowa piosenki, bo jak tu ryczeć jak się nie zna danego kawałka, ale fajne pogo było, zaliczyłam glebę, podnieśli mnie, poznałam ciekawych ludzi i w niektórych momentach było naprawdę wesoło. Grali... niektóre kawałki może ciut za ostre jak dla mnie (wolę łagodniejsze odsłony rocka ), ale ogólnie jestem zadowolona. I pomijając fakt, że wyglądałam jak (niemalże) wszyscy inni, mając glany, uważam, że takie butki to przydatna rzecz, moje stopy są bardzo wdzięczne za niezmiażdżenie No, i nie wiem czy będę na koncercie Akurat, ale w marcu w Zabrzu występuje Myslovitz, to powinnam zaliczyć

    PS Ja jakoś ostatnio w ogóle lubię koncerty Dają taką pozytywną energię na najbliższe dni
    "Bar Najlepsze Żeberka Hargi w pobliżu portu prawdopodobnie nie zalicza się do najlepszych lokali miasta. Obsługuje klientów, którzy preferują ilość nad jakość i rozbijają stoły, jeśli jej nie dostaną. Nie szukają potraw wyszukanych czy egzotycznych, ale wolą dania konwencjonalne, jak embriony ptaków nielotów, mielone organy w powłoce jelit, plastry ciała świń czy bulwy bylin przypalane w zwierzęcym tłuszczu; w ich gwarze określa się je jako jajka, kiełbasę, bekon i frytki."

  9. #9
    Zafascynowany FNiN Awatar Blondi
    Dołączył
    Apr 2009
    Płeć
    Wiek
    22
    Posty
    203

    Domyślnie Odp: Koncerty

    Tak, koncerty są świetne... Glanów niestety nie posiadam, ale wszyscy, co akurat stoją naokoło je posiadają. Moje stopy nie są aż tak wdzięczne.
    Osobiście byłam na dwóch 'prawdziwych' koncertach : Red hot'si w Chorzowie.
    Fajna muza, fajni ludzie, fajna atmosfera - czego tu można więcej chcieć? Brakowało mi tylko złotych biletów, staliśmy mniej - więcej w środku tłumu, ale warto było
    A drugi to oczywiście 30 urodziny Dżemu... Niezapomniane przeżycie. Wszystko byłoby super, gdyby tylko Rysiek żył...
    Za niedługo wybieram się na AC/DC , kumpela wygrała bilety. Oczywiście zagradzają nam tylko rodzice...

    Miłość przychodzi sama, hę?

  10. #10
    Zainspirowany FNiN Awatar anbago
    Dołączył
    Dec 2007
    Płeć
    Wiek
    26
    Posty
    81

    Domyślnie Odp: Koncerty

    Też chcę na AC/DC! Już sobie wyobrażam, co będzie jak zagrają Highway to hell, Back in Black albo You Shook Me All Night Long, a przecież zagrać to muszą!
    Mi zagradzają nie rodzice, a ceny. Bo prawie 2 stówy to jednak sporo. Jak powiedzą kto gra jako support to się dogłębniej zastanowie
    Jeżeli Twój pies powie Ci, że zwariowałeś, to na pewno ma rację.

+ Odpowiedz w tym wątku
Strona 1 z 15 1 2 3 11 ... OstatniOstatni

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

     

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
Odwiedź nas na Google+!
wspiera nas:
©FNiN.eu 2006-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Developed by: Hern.as

Strona korzysta z plików cookies. Jeśli nie chcesz,
by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku
zmień ustawienia swojej przeglądarki.